To dla Ciebie Ulu

Wiadoma sprawa, kto tylko popatrzy dzisiaj na zdjęcie od razu wie, że dzisiaj mamy już środę. A skoro  jest środa, oczywiście jest obowiązkowa róża dla Uli. Tak było, tak jest i tak pozostanie. Na wieki 🙂
Witam Cię serdecznie Uleczko, dzisiaj szczególnie, bo wiem, że nie tylko w środy mnie tu odwiedzasz. Ale dzisiaj będziesz na pewno i swoją kolejną różyczkę odbierzesz i do flakonika włożysz. Serdecznie Cię jak zwykle pozdrawiam i życzę miłego oczekiwania na tę upragnioną i przez Ciebie wiosenkę, bo nic tak nie poprawia humoru, jak wiosenny spacerek z kijkami, prawda? Całuski Uluś, na pewno wszystko będzie lepiej, już niedługo, bo kończy się już miesiąc luty, a wiadomo, marzec wiosnę przynosi 🙂
Oj ponuro dzisiaj za oknem, ponuro. Wczoraj deszcz padał, dzisiaj drobniutki śnieg, raczej coś na podobiznę śniegu. Ale to „coś” jest tak mokre, że natychmiast się roztapia. W związku z tyn i bio jest niekorzystne, pewnie dlatego znów boli mnie, podobnie jak wczoraj głowa,
Oj, dzisiaj bez kawusi się nie obejdzie.
W dodatku obok naszego domu robią już od wielu dni, ba z przerwami mogę powiedzieć, że i od wielu miesięcy jakieś hydrauliczne podkopy, tak więc dzisiaj aż do 22 zakręcili nam wodę. Dobrze, że chociaż kilka dni wcześniej uprzedzili, bo przynajmniej można było zrobić sobie  na dzisiaj zapasy wody.
Co prawda obiad mam już od wczoraj ugotowany, wystarczy tylko podgrzać rosołek z mięskiem, wcale do niczego (prócz mycia talerzy) wody nie potrzebuję.
A wszyscy wiedzą, że częste mycie skraca życie, więc…..żartowałam, już wczoraj wieczór robiłam stosowne ablucje. Jakoś do godziny  22 wytrzymam!!!
Najbardziej ucieszył mnie dzisiaj fakt, że po bardzo długim czasie odnalazł się mój ulubiony kubek  w emotikony, więc dzisiejsza kawusia smakuje wybornie.  Nie wiem, gdzie ten kubek przede mną się skrył, bo wielokrotnie przekopałam prawie całą szafkę  z naczyniami, aby go odszukać, przepadł, myślałam, że już na zawsze. A tu taka niespodzianka. Tak mało, a jak cieszy!!!
Wczoraj przyszła przesyłka z moją ulubioną wodą kolońską rodem de Paris, o bardzo intensywnym i słodko – ostrym zapachu, takim jak lubię, ale się dzisiaj wypachnię do tej pracy. Byleby nie tak jak kiedyś, dawno, dawno temu, gdy poszłam do kościoła wypachniona rosyjskimi makami. Wszyscy ode mnie się odsuwali, bo zapach był okropnie duszący. Sama zastanawiałam się kto i po cholerę tak intensywni do kościoła się wyperfumował, ale gdy wreszcie się zorientowałam, że to moje maki taki czad zapachowy dają, musiałam wyjść z kościoła, żeby wszyscy ludzie, w tymi  ja z tego zapachu nie  powywracali się w kościele.
Na szczęście moja nowa woda daleka jest od tamtego makowego i duszącego zapachu, wszak co Paris to Paris , a więc moim pacjentom dziś zagłada zapachowa raczej nie zagraża.
Spojrzałam właśnie na prognozę pogody i tylko u nas w Krakowie śnieży, gdzie indziej co prawda też słoneczka nie ma, jest ponuro, ale przynajmniej nic z nieba  nie spada. Oj, znów dzisiaj będę przepraszać się z moją czapeczką, bo temperatura raczej bardzo niska, oscyluje około 3 stopni. Z ciepłym golfikiem też raczej się przeproszę, a moje nowa bluzeczki jeszcze grzecznie w szafie na swoją kolejkę muszą poczekać. Byle do wiosny!!!
Ale na pocieszenie powiem, że następne dni mają być lepsze i nawet słoneczne.

Z wielką przyjemnością dowiedziałam się, że zyskałam ostatnio nowych i wiernych czytelników mojego bloga i dla Nich zamieszczam teraz ten przepiękne lilie. Niech ładnie zapachnie dzisiaj dla wszystkich w moim blogu.

Miłej środy wszystkim życzę.
I wiadomość z ostatniej chwili, w Krakowie zza chmur wyglądnęło słoneczko, dobra prognoza na dzisiejszy dzień 🙂