kosz róż

A dla Kogo???
Wiadomo, oczywiście, że dla Uli
Uleczko! Różami obsypuję Cię na poczatek najpiękniejszego i najbardziej rodzinnego miesiąca grudnia.
Chłodno coś niecoś się zrobiło i nawet dzisiaj z zimową czapką się przeprosiłam.
Dzisiaj miałam dzień pro – zdrowotny, Darka przyjechała rano po mnie i zabrała mnie do przychodni na badania krwi, bo pewnie sama nigdy bym tam nie dotarła, taka oporna się jakoś zrobiłam, nie lubię się leczyć, chociaz zdrowie ostatnio dość wyraźnie mi szwankuje.
O zgrozo! niektore skierowania na moje badania leżały tam od sierpia, a mi się wydawało, że dopiero co byłam na takich badaniach.
Na szczęście sprzęt do pobierania krwi jest na tyle nowoczesny (działa na zasadzie podciśnienia, )tak, że nie było z tym żadnego problemu. Ale jednak ukłuć i tak trzeba – nie ma zmiłuj się.
Fakt, że wiele dzisiejszej trasy spędziłam w auciew, wożona przez Darię, ale nawet te niedługie spacery, te kilka kroków sprawiały mi dzisiaj nieco trudu.
Strasznie zdziadziałam ostatnio !
Ale postanowiłam się nie dać i co chwlę powtarzałam sobie: Ewa trzymaj formę.
Jakoś się to nawet mi udało przeprowadzić, chociaż łatwo nie było. Ale może gdy wreszcie wezmę się za jakieś porządne leczenie moja forma wróci do normy?
Wszak przepowiednia mówi, że w Nowym Roku mam zostać milionerką, a co za tym idzie, nowe wyzwania przede mną????? Pomarzyć zawsze można, to akurat nic nie kosztuje.
Na wszelki wypadek nadałam dzisiaj Lotka, ano zobaczymy, czy przepowiednia i sny się spełnią.

Miłej srody