Wszystko wspaniale nam się udało
Balowalismy do 12 w nocy,potem był nocny spacerek po krakowie,gdzie przy piwku i wspólnych śpiewach z grupą włochów spędzilismy miłe chwile
ach ten pięknie iluminowany Rynek.
Wczoraj spotkalismy się ( my organizatorzy oraz uczestnicy zjazdu)) na Rynku znowu by przy piwku i oczywiscie akompaniamencie okropnej ulewy powspominac hulanki poprzedniej nocy.
Wszyscy rozjechali się do domów tak mniej więcej około 16.
Wróciółam do domu i wtedy dopiero poczułam okropne zmęczenie.
Koło 18 padłam jak nieżywa i…obudziłam sie dopiero o 4 rano.
Jestem zmęczona,ale bardzo szczęśliwa,że wszystko się nam udało
odjeżdza pociag z Krakowa
i smutno jest mi wiesz?
odjeżdża Ulik i Hnova
i inne dziewczyny też
i pusto się tak zrobiło
i smutno ,aż szkoda słów
a tak wesoło było……..
lecz wkrótce będzie tak znów 
