No i nie doszlam do pracy….
Wirusisko dalej o sobie daje znać,o to bardzo wydatnie hihi.
Niedługo będę miała rekord w biegach na krótkim dystansie.
Muszę jakiegoś młotka dobrego na niego chyba znaleźć
i…wytłuc 
Pomyśleć,ze takie to małe,a takie dokuczliwe…….
Byleby do soboty dał sie jakos wyplenić.
Bo już wiadomo,że tych pyszności tam serwowanych jeść nie bedę
( a mój boczuś????????),
ale przynajmniej będę w miłym towarzystwie.
No bo jak może się odbyć impreza bez Pani Prezesowej????
No jak????
przynajmniej będę duszą i ciałem – hihi prawie ze chudziutkim,jak tak dalej to to bieganie mnie będzie trzymało,no juz nie mówiac o obowiązkowej
diecie 0 czyli ino gorzka herbatka……..


