kolejna miesięcznica……

No i kolejne „wygłupy” Pisowców  z Wielkim „Mężęm Stanu” na czele.

To już jest nie śmieszne, to jest żałosne.

Czy Kaczyński nie widzi jak się strasznie kompromituje??????

Dzisiaj jest uroczyste odsłonięcie pomnika osób, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej,.

Przy udziale władz państwa i rodzin zmarłych na Powązkach w Warszawie będzie stosowna

uroczystość, niestety pan Kaczyński, którego „ukochany” brat i „ukochana” bratowa też

zginęli będą czcić ten dzień, gdzie?? Oczywiście pod Pałacem prezydenckim.

Ciekawe czemu tam, a nie na cmentarz, jak logika wskazuje?

Ale już dawno widać, że prezes żadnymi logicznymi przesłankami się nie kieruje,

więc całe szczęście, że prezydentem Polski nie został, bo strach nawet pomyśleć, co

by się działo, gdyby na tym stolcu zasiadł.

A widać tęsknota za utraconym Pałacem jest dla Kaczyńskiego największą i najważniejszą

sprawą, więc znów pod oknami urzędującego Prezydenta pięknie się pokłoni i chcący niechący

hołd mu złoży. I to jest najśmieszniejsze w tym wszystkim, że w sumie  hołd złoży nie temu

prezydentowi, któremu by chciał,  ha ha.

A wieczorem? znów z pochodniami będzie spacerował po Krakowskim Przedmieściu,

wraz z podobnymi sobie oszołomami i będzie się modlił …….

Ciekawy folklor polityczny mamy teraz w Polace…………

Ale co robić, gdy w takim dziwnym kraju się urodziłam???

Za to u nas  słonko świeci od czasu do czasu, może się namyśli i całą  słoneczną

buzię nam pokaże??

Miłego dnia

 

 

na wygląd trzeba sobie zapracować…

 

Pamiętacie pewno kobietę pracujacą z „Czterdziestolatka”??

Ona tak zawsze mówiła, że na wygląd trzeba sobie zapracować.

No i sama sie o tym przekonałam.

To jeszcze nic, że ustępuja mi miejsca w autobusie ( z czego się nawet bardzo

cieszę), ale wczorajsza „przygoda” całkiem mnie o tym przekonała.

Otóż wracałam  autobusem z pracy, akurat wczoraj sprolongowałam

sobie kartę autobusową, łatwa sprawa, są odpowiednie ku temu automaty:

wprowadzasz do czytnika kartę, naciskasz odpowiednią sekwencję ( można kupić tam

zarówno bilet jednorazowy, jak i sprolongować kartę), wsadzasz odpowiedni banknot, który

nie może być ani troszkę zniszczony, bo aparat co prawda banknot wchłonie, ale zaraz go

wypluje z powrotem) chwile czekasz i już wyskakuje Ci potwierdzenie zakupu, i  reszta

bilonem w dodatku  – ale fajna spawa). Szczególnie, gdy wciąga ten banknot – całkiem

jakby tam jakiś odkurzacz zamontowali, fruuuu i juz banknotu nie ma!!!!

No to wracam do tematu: Wsiadłam z tą kartą, której notabene jeszcze dobrze nie zdązyłam

schować, a tu …kanary po autobusie fruwają. Już miałam wyjmowac tą kartę, gdy  kontroler

przeleciał obok mnie, ledwo na mnie spojrzawszy i kontrolował  wszystkich po kolei, z

wyjątkiem właśnie mnie.

Ha, pomyślałam sobie, widać mam nobliwy taki wygląd, a na wygląd trzeba sobie zapracować

przecież, nadal jestem przecież kobieta pracująca, he ,he.

No tak,  po co taki kanar ma jakąś babcię, czy dziadka gonić, jak ten napewniej i tak ma

jakiś darmowy przejazd, nie należy się nimi przejmować, lepiej sprawdzać młodzież, która

nagminnie na gapę jeździ.

Ale mieli pecha, nie udało im sie żadnego gapowicza przyłapać, chociaż zęby sobie na dwie

młode dziewczyny ostrzyli, bo jechała na zniżkowym bilecie, ale niestety, ku rozczarowania

kanarów, stosowną legitymację okazały.

Szybko więc wysiedli i w pośpiechu do innego autobusu się przenieśli, tam potencjalnych

gapowiczów łapać.

To nie znaczy wcale, że mogę bezkarnie na gapę jeździć, nie, bo pewnie  wtedy,

gdy ważność biletu by mi się skończyła, na pewno by mnie  akurat wtedy sprawdzili!!!

Na podobnej zasadzie, gdy ongiś uczyłam się do egzaminu ( ech, kiedy to było???)

i jakiś temat pominęłam, bo był według mnie mało ważny, akurat z niego zaswze dostawałam

pytanie i…różnie bywało….

Dzisiaj poranna zmiana w pracy, więc pora już po mału się zbierać, co prawda

nie pada, ale pogoda niezbyt zachęcająca, taka ponura……

A jednak na przekór pogody życzę wszystkim miłego wtorku.

Ten tydzień będzie o wiele krótszy w pracy, jeszcze tylko jutro i znów przed nami

długi czterodniowy tweekend…

Akurat   miła wiadomość dla leniuchów.

Ale ja do nich nie należę, więc do pracy właśnie wyruszam. Cześć.

 

Wstała niedziela….

Kolejna niestety ponura i mokra. Może nie pada w tej chwili, ale jest ogólnie mówiąc mokro.

Nie spałam ostatniej nocy dobrze. Około 1.20 obudził mnie huk i jakiś alarm.

Ostatnio dziwny „sport” na naszej ulicy młodzież uprawia: w środku nocy

dewastuje czyjeś auto. Poprzedniej nocy zniszczyli całkowicie auto jakiegoś sąsiada, tak,

że musieli auto na lawecie wywozić do naprawy. Tej nocy też jakiś dziwny huk mnie obudził,

tak właśnie, jakby auto w coś uderzyło ( albo ktoś uderzył czyms w auto), rozległ się

jakis dziwny głos jakby ściszonego alarmu i potem czyjeś krzyki i kroki ucieczki.

Wyjrzałam przez okno, niby nic podejrzanego nie zobczyłam, może to się odbyło

za rogiem mojej ulicy i dlatego nic nie widziałam? Może tym razem to auto nie zostało

do końca zdewastowane, bo ktoś ich jednak pogonił ( stąd te kroki ucieczki).

W każdym razie to przebudzenie wytrąciło mnie na jakieś dwie godziny ze snu, więc

co prawda potem zasnęłam, ale obudziłam się dopiero koło 9 – tej rano całkiem „zamulona”.

Straszne, co teraz się dzieje, ile chuligaństwa się rozpanoszyło……..

Jestem ciągle jeszcze pod wrazeniem wczorajnszej informacji o Majce, nie mogę się pogodzić,

że nigdy już jej nie zobaczę, nigdy jej nie usłyszę. Przynajmniej tu na naszej ziemii, bo może

jednak tam gdzie Ona poszła i ja po pewnym czasie dojdę i znów się spotkamy w tym

innym, nieziemskim wymiarze??????

Skończył się znów pewien etap w moim życiu, pozostają tylko wspomnienia…….

Życzę miłej niedzieli dla wszystkich, dla mnie znów będzie to dzień pełen refleksji.

 

Pamięci mojej Przyjaciółki Majki

 

Złe nowiny przyjść mogą o każdej godzinie.

Wiedziałam o chorobie mojej Przyjaciółki Majki, rozmawiałam z nią nawet

kilka dni temu, ale nie dopuszczałam nawet do siebie złych myśli.

Dzisiaj popoludniu przyszła wiadomość o Jej śmierci. Odeszła cichutko, tak jak

cichutko zawsze żyła, dzisiaj o godz 14.00

Pierwszy raz zobaczyłam ją na początku roku akademickiego w Szkole Techników

Elektroradiologii, to był 1967 rok.Zdziwiłam się, gdy zobaczyłam ją jako naszą słuchaczkę,

wcześniej pracowała w tej szkole w Sekretarioacie, ale wkrótce okazalo się, że wspólnie

będziemy się uczyć, oraz, że mieszkamy tak blisko siebie, że nasza znajomość będzie bliska.

Razem uczyłyśmy sie do egazminów, razem zdawałyśmy nasze egzaminy.To ja byłam

świadkiem narodzin jej małżeństwa z Mundkiem, to ja cieszyłam się z narodzim

Jej Maćka. Potem był okres, gdy razem pracowałyśmy w Szpitalu Kolejwym w Krakowie,

Majka tam mnie ściagnęła, pamiętam jak dziś, jak oprowadzała mnie po wszystkich

szpitalnych zakamarkach.

Niestety wyprowadziła się trochę za daleko odemnie i nasze kontakty były coraz rzadsze,

A potem przyszła wiadomość o Jej chorobie – białaczce.Chorobie, której niestety

dała się wyniszczyć, odeszła….

Żegnaj Majka, będziesz zawsze w moim sercu.

Wieczne odpoczywanie racz Jej dać Panie, a światłość wiekuista niechaj Jej świeci.

Niech odpoczywa w spokoju wiecznym. AMEN

wschód

Piękny, kolorowy, takie wschody tylko na wsi można podziwiać.

W mieście jesteśmy pozbawieni takich widoków, no chyba, że ktoś mieszka na obrzeżach

miasta.

Ale ten wschód to i mój symbol dotyczący tego co się dzieje w polityce, a dzieje się,

oj dzieje.

Dwie posłanki z Pisu, pani Kluzik i pani Jakubowska właśnie zostały wywalone na bruk,

ot tak, pan Prezes  pstryknął sobie palcami i obie Panie już w jego partii nie są.

A dlaczego?? Podobno szkodziły partii w budowanie wyborczego wizerunku.

Śmiech na sali, jeżeli ktoś twierdzi, że Pis ma jeszcze jakikolwiek wizerunek to tkwi

w wielkim błędze.

Ta partia właściwie juz prawie nie istnieje, to znaczy prawie, bo niestety my, podatnicy

nadal będziemy na tą partię łożyć pieniądze, a oni sobie będą tam w tej swojej

obłędnej pseudopolityce tkwić, nic nie robiąc ( bo nawet trudno powiedzieć, że są teraz

opozycją do rządu) i biorąc niemałe całkiem poselskie pensje.

A że ich wszyscy po kolei krtytykują? Co im tam, najważniejsze jest, że pensyjka

leci, nieprawdaż?

A co tu ma wschód słonka z sytuacja wspólnego?

Oj ma, może wreszcie jakieś  słonko nad Polską zaświeci, może Polska jak

to słonko otrząśnie sie ze snu  i wreszcie będzie  normalniej???

Może słowo demokracja przestanie byś wyświechtanym tylko frazesem???

Tylko ciekawa jestem, co teraz powiedzą wyborcy pana Kaczyńskiego, Ci, którzy tak murem

za Prezesem stawali, broniąc jego postawy męża stanu ( ha ha ha), a którzy po raz

kolejny zostali przez niego wystrychnięci na dutka, a zotali, bo słowa, które głosił

że Polska jest najważniejsza okazały się  po raz następny tylko pustym sloganem, bez

pokrycia……

Chociaż biedne Babcie – moherówki pewno nadal w swojego Boga Kaczynskiego patrzeć

będą, bo im Ojciec z Torunia  w swoim sławnym Radiu wytłumaczy, że tak właśnie powinien

prawdziwy polityk postępować, a że wbrew logice, to nie ważne.

Wybory samorządowe tuż tuż – właśnie zastanawiam się, czy wogóle jest jakiś sens brać

w nich udział, bo ci, których nie popieram sami w nich polegną, dzięki wspaniałych ostatnich

posunięć ich bossa, ale na taką decyzję jeszcze mam parę dni do namysłu.

Na razie życzę wspaniałej i słonecznej soboty, a taka się chyba zapowiada.

 

 

 

Wypadałoby

 

Wypadałoby coś napisać, bo to piątek, koniec tygodnia…….

Ale o czym tu pisać?

Na dworze pogoda niezbyt zachęcajaca, ponura  i jeszcze ten wiatr wieje,

nawet przy otwartym oknie drzwi nie można na moment pozostawic otwartych, bo zaraz

trzaskają.

Pogoda zaliczona teraz słówko o polityce,

A tam dopiero wichury szaleją, wiatry z przemieszczaniem osób z prawa w trochę na

lewo, ciekawe co z tego wyjdzie?

Kto zostanie, kto przejdzie i gdzie przejdzie i po  co przejdzie ?????

Dzisiaj idę na poranną zmianę, więc już nie mam czasu na dłuższe wpisy ( może i dobrze, bo

komu się chce moje przydługie wywody czytać ???).

Po drodze wypatrzyłam śliczny głóg, muszę koniecznie go dzisiaj swoim aparatem

fotograficznym ( no przecież nie rentgenowskim ) uwiecznić.

To chyba na tyle na dzisiaj, no chyba, że coś super ciekawego się dziać

dzisiaj będzie, ( na przykład prezes abdykuje!!!), to najwyżej jeszcze jeden wpis  umieszczę.

Miłego piątku życzę.

 

i przyszła…

Kto? raczej co ???……

Ta niezbyt ładna odmiana Pani Jesieni, słotna i bura- ponura.

No cóż, słonko nie może ciągle przecież świecić, chociażby się tak tego chciało.

Ale ja na przekór wstawiłam dzisiaj piękny wschód słońca, który dwa dni temu

podziwiałam w Modlnicy. No proszę, jeszcze dwa dni temu, bo wczoraj co prawda

też na moment słonko się pokazało, potem jednak uciekło za chmurkę i nijak stamtąd wyjść

nie chciało.

Jak wiecie, spałam u Magdy w Modlnicy z poniedziałku na wtorek, wyszłam więc koło 7 mej

rano na papieroska do ogródka i takie piękne widoki moim oczom się pokazały.

Rzadko mi się zdarza świt podziwiać, bo przeważnie o tej porze jeszcze naogół

śpię, albo jest akurat ponuro, a tu taka gratka, jak nie skorzystać?

Co ciekawego w polityce?

Biedna Pani Joanna Kluzik- Rostkowska, nie dość, że została niedoceniona za to, co dla

samego wielkiego Guru zrobiła, to jeszcze teraz potraktowali ją marginalnie, a wręcz

robią wszystko, żeby ją z Pisu na siłę „wypisać”.

Ciekawe, co by Jarosław zrobił, gdyby jednak udało mu się te „głupie” milion głosów

więcej uzyskać i byłby teraz prezydentem?

Aż skóra cierpnie na taką ewentualność, przynajmniej moja skóra, bo jeszcze jakieś 20

procent z małym procentem wyznawców Pisu nadal Boga w Jarku widzi.

Pewnie Pania Joannę posadził by na złotym tronie, gdzieś pod swoim pałacem, o którym

stale jeszcze śni, a my mielibyśmy się z pyszna. Pod Palacem, bo wyżej nie byłaby godna

przecież zasiąść, tam byłyby miejsca tylko dla  nielicznych wybranych z najbliższego

otoczenia spolegliwych wazelinowców.

Na szczęście ( dla nas oczywiście) pani Joannie nie do końca udało się przekonać

większości Polaków , że wilk w owieczkę przemienić się całkowicie zdołał i mamy

całkiem fajnego pana Prezydenta z wąsami.

Teraz w Pisie znów szaleństwa jakieś panują, dziwne, niby o schedę po Jarosławie

już się kłócą, a ten wcale nie ma zamiaru abdykować, on jak Lenin jest nieśmiertelny,

no i jedynie on słuszne decyzje co do losów Polaków podejmuje, mimo, że odpowiedniej

ku temu legitymacji naród mu nie dał. Ale co tam ciemny lud wie, ON wie najlepiej

jak uszczęśliwić każdego rodaka  w wieku od 1 roku  do lat 100.

Poczekamy do wyborów samorządowych, ciekawe co z tej parodii wyniknie, jako, że

wszyscy Pisowcy i propisowcy codziennie od świtu do nocy jako mantrę sobie

powtarzają słowa  Ich Wodza : „Z W Y C I Ę Ż Y M Y „.

Oby się gorzko rozczarowali, bo na razie wszystko na to wskazuje.

Ale grunt to dobre samopoczucie, nieprawdaż?

A ja dzisiaj na popołudniową zmianę do pracy sie wybieram, wiec deszczyk zaklinam, nie

padaj, bo wciąż jeszcze do sąsiadów wywoływać zdjęcia muszę latać.

I chyba zaklinanie mi się udaje, bo akurat teraz słonko nieśmiało zza chmurki wygląda,

podziwia piękny Kraków i zastanawia się : świecić, czy nie dzisiaj.

Miłego czwartku , mimo niezbyt ciekawej pogody, będzie jeszcze  wszystko dzisiaj  dobrze.

 

Kudłata….

…. czyli nowy lokator….

 

który zamieszkał wraz z Magdą, Jackiem, Olką, Jaśkiem oraz psem Hondą i psem Scoobidoo

i kotem Ciapą  od wczoraj w wspólnym domu..

Musiałam wszystkich wymienić, bo wczoraj odbywała się ostra rywalizacja, nie tylko pomiędzy

zwierzątami, co jest raczej rzeczą normalną, gdy nowe stworzenie do domu przyjdzie,

a stare zaczynając się bać o swoją pozycję,  i pokazują, kto tu jest najważniejszy,

ale zauważyłam też i ostrą rywalizację pomiędzy „ludzką” częścią rodziny, czyli walką o to

czyj ten kot  jest „bardziej” własnością, co też jest zrozumiałe raczej, bo nowa „zabawka”

zawsze cieszy i dzieci duże i dzieci małe, ale mam wrażenie, że w obu sytuacjach,

tzn i w wersji „zwierzęcej”, jak i „ludzkiej” rywalizacja z czasem ustanie, zwierzęta

nie będą miały wyjścia i jakoś „dogadać się” będą musiały, a reszta rodziny? , no

cóż, życie wszystko zweryfikuje i wróci szara rzeczywistość pod tytułem, „czy koty i psy

dostały już jedzenie dzisiaj”?.

Nie, nie znaczy wcale, że w tym domu Broń Boże głodzą zwierzęta, są one

regularnie ( i przyznać trzeba  że dobrze ) dożywiane głównie przez Jacka, który

znosi im przeróżne smakołyki i potem zajmuje się ich przerabianiem,ale ponieważ

Jacek należy do osób zapracowanych , a wszyscy przyzwyczajeni, że ten obowiązek

należy do niego, czekają, aż dokona rytuału i zwierzęta nakarmi.

Proste, prawda?.

Zwierzęta też cierpliwie czekają, bo co prawda czasami im się wydaje, że coś wcześniej

do miseczki wpadło i do niej się zapędzają, ale niestety, tylko im się to wydaje……

Ale niech tam, krzywdy i tak nikt zwierzakowi nie zrobi, bo raczej  wszyscy kochają te

swoje czworonogi , czego dowodem może być fakt, że przybłęda Scoobidoo

tak świetnie się do nowego domu przyzwyczaił, że wydaje mu się, że wolno mu

nawet na kanapie się wylegiwać.

A za oknem szaleje wiosenna jesień, temperatura około 17-18 stopni, jeszcze ma się

ponoć chwilkę utrzymywać. Dziwne są te anomalie pogodowe, za kilka dni może na przykład

nagle spaść śnieg, a temperatura utrzxymywać się  będzie w granicaxh  -2 stopnie.

W polityce też ostatnio gorąco, no cóż, jesteśmy tuż, tuż przed wyborami samorządowymi.

Oj, ale się będzie działo……..

A póki co, życzę przyjemnego dnia, słonko czaami już świeci, czasami zalotnie za

chmurkami się chowa….

 

Dzień Zaduszny

Dzisiaj Dzień Zaduszny

Dzisiaj modlimy się o to, by nasi najbliższi, którzy już odeszli dostali życie wieczne

w Krainie Szczęśliwości.

Ale to wczoraj głównie  odwiedzaliśmy groby naszych najbliższych.

Byłam więc  na Cmentarzu Rakowickim u moich Rodziców , mojego Brata i Dziadków, a

potem pojechałam do Modlnicy na grób mojej Siostry – jakie to smutne……

Przecież jej wiek wskazywał na to, że owszem mogłabym ją wczoraj odwiedzić, ale nie

na modlnickim cmentarzu ale w jej domu, gdzie przy kawce powspominałybyśmy naszych

Rodziców….

Okrutny los chciał inaczej, za wcześnie zabrał mi kiedyś Rodziców, a teraz

za wcześnie zabrał mi Brata, a potem Siostrę……

Dlatego wczoraj na ich grobach musiałam wczoraj ze łzą w oku postawić

zapalony znicz i odmówić: Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość

wiekuista niechaj im świeci….

Niech odpoczywają w pokoju wiecznym AMEN