refleksyjna środa

 

Wzięłam do ręki dziś starą książkę. Tę nie czytaną od wielu lat. Jak duże było moje wzruszenie. Gdy w niej znalazłam róży kwiat

Dzisiaj wybrałam dla Ciebie Ulu taką bardzo refleksyjną różę, z  dołączaną do niej piękną sentencję.
Bo dzisiaj jest ten jeden z nielicznych dni w roku, gdy człowiek cofa się w swoich rozmyślaniach, roztrząsa swoje życie i zastanawia się, co jeszcze może, a nawet powinien zrobić, nie tyle dla siebie, co dla innych. Rozważa wszystkie przeszłe chwile i popełnione błędy, szuka tych dobrych swoich cech, dobrych uczynków, z którymi kiedyś stanie przed Panem Bogiem i powie : Oto cały ja.
Bo wciąż kroczymy jeszcze po ścieżkach tego naszego ziemskiego życia, ale przecież kiedyś droga nasza osiągnie kres i wtedy już nie będzie czasu na poprawę, na zmianę, wtedy będziemy po prostu rozliczani.
Przepraszam Cię Ulu, jeżeli mój wpis chociażby odrobinkę Ciebie przestraszył, ale znasz mnie przecież na tyle, że rozumiesz moje myśli, które akurat tutaj nie tylko do Ciebie i do mnie są zwrócone. Dotyczą one przecież każdego z nas.
Niech ten zasuszony kwiat przepięknej róży będzie dzisiaj dla Ciebie miłym przystankiem w pogoni tego naszego życia i przyniesie Tobie i innym pozytywne refleksje.

Dzisiejszy dzień rozpoczął 40 sto – dniowy Wielki Post, ale czy znajdziemy w nim chociażby trochę czasu na pozytywne myśli, na pozytywne uczynki?
Bo jednak ten czas powinien się różnić od pozostałych dni roku.
Dzisiaj niestety nie jest tak bardzo ortodoksyjnie traktowany, jak ongiś.
Wielki Post rozpoczynał się od posypania głowy popiołem. W tym czasie podawano śledzie bez śmietany, a chleb smarowano tylko oliwą albo powidłami.
Pito czarną kawę z zrobioną z żołędzi, nie podawano cukru, a zamiast słodyczy podawano mało słodkie tzw ciasteczka wiekuiste, które można było spożywać nawet pół roku po ich upieczeniu. Kobiety ozdabiały się czarnymi agatami i hebanowymi ozdobami w srebrze. Nawet dzieciom zabierano wtedy zabawki, pozostawiając tylko kilka tych najbardziej zniszczonych, a zamiast bajek czytano im żywoty Świętych. W okresie Wielkiego Postu nie wolo było tańczyć skocznych oberków i polek, najwyżej tylko spokojne, nobliwe nokturny.
Nie mniej i dzisiaj wiele osób, zwłaszcza tych starszych i  bardzo silnie wierzących, poświęca ten czas na rozmyślaniach, modlitwach i uczestnictwach w Wielki Piątek w drogach Krzyżowych, rozpatrujących Mękę i śmierć Pana Jezusa. I dzisiaj wiele osób idzie do kościoła, aby uczestniczyć w Mszy św, a potem ksiądz posypie im głowę popiołem i usłyszą słowa prawdy: Z prochu jesteś i w proch się obrócisz. Memento Mori.

Kraków dzisiaj wyraźnie przystosował się swoim wyglądem do dnia pokutnego. Jest szaro, łzawo,, co jest chyba skutkiem szalejącego od kilku dni wiatru halnego, który ma też i bardzo zły wpływ na samopoczucie i psychikę. Dwa ostatnie dni wiatr omalże nie urywał człowiekowi głowy i był wszędobylski, wkradał się pod kurtkę i zimnymi swoimi biczami smagał po plecach i innych częściach ciała. Dzisiaj wydaje się, że jego siła już nieco opadła, już mniej dokucza.

Dzisiaj idę na zmianę popołudniową, więc będę mogła wykorzystać swój nowy garnek do gotowania na parze, który  dostałam  od Magdy. Będę gotowała w nim rybkę z jarzynkami. Niestety śledź jest dla mnie niedostępny, ale gotowana rybka będzie w sam raz.

Życzę spokojnej i refleksyjnej środy.