a dzisiaj znów środę Uleczku mamy

Postanowiłam go przywitać słonecznie, przepiękną różą, chociaż ani grama słonka za oknem u mnie nie widać, szarość tylko, szarość. Tylko ta przepiękna słoneczna różą może nas dzisiaj uratować.
No to sobie dzisiaj dłużej pospałam, a co Jarusiowi było wolno do 12 spać, czy ja jestem gorsza?
No może według niego gorszego sortu może jestem kobietą , ale się nie dam, dzisiaj zrobiłam swój własny prywatny protest przeciwko złej, ponurej popogodzie.
Wstałam co prawda dość wcześniej rano, coś tam poklikałam na komputerka, ale jakaś taka zmożona szarość ogarnęła moją głowkę, że postanowiłam jeszcze wskoczyć na chwilkę do łóżka i…przepdadłam.
Pewnie dlatego, że ostatnio nie piję tej porannej kawy? Znów mi ona jakoś nie smakuje……
A w łożeczku tak ciepło, milutko, zwłaszcza gdy ten ciepły kocyk od Maćka fajnie grzeje, aż nie chce się z niego wyskakiwać.
Dlateo nie gniewaj się Uleczko, że ta różyczka tak późo do Ciebie zawitałam, najważniejsze, że zdążyłam ją zamieścić jak zwykle w środę.
Całuski i do następnej środy