zimowe róże dla Uleczki

Przyszła zima, co prawda jeszcze nie ta kalendarzowa, ale śnieg już (niestety) zalega na ulicach no i w moim Parku.
Nie jest to dla mnie szczęśliwa pora roku (niestety), głównie z przez to moje niefortunne chodzenie, szczególnie w zimie, gdy oblodzone są chodniki, a ja tak panicznie boję się upadku, ale muszę jakoś ją przeżyć.
Za to na pewno mamy dzisiaj kolejną środę, a więc Dzień Różany dla Uleczki.
Co prawda na tej karteczce są już życzenia weekendowe, ale przecież za dwa dni ten weekend już nadejdzie, więc moje zyczenia sa i na dzisiaj i na najbliższe dni.
Wszystkiego dobrego Uleczku na ten magiczny czas oczekiwania na Rodzinne Święta, na choinkę i na Gwiazdkę, na prezenty od Gwiazdora ( u mnie od Aniołka) i przedewszystkim na to radosne spotkanie z Najbliższymi.
Mam nadzieję, że żadna choroba. żaden wirus nie zakłóci radości tego czasu i będziesz mogła rodzinnie zaśpiewać pod choinką Lulajże Jezuniu.
No i mam nadzieję, że od Nowego Roku zmieni się ta nieznośna atmosfera w Polsce, gdy człowiek wiecznie czuje się zagrożony i niepewny jutra, gdy życie powróci do normalności bez tej przymusowej nadopiekuńczości najlepiej poinformowanych w Polsce, czego do życia najbardziej jest mi i nnym potrzebne, nie koniecznie zbieżne z tym, czego ja w rzeczywistości oczekuję.
Każdy ma jakieś swoje priorytety i niechętnie godzi się na zmiany, które mu nie odpowiadają.
Ale taki dziwny czas już nam nastał, mam nadzieję, że zbliża się on ku końcowi. Czasami mam taką nadzieję, że jednak coś drgnęło, czasami z rezygnacją macham ręką i mówię sobie, a tam, nieprędko się coś zmieni, nie ma na to żadnej szansy, dopóki ta 30 procentowa część ociemniałych rządową obłudą Polaków nie zmieni swojego spojrzenia na świat poza różowymi okularami.
Mam nadzieję, że kiedyś pieniądze na to ciągłe rozdawnictwo się skończy, a puste kieszenie i głód najlepiej do umysłów nawet tych najbardziej wiernych trafi.
Do tego jeszcze wciąż to zagrożenie ze Wschodu, które jak miecz nad nami wisi, wolę o tym nawet nie myśleć, bo co takie zamartwianie o przyszłość się zda, będzie, co będzie.
Jeżeli kogoś jednak żal to tych młodych i dzieci, które rozpoczynają życie i też chcieli zaznać spokojnego życia i tej radosnej rzeczywistości, a nie ciągłej obawy o jutro.
No nic Uleczko, dzisiaj jest środa, więc nie mam wcale żadnej ochoty psuć tego pięknego dnia ani Tobie, ani sobie.
Jak bardzo jestem jednak zdeterminowana to widać o bardzo małej częstotliwości moich wpisów w blogu.
Kiedyś nie wyobrażałam sobie dnia bez moich myśli w moim blogu zawartych. teraz gdy chcę zasiąść przed blogiem zastanawiam się o czym własciwie mogłabym pisać? Ciągła ta sama niepewność i złość na naszą codzienność, szkoda nawet moich nerwów.
No to pozdrawiam Cię serdecznie z zimowego KrakowaUleczku, chcę żebys wiedziała, że jednak o naszych pięknych środach nie zapomniałam.