ostatnia robocza narada

Wczoraj była ostatnia robocza narada przed godziną "0"

i przyznam,że bardzo była ona owocna.

                                                       

Burzliwa,ale zgodna.

Najważniejsze, gdy aż 4 kobiety dochodzą do concesusu

Bo nasz jeden rodzynek również brał udział,ale naogół był bardzo z nami zgodny…

co prawda znowu polało się troszke piwka,ale przy nim najlepiej się myśli…

Mam nadzieję,że wszystko uzgodnione jest co do najmniejszego szczegółu, od chwili powitania w sobotę w południe aż do ostatnich miłych chwil w niedzielne przedpołudnie.

.Tak bardzo chciałabym,żeby pobyt naszych przemiłych gości pozostawił niezatarte wspomnienia otulone nie tylko urokiem samego prześlicznego Krakowa,ale również czarem osobistym wspaniałych krakowskich czatusiów….

                                     

Hihihi,a my juz zaczynamy myśleć o przyszłorocznym spotkaniu……

chybił trafił

Ja to jestem "szczęściara"

Kurcze,nie ma co

Nic,tylko w Totolotka powinnam grać      Kliknij tutaj, aby zobaczyc powiekszenie - 48 KB

Wczoraj na 4 rzędy skreśleń po 6 cyfr w kazdym ( kupon za całe 5 zł)

na chybił trafil nie trafiłam ani jeden cyferki !!!!!

ani,ani………..

Oczywiście był to kupon na chybił trafił

Życie to prawdziy totolotek,włąśnie na chybił trafił…..

 Czasami można się  skusić zagrać ,zwłaszcza jak zapowiadają szaloną kumulację

No i skusiłam się ……i……..

doszłam do takiego wniosku:

Nie mam szczęścia w grach liczbowych,w kartach ni miłości

to gdzie jest to  moje szczęście????

No wiem,mam PRZYJACIÓŁ  .         pszczoły obudziły kwiat...

A to najważniejsze.   

Przedsmak

Jejku,jak okropnie nudno będzie na tej emeryturze!!!!!!

Właśnie mam przedsmak tego.

Narazie siedzę na (przymusowym) urlopie szpitalnym.

Potem tak już pozostanie.

NA ZAWSZE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Praca do 13,a potem tyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyle czasu.

Nuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuda!!!!!!!!!!!!!

                        Mopsy

tak co drugi tydzien ma być?????

Bo co drugi jednak będę pracowała od 14-19.

Potem już niewiele czasu do wieczorka

Kurcze,okropnie mnie to denerwuje.

Chyba znajdę jakas dodatkową pracę,czy co?

Człowiek nauczony pracować od rana do wieczora,a teraz tyle naraz wolnego czasu.  

pozytywne myślenie

Ale ulga.

Piekielny wirus pokonany.      

Nareszcie wolna.

Wszystko,dzięki pozytywnemu myśleniu.

Ale fakt,koleżeński doping bardzo pomógł

Już zostało kilka kilka dni do soboty.

Bardzo nerwowych.

Czy wszystko się uda???

Wczorajsze sprawozdanie z roboczej narady na to wskazywało………

A Pani Prezesowa, niestety nieobecna była na zebraniu z powodu choroby.

Ale sprawozdanie podpisała.

Jutro ostatnia narada ( no już będę tym razem napewno obecna nie tylko duchem i ciałem).

W piątek wraz z przybyciem pierwszego gościa zacznie się "nerwówka"

Potem sobotnia krzatanina i witanie następnych miłych gości….

A godzina "0" juz tuż tuż…..

Ale od czego jest pozytywne myślenie?????????

czas

Czas……pojęcie względne

Zegar - kula

Ja juz poznaje co to czas,gdy czekam , i czekam i końca nie widać????

Najgorsze są nocne godziny,gdy potwory grasują…

Poranki już są łagodniejsze,przerywane ptasim śpiewem…ćwir,plipli,ćwir

Ale do soboty tylko.

Mam nadzieję,że się doczekam…

To juz tylko kilka dni.

wirusa ciąg dalszy

No i nie doszlam do pracy….

Wirusisko dalej o sobie daje znać,o to bardzo wydatnie hihi.

Niedługo będę miała rekord w biegach na krótkim dystansie.

Muszę jakiegoś młotka dobrego na niego chyba znaleźć

 i…wytłuc         

Pomyśleć,ze takie to małe,a takie dokuczliwe…….

Byleby do soboty dał sie jakos wyplenić.

Bo już wiadomo,że tych pyszności tam serwowanych jeść nie bedę

( a mój boczuś????????),

ale przynajmniej będę w miłym towarzystwie.

No bo jak może się odbyć impreza bez Pani Prezesowej????

No jak????

przynajmniej będę duszą i ciałem – hihi prawie ze chudziutkim,jak tak dalej to to bieganie mnie będzie trzymało,no juz nie mówiac o obowiązkowej

diecie 0 czyli ino gorzka herbatka……..

no już dobrze….

Powiedzmy,prawie dobrze,alem się pochorowała nieżle.

Całą niedzielę przespałam.

Budziłam sie wielokrotnie,ale byłam taka słabiutka,że znowu do łóżeczka musiałam pędzić.

Jeden mały wirusik,a tyle szkody w takim badź co bądź ciele narobił.

A dzisiaj zaczynam poniedziałkowy maraton.

No racja,ze krótszy,bo nie idę do szpitala,ale mam nadzieję,ze bedę miala tyle siły,żeby do przychodni bez przygód dojść.

łańcuszek…

Jańcio->Jacek->Kamila->Magda->Ja-> ?…..

Tak wygląda wirusowy  łańcuszek brzusznej grypy.

Tak,to była koszmarna noc,ale już mam to za sobą.

Narazie tylko cały czas śpię i śpię…..

A całą noc ćwiczyłam biegi w stronę łazienki,dzisiaj jestem taka,jakby ktoś pompką wyssał ze mnie wszystkie siły.

Dopiero teraz na chwilkę właczyłam komputer,żeby sprawdzić pocztę.

No i parę słów wpisać do mojego blogu.

A dzisiaj niedziela,miałam ją spędzić na wsi…………..

0207-01204P

Piorytety

Okropnie nudna staję się na stare lata  

0403-00301P

              

Monotematyczna….

Nic tylko praca,szpital,jakby innych tematów nie było.

Ale widać dla mnie te są najważniejsze…

Przecież wiadomo było,że kiedyś nadejdzie czas,ze trzeba powiedzieć dosyć,trzeba już spokojniej życ.

Myślę,że zasłużyłam swoją dość wydatną przez całe życie pracą  na tą emeryturkę.

Więc czego się boję?

Ano to już pewien koniec następnego etapu życia.

Przez całe życie człowiek ma piorytety,które się zmieniają w zależnosci od potrzeb.

Młodość to szaleństwo-właściwie brak piorytetów,no może próba osiągnięcia pewnego statusu,nauka…

Potem wiek stateczyny praca,rodzina ( ten dla mnie nieco nieznany),praca

A teraz zmartwienia,że oto juz dużymi krokami Starość nadchodzi.

No dobra,dobra,nie starość,raczej jesień życia.

I podobno dopiero wtedy ma się czas na wszystko,czyli praktycznie nie ma się czasu na nic

A mnie i tak pozostanie jeszcze……praca w przychodni.

No i dobrze,inaczej bym przy tym komputerze całkiem już się zaczadziła….

21 LAT……minęło….

Poszłam do szpitala rano tylko po to,żeby wypisac sobie urlop

O przepraszam,nawet udało mi sie jedno zdjęcie rtg zrobić ( a dr.Ł.kiedyś tak ładnie o nich mówił zróbcie mi zdjątko)

I właśnie w szpitalu uświadomiłam sobie,że oto dzisiaj mija 21 lat jak odwiedzam  mury tej wspaniałej kiedyś lecznicy

No i wzięło mnie na wspominki.

No i jeszcze bardziej mi się humorek skwasił.

Okropnie ciężki dzień (nawet łzami podraszany)