przedsylwestrowy wieczór

I chyba wypada coś napisać w ten przedostatni wieczór starego, niezbyt udanego roku 2021.
Jaki był on? Byle jaki, tak pod względem zdrowotnym, politycznym i tej strasznej wizji wyglądającego z każdego kąta Covidu.
Może Nowy Rok jednak przyniesie nam korzystniejsze zmiany? trzeba w to wierzyć.
Dziś jeszcze odpoczywamy, nabieramy sił przed jutrzejnyszm szaleństwem.
Chociaż gdy wspomnę przeszłe już bale Sylwestrowe, pełne przepychu, pięknie ubranych pań, panów w smokingach pod muchami, to były dopiero czasy, to by ły prawdziwe Sylwestry.
Pamiętam, że gdy wychodziłam wieczorem na spacer z Tiną podziwiałam, gdy pod Cracowię podjeżdżały wspaniałe lizmuzyny, a z nich panie w długich balowych sukniach i w norkach na plecach była prowadzona do wnętrza pięknie oświetlonego Hotelu.
Dzisiaj pewnie mniej tych balów będzie, bo jednak i względy finansowe, a przede wszystkim zdrowotne zatrzymują wielu w domu. Moż co najwyżej e spotkają sie z sąsiadami, usiąda przed telewizorem i będa oglądać Sylwester Marzeń pana Kurskiego z Zakopanego?
A ja zastanawiam się, dla ilu uczestników tego zakopiańskiego Sylwestra będzie to niestety ostatni bal, za kilka dni będą dusić się pod respiratorem w szpitalach, a dla ilu niestety słońce już niestety nigdy nie zaświeci.
Bardzo lekkomyślne jest przewprowadzenie tej zabawy, ale czego nie zrobi imć Kurski dla mamony, nawet kosztem zdrowia, kosztem życia wielu osób.
Szkoda o tym nawet pisać, taki niestety teraz klimat mamy.
Kto mądry jednak do Zakopanego nie pojedzie, mimo, że podzielono tam widownię na dwie strefy, dla tych zaszczepionych i dla tych niezaszczepionych. Ci drudzy mają większa szansę na spędzenie ostatnich chwil życia pod wesołą muzyczkę Zenka Martyniuka, ale oni jeszcze o tym nie wiedzą, albo nie chcą nawet pomy sleć, że własnie igrają z ogniem.
A my mądrzy siedźmy zatem w domowych pieleszach i cieszmy się, że niebawem piękna wiosna przyjdzie i będziemy mogli ją przywitac, cieszyć się zielenią i przede wszystkim będziemy się cieszyć, że własnie oto zło przemija a Polska nam normalnieje. Bo wciąż wierzę, że tak będzie.