Nareszcie idę dzisiaj do pracy. Jeszcze nie wiem jak tam dotrę, jeszcze nie podjęłam decyzji, czy będę jechała autobusem, czy taksówką, zależy jak będzie się zachowywał mój niesforny brzuszek, gdy będę już musiała wychodzić z domku.
Wczoraj brzusio znów dawał mi do wiwatu, mimo sucharków, gotowanych jarzynek i gotowanego mięska.
Ale co tam, najwyżej zaopatrzę się w dodatkową bieliznę i…… niech się dzieje, co chce.
A tak swoją drogą, jaki to jest okropny dyskomfort dla mnie rozumie chyba tylko ktoś, kto miewał podobne niedyspozycje. Tylko tak na dłuższą metę okropnie obrzydzają one życie. Człowiek już jest niepewny nie tylko dnia, ale nawet najbliższej godziny, ba, nawet najbliższych kilku minut.
Ale ciągle mam nadzieję, (tak jeszcze ją mam), że zdarzy się jakiś cud i wreszcie te moje zdrowotne perturbacje w jakiś sposób się skończą.
Bo prócz kłopotów logistycznych, tak po prostu, po ludzku, zjadłabym sobie coś innego, niż te gotowane jarzynki, czy ryż i suchary. Ba, nawet szynka, jedyna wędlina, którą mogę jeść (oczywiście musi być ona chuda), też już mi mało smakuje.
Czasami u nas w domu rozpościerają się tak fantastyczne zapachy, że aż ślinka sama leci. Na przykład dwa dni temu Monika ugotowała wspaniały żurek, na kiełbasie, z ziemniakami. Och, jak on cudownie wyglądał. Nawet wyobrażałam sobie jego smak, bo już wcześniej, za dobrych jeszcze czasów, taki żurek Moniki próbowałam i był wyborny, już o zupie z dyni i innych jej smakołykach nie wspominając.
Niebawem będzie Środa Popielcowa i jak tu ją przeżyć bez śledzika???Takiego pysznego w oleju, albo jeszcze lepiej w śmietanie z dodatkiem tartego jabłka??
A u mnie zamiast śledzika znów będą suchary, bo nawet białego sera nie mogę na nich położyć 😦
No dobrze, nie będę się katowała opisami wspaniałościami kulinarnymi tego domu, ale powiedzcie sami, czy naprawdę nie mam prawa sobie od czasu do czasu chociażby pomarzyć………….
A może przyjdzie dzień, że znów śledziku spotkamy się…….. i będzie mi z tobą wcale nie tak źle.
Czy lubicie Barbarę Kurdej Szatan? Tak, tę z serialu „M jak miłość”, gdzie gra rolę Joasi, narzeczonej Tomka?
Wczoraj oglądałam romantyczną komedię polską „Dzień dobry. Kocham Cię”, gdzie Barbara gra główną rolę zakochanej ( na szczęście z wzajemnością) od pierwszego wejrzenia dziewczyny w chłopaku, na którego niechcący wpadła jadąc na rolkach. Dziwny traf rozdzielił ich drogi, ale ciągle obydwoje się na nowo szukali i……… zakończenie jest łatwe do przewidzenia, ale jeżeli ktoś ma ochotę oglądnąć tę komedię, nie zdradzam zakończenia.
Ja wiem, ktoś powie, że takie filmy są może mało ambitne, ale ja lubię właśnie takie, zdecydowanie wolę od tych, gdzie padają najpierw słowa „już nie żyjesz”, a potem strzały i trup gęsto się sypie. Są gusty i guściki, ale ja jestem typową kobietą, a która kobieta nie marzy o prawdziwej, wielkiej romantycznej miłości???
Chociaż z tymi miłościami to przeróżnie bywa i tu w filmie też jest pokazana, w wątku pobocznym, miłość nieprawdziwa, udawana, potrzebna tylko dla zdobycia fortuny.
Fakt, teraz coraz mniej jest miłości pośród ludzi, ale sama osobiście znam parę naprawdę wspaniałych i udanych małżeństw, które doczekały się dzieci, a potem wnuków. Kiedyś czytałam gdzieś w necie wspaniałą prawdziwą opowieść o starszym, niezbyt sprawnym już ruchowo mężczyźnie, który codziennie , wspierając się na swojej laseczce, odwiedzał w Domu Pomocy swoją chorą na Alzheimera żonę. Któregoś dnia któraś z pielęgniarek spytała go :” czemu pan tu codziennie odwiedza swoją żonę, przecież ona już pana nawet nie rozpoznaje, nie wie kim pan jest” A starszy pan na to odpowiedział: „Nie ważne, że ona nie wie kim jestem dla niej, ale ważne jest to, że ja wiem, kim ona była i jest dla mnie”. Piękne i bardzo wzruszające słowa, które właśnie pokazują, że taka prawdziwa miłość naprawdę istnieje.
I tak w życiu bywa, czasami dwoje ludzi, jak dwie połówki jabłka pasują do siebie i taki związek jest udany i szczęśliwy, ale czasami bywa, że spotykają się dwie połówki nie z tego samego jabłka i mimo wielu wysiłków taki związek prędzej, czy później musi się rozlecieć.
Ale są i tacy, którzy całe życie poszukują tej swojej drugiej połowy jabłka i nie mogą na nią natrafić, więc idą przez życie samotnie, ale ważne jest to, żeby w takim przypadku nie zatracić w sobie tej wielkiej miłości, która można przelać na swoich najbliższych.
Bo prawdziwa Miłość musi być twórcza, nie może być ukierunkowana tylko do tej jednej, jedynej osoby, ale powinna emanować także i do Rodziny i Przyjaciół.
Jeżeli tak nie jest, jeżeli zatracamy się w miłości tylko do tej jednej, jedynej osoby, nie postrzegając wokoło innych ludzi, którzy ukazują nam swoje serca, taka miłość jest niewolnicza i pusta. Jesteśmy wtedy tylko na usługach tej drugiej osoby, która chętnie takie uzależnienie wykorzysta. Prawdziwie kochać, to iść ramię w ramię z ukochaną osobą tą samą drogą, albo iść nawet samotnie, ale postrzegać świat i innych bliskich koło siebie i emanować swoją miłością do innych.
Ale znów się dzisiaj „na wymądrzałam” w moim blogu. Ale to wszystko dlatego, że znów na Face Booku, gdzie też zamieszczam link do mojego bloga dostałam aż dwie pochwały. Miło przeczytać, że moja praca jest dobrze odbierana. Dziękuję 🙂
Zresztą ostatnio znów wzrosła poczytność mojego blogu co odbija się w liczbie wejść na moją stronę, To też jest miłe, że tylu ludzi mnie tutaj codziennie odwiedza i też wszystkim serdecznie dziękuję 🙂
Ale nie popadaj Ewusiu w pychę i samouwielbienie, po prostu dobrze jest, jak jest!
Dzisiaj mamy poniedziałek. A nic tak nie pokrzepia człowieka, zwłaszcza w poniedziałkowy poranek, jak pyszna, gorąca kawa.
Życzę zatem smacznej kawusi i miłego udanego poniedziałku i wspaniałego całego tygodnia.

