A po 14 lutym…….

 

A po Dniu zakochanych przychodzi normalny, mniej już wzniosły dzień, dzień singla. Więc wszyscy wczoraj niedowartościowani głowa do góry, też macie przecież swoje święto, właśnie dzisiaj 🙂

A po niedzieli przychodzi poniedziałek…… dzień normalności i dzień pracy. Lenistwo zostaje w olbrzymim stopniu ograniczone.
Poprzedniej nocy całkowicie nie spałam (to znaczy zasnęłam dopiero o 8 rano), nie wiem, sen jakoś zmorzyć mnie nie chciał, więc postanowiłam spędzić go twórczo i wymyślałam dietetyczne potrawy na nadchodzące święta. Ponieważ nie mogę jeść żadnych ogórków, groszków zielonych, kukurydzy, całego jajka, ani tym bardziej majonezu, musztardy i ostrych przypraw, wymyśliłam sobie sałatkę na bazie ugotowanych jarzynek, lekko zagotowanego, pokrojonego jabłuszka (tak, by tylko straciło swoją surowość), pokrojonego białka z jajka, a zalewać to mogę naturalnym jogurtem, wymieszanym z odrobiną soli i przypraw ziołowych typu majeranek czy tymianek, ewentualnie dodać drobinkę pieprzu (malutką ilość, bo ostry pieprz źle działa na błonę śluzową żołądka, najlepiej zastosować można pieprz ziołowy)
Zastanawiałam się, co jeszcze będę mogła wtedy zjeść i wymyśliłam przepis na pstrąga w galarecie, też z ziołami, zalanego roztworem rozpuszczonej w wywarze z jarzyn żelatynie, a jako ozdobę można do galarety podać kilka listków blanszowanego szpinaku i ewentualnie ugotowane białko z jajka, żółtko trzeba oddać „wrogowi” ha ha ha !!!.
Tak więc już dwie wielkanocne potrawy mam w umyśle zarejestrowanych. Jeszcze kilka takich bezsennych, lub mało sennych nocy i…… otworzę restaurację dietetyczną 🙂
Tej nocy na szczęście zmusiłam się, aby około 1 w nocy zasnąć i spałam prawie aż do 9 rano, nie mogę więc narzekać, że jestem niewyspana.
Ale za to mam opóźnienie w pisaniu bloga, rano godziny jakoś tak szybko uciekają.
Dostałam dzisiaj rano  przesyłką mój nowy kardigan, przyznam, jestem lekko rozczarowana, bo po pierwsze jest dosyć cienki (bawełna), a po drugie niepotrzebnie ma dosyć długie rozcięcia po boku, no i nie ma kieszeni. Rozważam, czy go odesłać, czy zostawić, jeszcze nie podjęłam decyzji, jeszcze mam kilka dni do rozmysłu nad tym problemem. W sumie nie zawsze człowiek jest zadowolony, gdy kupuje coś przez internet, troszkę jednak jest różnica pomiędzy tym co widzisz na zdjęciu, a tym co w rzeczywistości dostajesz. Ale zamawiając taką przesyłkę zawsze trzeba się liczyć z tym, że jednak podejmujesz pewne ryzyko.

Dzisiaj idę na popołudniu, więc jeszcze mam chwilkę czasu dla siebie. Muszę przygotować sobie obiad, który zjem tuż przed wyjściem, dzisiaj mam w planie zjeść pulpeta z ziemniakiem i ze szpinakiem. Lubię bardzo szpinak, chociaż dla wielu osób jest po prostu niejadalną trawą. Ale wszystko zależy od tego, ja go przygotujesz. Ja zawsze dodaję do niego troszkę czosnku (teraz tego w kostkach Knorra), odrobinę masła i odrobinę mleka. Dopiero wtedy szpinak nabiera wspaniałego smaku. Pamiętam, jak dawniej w domu tylko ja i moja siostra lubiłyśmy szpinak, Maciek i Adam (mój szwagier) zawsze mawiali :”tego zielonego to mi nie dawajcie”, ot jaka była zgodność smakowa ojca i syna.
Ciekawa jestem, jak teraz Maciek reaguje na tę jarzynkę, a może po prostu Ela mu jej nie przyrządza, bo wie, że jej Maciek nie lubi?

No to wracając do początku mojego wpisu, życzę wszystkim Singielkom i wszystkim Singlom miłego i spokojnego dnia (wszak sama do nich się zaliczam), ale takiegoż samego dnia życzę tym, którzy dzisiaj spokojny żywot w parach wiodą, niech im się  wydaje , że ich życie po różach płynie, tylko, że róże kolce miewają…. Już sama nie wiem, co jest lepsze…..

P.S. a mój Iphon dzisiaj „zwariował” całkowicie się rozładował (nie wiem czemu, bo przecież wieczorem miał jeszcze sporo procent naładowania), a teraz, mimo, że go podłączyłam do ładowarki, nie chce się ładować, wciąż pokazuje czerwoną kreskę. Oj coś czuję, że pójdzie do naprawy…….. ale swoją drogą, przecież dopiero co go kupiłam niedawno, jakiś miesiąc temu, więc nie rozumiem, co się mu stało.
No to mam nowy problem!!!!