wczoraj zapomniałam……..

 

Całkiem wyleciało z mojej pamięci, że  wczoraj był dzień  kota.
Tak, tak, nasze Mruczusie obchodziły wczoraj swoje święto.
A czy ktoś kiedyś słyszał, kiedy obchodzimy dzień psa?
Jakoś nie obiło mi się to o uszy, a przecież obok kotów też to są przecież przemiłe zwierzątka.
Lubię koty, ale osobiście preferuję psy, może dlatego, że zawsze właśnie psy bywały w naszym domu i to od moich najwcześniejszych lat.
Zresztą wszystkie zwierzaki, nawet te dzikie są wspaniałe i niepowtarzalne.
Ostatnio oglądam na IPLI odcinki familijnego serialu „Hotel pod żyrafą i nosorożcem” Opowiada historię pewnej rodziny, która powróciła do Warszawy, by tam nadal kontynuować swoje zawodowe fascynacje, szczególnie ojciec rodziny, który ma okazję powrócić do pracy jako asystent na Uczelni.
Tym czasem, za sprawą oszusta, któremu sprzedali swój dom na wsi w zamian za domek w Warszawie muszą wraz z trójką dzieci zamieszkać w starym, drewnianym domku, który praktycznie jest ruderą, wymagającą kompletnego remontu, na który obecnie niestety rodziny nie stać.
W tym domku mieszka też starszy człowiek Franciszek, człowiek obdarzony niesamowicie  bujną wyobraźnią, ale bardzo serdeczny, czym natychmiast zyskał wielką sympatię całej rodziny. Okazało się, że poprzednia, zmarła już gospodyni, która tu mieszkała prowadziła w tym domu specyficzny hotel dla zwierząt, których właściciele musieli nagle wyjechać na kilka dni i pozostawiali z pełną ufnością tam swoje pupile. Okoliczni mieszkańcy tak byli przyzwyczajeni do tego hotelu dla zwierząt, że nadal przyprowadzali swoje zwierzaki z prośbą o przypilnowanie ich.
Dzieci znalazły w  ogrodzie szyld poprzedniego hotelu i podobnie jak i poprzedni nazwali swój hotel Pod żyrafą i nosorożcem.
I odtąd ta sympatyczna rodzinka, wraz z przyszywanym dziadkiem Franciszkiem mają masę kłopotów, ale też i radości ze swoimi nowymi lokatorami, którzy nie zawsze są zwyczajnymi kotkami, czy pieskami, bywają w tym hotelu różni przybysze, czasami nawet całkiem egzotyczni, albo ekscentryczni.
Jeżeli ktoś kocha zwierzaki, polecam ten ciepły i wesoły serial, chociażby dla poprawy własnego samopoczucia, bo dobroć i ciepło aż bije z tego serialu.

Pozwolę sobie teraz odpowiedzieć na wczorajszy komentarz Ulki. Wiem, że Basia do Ciebie telefonowała, bo potem również rozmawiała telefonicznie i ze mną.
Taki pomysł wspólnego spotkania jest bardzo dobry, tylko na razie wiem, że natrafilibyśmy na wiele związanych z tym kłopotów. Chociażby ze strony Bimborka, który ma teraz cały czas masę obowiązków na głowie i jest niejako przez nie uwięziona.
Ale gdy zrobi się troszkę cieplej, może uda się zorganizować takie spotkanie, chociażby w bardzo ścisłym gronie, myślę, że Marek chętnie też w takie spotkanie się zaangażuje. Teraz po tym, gdy nie ma już naszego pokoiku 50 plus na Polchacie nasze kontakty stały się bardziej ograniczone, ale myślę, że kilka osób np Hnovcię, Słonko, oczywiście Ciebie i może jeszcze kogoś ze Śląska udało by się nam „ściągnąć” do Krakowa i powspominać stare, dobre czasy.
Na pewno nie będzie takiej pompy jak ongiś, ale miłe rozmowy też są przecież mile widziane. Co Ty Ulku na to??

Wstał następny, całkiem mglisty dzień, podobnie, jak wczorajszy, z tym, że gdy szłam wczoraj do pracy na popołudniową zmianę, na moment nieśmiało słoneczko wyszło zza chmury i zaświeciło. Świeć, świeć nam słoneczko, pomyślałam sobie i raźniejszym krokiem ruszyłam przed siebie. Może i dzisiaj też namyśli się nam zaświecić, chociaz troszeczkę, prosimy!!! Nie byłoby może i tak znowu źle,  gdyby nie ten nieprzyjemny, zimny podmuch wiatru. W każdym bądź razie nadal jeszcze z szalika, rękawiczek i z czapki na głowę nie zrezygnowałam. A teraz, gdy popatrzyłam na prognozę pogody, zapowiadają na sobotę nawet opady śniegu, brrr, jak długo jeszcze?
Miłego czwartku Kochani!!