i znowu ten blog

 

 

No tak, znów zaczyna się dzień, więc znów pisać blog wypada, tylko o czym?

Księdza – pedofila co prawda listem gończym  Interpol ściga, ale okazuje się, że wcale nie tak goni, tylko chce się dowiedzieć, gdzie obecnie przebywa.
Wielkie podniecenie w Polsce w związku z tym powstało, każdy  jest żądny krwi tego człowieka, któremu wcale na razie nie udowodniono winy.
 I tak sobie myślę, że ta wersja owego księdza, że to jest zemsta kartelów narkotykowych jest całkiem prawdopodobna, co wcale nie znaczy, że uważam, że ten człowiek jest niewinny.Pewnie, że się ukrywał, to jest całkiem ludzki odruch, skoro grozi mu niebezpieczeństwo stara się w mysiej dziurze schować, tym razem takim schowkiem był rodzinny dom, gdzie czuł się w miarę bezpieczny, chociaż miał tą pewność, że kiedyś go odnajdą. Czas pokaże, czy jego wina była prawdziwa, czy sfałszowana i odpowiednie skutki tego na pewno nastąpią. Może jestem naiwna, może nie, zobaczymy. Niestety jak na razie więcej dowodów świadczy przeciwko niemu, ale jeszcze nikt nie zbierał dowodów świadczących o jego racji, więc niewątpliwie dobry adwokat mu się przyda i to taki, który podejmie się bronić jego zeznań na dalekiej Dominikanie. Ale skoro jest jednak winny, to odpowie i tu na ziemi i tam wysoko w niebie, gdzie żaden adwokat potrzebny już nie będzie, tam będzie ten Najwyższy, który za dobro wynagradza, a za złe karze.
Swoją drogą coraz więcej podobnych występków księży wychodzi na jaw, czemu się bardzo dziwię, bo przecież kto, jak kto, ale ksiądz najbardziej powinien pojmować, co oznacza bojaźń Boża, czyżby więc byli osobami niewierzącymi, skoro takiego strachu nie posiadają?
Ktoś usiłował tłumaczyć takie występki celibatem, ale dlaczego taki ksiądz, skoro już czuje tą „Bożą wolę” nie potrafi tej sprawy załatwić w miarę cywilizowany sposób, tylko wyżywa się na młodzieży, albo jeszcze gorzej na dzieciach, które wiadomo, że są w sytuacji ” poddańczej’ do osób starszych od siebie i nie zawsze potrafi się przed taką niegodziwością obronić? To jest po prostu podłość.
Nasz kościół do niedawna jeszcze usiłował ( z przyzwyczajenia) maskować takie sprawy, teraz chyba widząc zdecydowaną w tej kwesti postawę Ojca św Franciszka zaczyna sam te sprawy może nie tyle nagłaśniać, ale starać się wyjaśniać i wyciągać wobec winnych konsekwencje. Może  nasi kościelni dostojnicy boją się, że przez usiłowanie zaciemniania tych nieczystych  sprawek sami stracą wysokie biskupie i arcybiskupie stanowiska?
Przykładem tego może być arcybiskup Hoser, który przeprasza ofiary pedofilii za wyrządzone im krzywdy. Pewnie trudno było mu przekazać te słowa, zważywszy na poprzednią jego reakcję na rozdmuchującą się pedofilską aferę w polskim kościele, tam jego stanowisko nie było takie jednoznaczne, pewnie oczami wyobraźni zobaczył nagle, że jego stanowisko coraz bardziej od niego odpływa?
Ale nie nam jest oceniać innych, zostawmy te sprawy  Najwyższemu Sędziemu Sprawiedliwości, tam każdy będzie słyszał swój wyrok na całą wieczność, już nikogo tam  żadnymi sztuczkami nie oszuka.
Albowiem powiedziane jest:

Tak będzie przy końcu świata: wyjdą aniołowie, wyłączą złych spośród sprawiedliwych
i wrzucą w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.

W jakieś wysokie tony uderzam dzisiaj w blogu ( a twierdziłam na początku tego wpisu, że nie będę miała o czym pisać ), przepraszam.
Dalej już będzie normalnie, na przykład o przebytej nocy, albo jeszcze lepiej o pogodzie……
Noc jak noc, tylko trzy razy się budziłam w jej środku, co tam trzy razy, dzisiaj idę na rano, to najwyżej po powrocie nieco sobie podrzemię.
A pogoda? Podobno ma być nawet słoneczna, ale dzionek do ciepłych należeć raczej nie będzie, cóż, mamy wszak październik.

Jeszcze jedno małe wydarzenie wczoraj miało miejsce: mianowicie  na Skype dostałam lakoniczne zapytanie: ” myślę, że ona egzystuje”
Tak, tak, ona całkiem nieźle egzystuje, wystarczy tylko do jej blogu zaglądnąć.

No to na dzisiaj już by było tyle.Życzę tradycyjnego miłego dzionka, pełnego słonka, ale też i  bez śniegu, jaki ostatnio pojawił się w Rumuni, czyli całkiem od nas nie daleko.



gazetowe neewsy

  

Zawsze bałam się przejazdów kolejowych, tych strzeżonych też. Miałam odczucie, że zaraz najedzie  na mnie pociąg i skończy się to tragedią.
Niestety tak się stało wczoraj, do strasznej katastrofy kolejowej doszło wczoraj w godzinach rannych na strzeżonym przejeździe kolejowy.
Niestety szlabany nie były zamknięte. Dróżnik tłumaczył się, że nie zdążył na czas zamknąć tych belek, ponieważ akurat przejeżdżało tam auto ciężarowe i nie zdążyłoby przejechać szczęśliwie. Kierowcy autobusu to się udało, niestety na wolne przejazd wjechało auto osobowe, które prowadziła kobieta, wioząca swoje dwoje dzieci. Miała pecha, najpierw z całą siłą potrącił samochód pociąg jadący w stronę Warszawy, przesunął auto na drugi tor, a tam najechał na niego drugi pociąg, zmierzający w przeciwnym kierunku. Samochód został zmasakrowany, trzeba było ciąć blachę, by dostać się do uwięzionych w samochodzie trzech osób. Mimo reanimacji matka dzieci zmarła, dwoje dzieci w bardzo ciężkim stanie zostało przewiezione do dwóch różnych szpitali, stan starszej, dziewięcioletniej córki jest prawie beznadziejny, druga, dwuletnia córeczka jest w bardzo ciężkim stanie w Centrum Dziecka w Warszawie. I co z tego wypadku wynika? Znów będą trwało  wielomiesięczne  śledztwo, być może i znajdą winnego ( czyli nieszczęsnego dróżnika, który nie zdążył zapobiec nieszczęściu) i…….. po jakimś czasie znów podobna sytuacja niestety pojawi się  kolejnym miejscu.
Bo niestety nie potrafimy tak do końca wyciągnąć wniosków z naszej polskiej niefrasobliwości i bylejakości, a niestety zawsze wtedy jakiś człowiek płaci za to największą z możliwych niezasłużonych kar. Chociaż być może owa matka też na moment straciła rozwagę i ostrożność,  może może spieszyła się odwieźć córkę do szkoły, może się zamyśliła, bo  zastanawiała się, gdzie zrobić ma dzisiaj zakupy i czy na pewno wszystkie rachunki zostały na czas opłacone. Dzisiaj już te problemy ją nie dotyczą, ale pozostały małe dzieci dla których teraz dopiero zacznie się koszmar życia. Ich beztroskie dotąd życie będzie zawsze stało w cieniu tej wczorajszej tragedii. Już nikt ich nie przytuli tak, jak potrafi robić to matka, wiem coś na ten temat, przecież sama straciłam bardzo wcześnie Mamę  i jaka teraz już jestem stara niestety dalej często brak mi tej matczynej miłości, zdaję sobie sprawę, że teraz i tak by  już nie żyła, ale luka w tych moich przeżytych już latach pozostała i ciągle boleśnie  kłuje niby cierń.
Boże, gdybym miała taką moc, że mogłabym chociaż na trochę cofnąć czas, ustawiłabym zegar z wczorajszą  datą na godzinę szóstą rano i dałabym ostrzeżenie tej matce: nie jedź tą drogą. Bardzo, bardzo żal mi tych dzieciaczków, mam nadzieję, że w jakiś sposób uda im się wylizać z tej strasznej choroby, ale niestety nigdy nie uda im się wyrwać bolesnego ciernia z serca, ciernia wyrażonego słowem  MAMA. Ten cierń będzie tkwił do ostatnich dni ich życia, tym bardziej, że same brały udział w tym  strasznym wypadku i były świadkiem śmierci ich mamy.

To znów była bardzo ciężka noc, nie dość, że długo nie mogłam zasnąć, to jeszcze kilkakrotnie się budziłam, aby wreszcie wstać o 6 rano. Czyli dzisiejszej nocy spałam niecałe 5 godzin z przerwami I jak tu z pełną energią iść do pracy? Nawet nocna muzyka nie pomagała mnie utulić. Ale swoją drogą słuchałam Radia Zet, które  okropnie mędziła tej nocy, sama kocia muzyka szła tej nocy, strasznie ta stacja się zepsuła. Już sobie przestawiłam radio na inny program na następną noc, aby te ” koty” znów mnie nie męczyły przez całą noc.

Za oknem pomału świta, już prawie wpół do siódmej, a tu trzeba palić światło, żeby dostrzec klawiaturę, gdzie te czasy, gdy o tej porze budziło mnie słoneczko?
Ale pocieszająca jest wiadomość, że tego słonka dzisiaj nigdzie w Polsce nie zabraknie,oby

W takim bądź razie życzę wszystkim słonecznego, miłego dnia, bez jakichś złych wiadomości jak wczorajsza o tym strasznym nieszczęściu tej Rodziny.

P.S. Dzisiaj rozpoczynamy miesiąc październik, ale ten czas leci…..