Nowy pogrzeb

Dzisiaj w nocy zmarł mój Wujciu-mąż siostry mojej Mamy.

Miał 85 lat.

Zmarł nagle,znaleźli go lezącego na ziemii.

Czemu tak schorowany,w podeszłym wieku Pan został sam w całym mieszkaniu-nie rozumiem,ostatnio żle się czuł,nawet kilka dni leżał w szpitalu.

Ot, taka jest starość.

Człowiek swoje już przeżył,jest niepotrzebny.może odejść.

SMUTNA RZECZYWISTOŚĆ

Fałszywy alarm

                                    

Nie cierpię telefonów nad ranem-zawsze przynoszą złe wieści.

Tym razem zadzwonił o 4.50.

Ze strachem podniosłam słuchawkę,przekonana,że coś złego z moją siostrą się dzieje.

Uff,na szczęście to była sąsiadka,której alarm włączył się w jej komórce,przekonana,że ktoś włamał się do jej mieszkania.

Na szczęście to był fałszywy alarm,wszędzie spokój.

Dziwne….podobno wyło,telefon mnie obudził,a alarm nie??

Potem była krótka akcja Security,na szczęście niepotrzebna,włamania nie było.

Za oknem juz jasno,więc się nie kładę spać,dzisiaj tak u moich żabek muszę być wcześniej,przed ósmą.

Ale głowę mam ciężką,jak tu do 19 godziny w pracy wytrzymać??

Ano ,spróbuję…..muszę…..

Ratuję się pyszną kawusią….