Monika miała 23 lat i napewno wiele wspaniałych pomysłów na życie.
Tylko,że akurat 7 lipca wsiadła do tego metra w Londynie……
Jadąc do pracy przeczytałam cały artykuł właśnie o ten młodej Polce i o zamachowcach,których ktoś podstępnie wyprowadził w pole obiecując im,że uratują swoje życie….tylko muszą zabić innych….
O czym myslała wtedy ta biedna dziewczyna i wiele innych osób,którzy w tym dniu stracili życie lub zdrowie?
A o czym myślała ta garstka zamachowców zgadzając się na udział w tej strasznej ludzkiej tragedi???
Wyzbyci całkowicie ludzkich uczuć,pazerni na ewent. zarobioną mamonę,czy fanatyzm religijny?
W imię Boga zabijają…….
Tego samego Boga,w którego istnienie przestał wierzyć dziadek Moniki,po jej śmierci.
Bo jak moze istnieć Bóg,skoro odebrał taką wspaniałą,kochaną dziewczynę,stwierdził smutno.
Ale nie nam dane oceniać Boskie wyroki
Mam nadzieję,że ból kiedyś przeminie,będzie na tyle mniejszy,że pozwoli mu spowrotem w Bożą Opatrznosć uwierzyć
