witam w piątek

 

 

I jak to dobrze, że dzisiaj jest 12-sty, a nie 13-sty dzień miesiąca, brrr, jednak jestem (troszkę) przesądna.
Wczorajszy dzień był całkiem pozytywny, bo nawet czasami słoneczko nam zaświeciło, ale jednak wiaterek też robił swoje.
No tak, halny niestety kilka dni trwać musi. W Zakopanem i na Podhalu ten wiatr narobił porządne nawet straty, widziałam zdjęcia z powalonymi drzewami i wiatami przystankowymi, również i w wielu miejscach dachy były zerwane, albo co najmniej naruszone i musiała interweniować Straż Pożarna.
U nas w Krakowie aż tak źle nie było, może tylko powiedziałabym, że  mało przyjemnie, gdy czasami nawet mrozem powiało.
I gdy wychodziłam na papieroska przed naszą przychodnię, od razu przychodziły mi wspomnienia, gdy też na taki chłodny wiatr musiałam wychodzić na papieroska w Szpitalu, pamiętasz Iwonko? Trzeba było zjeżdżać windą na poziom minus jeden, starać się unikać personelu (lepiej, żeby jednak  nie zawsze  wiedzieli, gdzie ich pacjenci się podziewają, zwłaszcza, gdy „łamali” szpitalne zasady)), a czasami nawet udawać, że właśnie szukamy automatu do kawy, tylko dlaczego na podwórku, a nie w holu? No cóż, wszak każdy przecież może zabłądzić w szpitalnych labiryntach 🙂 No, a potem był kłopot z dostaniem się z powrotem do wnętrza naszej Kliniki, ale tajemny szyfr do drzwi  jeszcze do tej pory pamiętam 🙂  A teraz, wspominając tamte dni, pozostawiam na buzi serdeczny uśmiech. A śmiech to przecież samo zdrowie, uśmiech jest jego połową  🙂

A ja wciąż czekam i czekam na tę wiosnę………
Podobno gdzieniegdzie pokazały się już przebiśniegi.
Przebiśniegi są jednymi z najwcześniej zakwitających roślin, a ich kwiaty często wyrastają spod śniegu. Kwitną od lutego do kwietnia. 
A tak pięknie i ciekawie o tych wdzięcznych, małych kwiatkach  na jednej ze stron internetowych przeczytałam:

Gdyby nie one pszczoły, trąc jeszcze skrzydełkami zaspane oczęta, nie miałyby co zjeść na pierwsze pozimowe śniadanie. Gdyby nie one ludzie żyliby w nieświadomości co do tego, że zbliża się wiosna aż do przylotu pierwszego hałaśliwego stadka jaskółek (bo, jak wiadomo, jedna wiosny nie czyni). Mimo tego, że są posłańcami dobrych wieści o nadejściu ciepłej i miłosnej pory roku, często padają ofiarą tych, którym dostarczają te informacje. O kim mowa?

Oczywiście o przebiśniegach, gładyszkach, śniegułach czy dla botaników – śnieżyczkach przebiśniegach lub galanthus nivalis.

Symbolika

Przebiśniegi bywają postrzegane jako symbol czystości i cnoty. W takiej roli były wykorzystywane w dawnych czasach w Anglii, gdzie w święto Ofiarowania Pańskiego zdobiły się nimi panny dając wyraz swemu dziewictwu. Oczywiście nie bez znaczenia jest dla wymowy symbolicznej to, że na święto obchodzone 2 lutego niewiele dało się znaleźć kwitnących roślin. Więc jest to w pewnym sensie symbol wymuszony.

W niektórych kulturach śnieguła symbolizowała również nadzieję, z czym wiąże się też słabo znana legenda o tym, że zakwitła ona zimą, którą wypędzeni zostali Adam i Ewa z raju, żeby dać im pocieszenie i nadzieję na lepsze życie.

Przebiśniegi pojawiają się jednak w niektórych wierzeniach również jako zwiastuny śmierci (pojedynczy kwiat) czy nieszczęścia dla domostwa.

Właściwości lecznicze

Pierwszym wyleczonym przez przebiśniegi był Odyseusz, któremu ten kwiat posłużył jako odtrutka na zaczarowany napój podstępnej czarodziejki Kirke. Medycyna potwierdziła ich sanacyjne właściwości. Okazuje się, że oprócz urody gładyszki kuszą również zasobem składników mających korzystny wpływ na nasz organizm, stąd od dawna są wykorzystywane przy produkcji lekarstw. Spośród mnogich enzymów i alkaloidów zawartych w roślince szczególnie użyteczna jest glantamina występująca cebulce. Jest szczególnie pomocna przy chorobach układu nerwowego i stosowana przy zakłóceniach w przewodnictwie bodźców, paraliżu dziecięcym, zapaleniu korzonków nerwowych. Obiecująco wyglądają badania nad zastosowaniem glantaminy w terapii osób dotkniętych chorobą Alzheimera. Z kolei linkomoryna – inny enzym – służy jako środek przeciwwirusowy.

Jednakże mimo znacznych właściwości leczniczych, przebiśniegi są też siedliskiem toksyn, szczególnie alkaloidów, tak więc lepiej nie uprawiać tych kwiatów z myślą o przyrządzeniu syropku czy zdrowotnej naleweczki, bo nieuniknione są wymioty i biegunka, a możliwa też reakcja alergiczna. Wiedzą o tych skutkach konsumpcji przebiśniegu wszyscy farmerzy, którym udało się zobaczyć nieprzytomną krowę czy świnię po zjedzeniu takiej apetycznie wyglądającej zakąski.

Czyli można powiedzieć, że leciutki przedsmak wiosny już mamy za sobą, chociaż, jak z nazwy tego kwiatka wynika, żaden śnieg nie jest dla niego najmniejszym zagrożeniem, a więc na razie nie ma się co cieszyć, że owy śnieg i do nas nie przyjdzie. Tym bardziej, że ostry atak zimy wystąpił już w Słowacji, tuż niedaleko granicy z Polską. Śnieg paszportu nie potrzebuje, więc co to dla niego „wpaść” na moment i do nas, zresztą Polska  jak i Słowacja są przecież w strefie  Schengen, czyli bezpaszportowej, ha, ha, ha. Pytanie tylko, jak długo w tej strefie jeszcze będziemy przebywać ? Bo ciągłe unijne i nie tylko unijne „zawieruchy” różne rozwiązania przynieść mogą. Oby jednak tak się nie stało!
Żarty na bok, bo z natury kpić sobie nie można, jeszcze odpłacić nam może z nawiązką swoim kapryśnym charakterkiem. Z polityką też zresztą nie ma co zadzierać!

No to mamy dzisiaj piątek, piąteczek, piątunio, jak mawia nasz Jaś i perspektywę miłego odpoczynku przed nami.
No to cieszmy się tymi miłymi trzema dniami przed nami, niech będą spokojne, wesołe i przynoszące nam pełny relaks.

P.S. Tylko czemu ja znów spać nie mogę? Ledwie zasnęłam około drugiej w nocy, a już około czwartej rano byłam na nogach, niby wyspana, ale znużona.
Odeśpię sobie popołudniu!!!!