no i przyszedł upragniony deszcz !!!

Otwieram dzisiaj rano oczy, a tu……za oknem szarość i deszcz sobie dosyć obficie z nieba spływa.
I co ciekawe, wcale mnie ta sytuacja nie zmartwiała, bo wszyscy doskonale wiemy, jak tej wysuszonej prawie na wiór ziemi opady są potrzebne.
Co ciekawe, nawet moje kolanko chyba to zrozumiało, bo jakoś od rana mi nie dokucza.
Ciekawostka medyczna: zanim przyjdzie załamanie pogody, zanim ten deszcz spadnie, moje kości okrutnie mi dokuczają, ale gdy ten stan już nastanie, ból jakby nieco zelżył. Oczywiście, że zdaję sobie sprawę, że jest to stan przejściowy i nas wszelki wypadek nadal swoje cudowne medykamenty przeciwbólowe (czyli APAP, a od czasu do czasu Nimesil) łykam – niestety jestem już na nie do końca życia skazana.
A ponieważ jestem meteoropatką, mogę sobie pogodowa przyszłość przepowiadać.
Zresztą ostatnio sporo jest tych przeróżnych przepowiedni, na szczęście nie wszystkie się one spełniają.
Dzisiaj słuchałam jakiejś strasznej przepowiedni o tym,co ma wkrótce w Polsce nastąpić i przyznam, włosy mi dęba na głowie stanęły.
Lepiej tego jednak nie słuchać, co będzie, to będzie, ale wiem że przynajmniej na razie dobrze nie będzie. Jesteśmy w matni i tylko teraz ważne jest to, żeby ktoś mądry ten koniec nitki Ariadny uchwycił w swoje ręce i za tą nitką się pomału wszyscy będziemy mogli się na nowo poruszać. Tylko kiedy to będzie? Kto się na taki krok odważy???
Na razie niestety to PIS wszystkie nici ma w ręku i nikt nie jest przynajmniej w tej chwili tego złego kierunku zmienić.
Nawet Gowin, któremu po prostu nie wierzę!!!

Zaczęłam swój dzisiejszy wpis w dosyć porannej porze, ale potem z przyczyn obiektywnych miałam pewną przerwę techniczną i… w między czasie nawet pogoda nam się zmieniła.
Teraz za oknem słoneczko świeci, ale co będzie za chwilę???? – nie wiadomo.
Zresztą podobnie, jak i w polityce. Nikt nic nie wie……..

Nie będę dzisiaj już więcej pisała ani o polityce, ani o pogodzie, ani o niczym innym, zaraz idę kończyć gotować obiadek, więc muszę wcześniej i blog mój zamieścić.
Ciekawa jestem , czy i dzisiaj czeka mnie niespodziewana wizyta, tak jak w ostatnich dwóch dniach?
Siedzę sobie w domeczku a tu dzwonek domofonu zaczyna pipać i…już są goście, jak za dobrych starych czasów.
Tylko że ta wizyta jest w epidemiologicznych warunkach przeprowadzana, są zachowane bezpieczne odległości no i zero serdecznego witania.
Tak chyba jest w miarę bezpiecznie, prawda? Chociaż wiem, że niektórzy nadal bardzo ściśle przestrzegają tego reżimu.
Może i dobrze, bo ostrożności nigdy za wiele.
Bardzo lubię do swoich potraw dodawać tego kostkowanego czosnku Knorra i taki wczoraj własnie mi mój gość – V.I.P. doniósł.
Fajnie, przynajmniej moja kuchnia nie ucierpi na smaku.

Miłego wtorku, jutro przyniesie nam nowe rozwiązania, tylko jakie???

P.S. Aneczko we wczorajszym komentarzu podałam Ci link do bocianiego forum z Przygodzic, tam masz też i odnośniki do zdjęć, a jest tam wiele ciekawych foto – wiadomości prosto z gniazda.