ogłaszam dzisiaj Dzień Lenia

czyli po prostu nie mam dzisiaj żadnego ciekawego tematu do zamieszczenia w moim blogu.
Może jutro????
Za to dla Każdego po jednej różyczce dzisiaj ofiaruję.
A co, nie Tylko Ulce róże się należą, moim wiernym Czytelnikom też od czasu do czasu jakiś kwiatek niech tutaj zakwita.
A te moje na balkonie bardzo pomalutku, ale się rozwijają. Będzie dobrze!

No to miłego czwartku – dzisiaj słonecznie, ale wieje chłodny wiaterek…….

niesamowite, znowu mamy środę !

a wydawało się, że środa była wczoraj !!!!
Ale te dni galopują Uleczku, czasami nie można nawet w tej galopadzie się połapać.
Ale znów napiszę, podobnie jak w zeszłym tygodniu i jeszcze kiedyś tam wcześniej, dobrze że są te nasze środy, bo znów mam okazję Ci różyczki piękne wręczyć i znów całuski i pozdrowienia pod Poznań przesłać.
Wiosna nieco kapryśna jest Uleczko tego roku, te skoki temperatur działają na mnie wręcz koszmarnie, ale ciesz się każdym słonecznym promieniem, każdym słonecznym uśmiechem, bo nareszcie mamy długie dni, podczas których tyle można zrobić, a znając Ciebie, Ty potrafisz je doskonale wykorzystać.
Pozdrawiam Ciebie i Magdę z Rodzinką, a Olci – Żabie prawa łapkę ściskam.

No własnie, te nasze kochane BULDOGI!!!!!.
Kiedyś tęskniłam za Pepą, teraz jeszcze dodatkowo tęsknię za Lolą, która wciąż w Parku niestety się nie pokazuje i najgorsze jest to, że nie mam bladego pojęcia, dlaczego tak się dzieje.
Ba, nawet mam jakieś niejasne, złe przeczucia – wolałabym, żeby jednak one się nie sprawdziły.
Ale zawsze jednak siedząc w Parku patrzę uważnie, czy nie nadchodzi ta wesoła, brązowa mordka, którą tak bardzo polubiłam.
W ogóle jakieś całkiem inne psy teraz chodzą po Parku, zupełnie mi nie znajome, a te które spotykałam w zeszłym roku gdzieś się podziały.
Bo nie widzę także i tego wesołego pieska (zapomniałam już nawet jego imię), który tak bardzo w zeszłym roku zaprzyjaźnił się z Pepą, gdy w lecie chodziłyśmy razem na spacerki do Parku .
Przecież przez te zeszłoroczne spacerki po Parku z Pepą poznałam kilka fajnych piesków, gdzieś wszyscy się zadziali, czyżby do Parku Jordana się wszyscy przenieśli?
Ale przecież dla Loli najbliższy jej miejsca zamieszkania Park jest ten mój, Krakowski. Więc……….. .
Nawet gdyby pan Waldemar objęty był kwarantanną ten czas już dawno by się skończył!
Nie wiem, nie wiem, nie wiem ……… i mam nadzieję, że jednak kiedyś znów Lolę i pana Waldemara spotkam jednak w Parku i będę miała okazję zmów jej porzucać tę jej ulubiona piłeczkę.
A ponieważ Kazik zawsze mi mówi: „kto czeka, ten w końcu się doczeka” wierzę, że i ja znów podobnie jak w zeszłym roku miło z panem Waldemarem i z Lolą będę spędzała popołudnia w Parku.
I żeby mi nie było tu żadnych niedomówień, ja po prostu bardzo Pana Waldemara lubię i nic więcej ponad to, a za Lolą po prostu przepadam.
No i koniec tego tematu !

A co ciekawego jeszcze się działo?
Ano okazało się, ze Chińczycy swój przysłowiowy nóż wbili nam w plecy i po prostu wystrychnęli nas na dudka, sprzedając nic nie warte maseczki za ciężką mamonę.To się nazywa mieć łeb na karku i to oczywiście wcale nie myślę o naszych rządzących, którzy dali się podejść jak dzieci.
W porządku, zgoda, inne kraje też przez tych Chińczyków zostały wyrolowane. ale w żadnym kraju nie witano na lotnisku tych maseczek z taką wielką pompą, jak u nas w Polsce. Nigdzie nie zapewniano, jak to dobra znajomość, ba, omalże kumplostwo obu prezydentów, czyli naszego i chińskiego wpłynęły na to, że mamy takie wspaniałe zabezpieczenie dla lekarzy i pielęgniarek, a które w sumie okazały się tylko zwyczajną mało wartościową szmatką, w dodatku ściągniętą do Polski przez najdroższy z możliwych samolotów, tak jakby w Polsce samolotów brakowało, musiał być oczywiście ten największy i najdroższy, a co tam, Pisowcy mają iście ułańską fantazję przecież i wszystko musi odbywać się z wielką pompą, koniecznie przy rozbrzmiewających fanfarach i w blasku reporterskich fleszy.
Dziwne tylko, że zapomnieli zaprosić jakiegoś Biskupa, który by te maseczek pobłogosławił – wielki błąd!!!!
Może własnie z tego powodu wyszedł taki wielki rządowy blamaż?????
Świat znów ma powody do obśmiania wybitnej nieudolności tej pozornie „dobrej zmiany”- co wezmą w swoje ręce, po prostu spartolą!!!!
Tylko, że niestety to my, zwyczajni politycy za tę fantazję rządzących musimy płacić, bo wszystkie te ich zabaweczki opłacane są z naszych podatków.
Dziwne, że te 30 procent głosujących ma Pis Polaków wciąż jeszcze tego nie widzi, że rząd świetnie za ich pieniądze się bawi, że napychają własne kieszenie bezczelnie tłumacząc, że to wszystko robią dla Polski.
To tak, jakby jakiś złodziej przyszedł do Twojego domu, otworzył Twój sejf i wybrał z niego wszystkie Twoje pieniądze, do tego zabrał wszystko inne co jest cenne i wytłumaczył Ci, że właściwie to powinieneś być szczęśliwy że on Cię w domu odwiedził, bo to w sumie jest dla Ciebie zaszczytem jego odwiedziny i musisz jakoś mu za takie odwiedziny zadość uczynić.
Głupie? – no pewnie, że głupie, ale taka jest własnie mentalność rządzących, wkładać do głów swoim wyborcom największe głupoty, jakie tylko się da i pilnować, by je łykali jak indyk kluski.
No cóż, magia rzucani ochłapów wciąż jeszcze w Polsce jest aktualna, za grosz każdą głupotę można kupić, co niestety rządzący dokładnie wykorzystują. Dzisiaj nowa jakaś afera z niejasnościami podatkowymi pana ministra Szumowskiego wyszła na wierzch.
Cóż CBA, czy ABW czy jak to się tam nazywają te super specjalne służby, znów będą mieli ciężki orzech do zgryzienia, żeby skutecznie wszystkie machlojki pana ministra i jego rodziny ukryć.
Spokojnie, ukryli przekręty Banasia, ukryli Srebrną Aferę i po drodze jeszcze wiele innych, teraz też sobie dadzą z tym sobie radę.
A my dalej jesteśmy w szczerym polu, dalej gonimy tego królika, a świstak nadal sreberka sobie zawija i zawija.
Czy długo tak jeszcze będzie?
Wszak to zależy od nas, bo nawet jeżeli te 30 procent pożytecznych idiotów na Dudę zagłosuję, pozostaje jeszcze 70 procent inaczej, czyli realnie myślących Polaków, tylko…. żeby im się chciało chcieć (zagłosować), jak to pisał ongiś w swoim dziele Stanisław Wyspiański :

Pon się boją we wsi ruchu.
Pon nos obśmiwajom w duchu. –
A jak my, to my się rwiemy
Ino do jakiej bijacki.
Z takich, jak my, był Głowacki.
A, jak myślę, ze panowie
Duza by już mogli mieć,
Ino oni nie chcom chcieć!


A czy Wam się chce iść zagłosować na każdego możliwego kandydata, który nie jest Dudą?????
Ja już jestem zdeterminowana i wiem, na kogo glosować będę !!!!!!!
Oczywiście pod warunkiem, że mój Kandydat uzyska wystarczającą ilość podpisów potrzebnych do tego, żeby mógł stanąć w szranki wyborcze, a to niestety nie jest tak do końca pewne, bo Pis robi wszystko, żeby tak sprawę zagmatwać, żeby Trzaskowskiemu nie udało się jednak kandydować.
Niestety okazało się, że Trzaskowski może teraz być przypuszczalnie potencjalnym pogromcą Pisu i rożnie przy wyborach może być, a utrata prezydenta, to praktycznie upadający na pysk ten rząd, który teraz dotąd tak miał się świetnie i bezproblemowo każda ustawę sobie mógł przeprowadzać według własnych, a właściwie kaczych widzimisię.

A co tam z pogodą?
Zmienna jest, przynajmniej u nas w Krakowie, słoneczne chwile przeplatane są chmurami, nawet wydaje się czasami, że możliwe są i nawet deszczowe opady.
Zresztą tak było i wczoraj, dlatego późnym popołudniem musiałam wyprowadzić pranie z balkonu, ile się wysuszyło tyle się wysuszyło, reszta już niestety dosusza się w kuchni.
Przynajmniej mam wolny od suszarki balkonik, mogę sobie usiąść na nim na malutkim krzesełku i popodziwiać moje nowe kwiatki, które już dzisiaj oczywiście podlałam.
Czekam aż pięknie mi się rozwiną, znów je wtedy Wam tutaj pokażę.

Życzę słonecznej (jednak) środy i samych miłych chwil

na moim balkoniku

Nareszcie mam na balkonie kwiatki.
Zawsze o tym marzyłam i jakoś nigdy nie mogłam sprawy doprowadzić do końca.
Na razie może jeszcze nie są jakieś szczególne, bo są malutkie, dopiero zabierają się za życie, ale na pewno będę o nie dbała i wkrótce Wam pokażę jak wielka zmiana nasępiła.
Nie umieściłam zdjęcia całego mojego balkonu (na razie dzisiaj króluje tam pranie), ale z prawej jego strony mam całą kiść już dużych, zielonych liści pnącej się po murze dzikiej roślinki , która zagląda aż do mojej kuchni, tak więc w sumie ten balkon już zaczyna wiosna pachnieć.
Oczywiście te kwiatki to zasługa mojej Kochanej Reni, która te donice wraz z kwiatkami, a to z begoniami i z krakowiakami do mnie przytargała i na poręczy balkonu zamontowała.
Wreszcie będę mogła sobie usiąść na moim niewielkim balkoniku i będę miała ładny widok na moje kwiaty, na zielone liście, a i trzeba dodać, że i podwórko ostatnio nam wyładniało, nie dość, że mamy nowy chodniczek, to jeszcze ktoś się zlitował i roślinki w tym niewielkim ogródku okalającym podwórko posadził. Wreszcie nie ma tego koszmarnego widoku na śmiecie i niepotrzebne nikomu powyrzucane byle jak śmiecie, deski, sprzęty itp – wreszcie jest porządek !!!!
Byleby tylko słonko było. Nie musiałabym nawet wtedy do Parku wychodzić, co nie ukrywam przez tę konieczność zakładania maski na gębę jest uciążliwe.
Pewnie, że pobyt w Parku jest milszy niż na balkonie, ale…..
No dobrze, krakowskim targiem, dwie godziny spędzę w Parku, a następne dwie na balkoniku. Byleby tylko pogoda na to pozwalała.
Na razie nie narzekam, na południu Polski, w tym w Krakowie jest słonecznie i cieplutko, nawet ponad 20 stopni Celsjusza , w przeciwieństwie do północy Polski, gdzie podobno leje.
Ale spokojnie, do nich też wreszcie to lato kiedyś dotrze.
Oczywiście dzisiaj był dzień gospodarczy, więc znów piękny ład, dzięki niezastąpionej Reni w moim mieszkanku zapanował, jak ja lubię tę świeżość, te piękne widoki przez umyte okno, te kwiaty na moim parapecie……

I to by było tyle jak na wtorek.
Politykę nadal omijam szerokim łukiem, nie mam ostatnio do niej melodii, a w tym dniu dzisiejszym, takim słonecznym i pięknym, szczególnie.

Życzę przyjemnego i pełnego pogody wtorku .

na poniedziałek i na cały tydzień

Wiele serdecznych i słonecznych pozdrowień przesyłam, wierząc, że ten tydzień będzie ciepły i pogodny i…wolny od złych myśli.
Dlatego dzisiaj ZERO polityki, już wystarczająca się przez ostatnie dnie wywnętrzyłam, teraz musi nastąpić mój mały RESET POLITYCZNY
Szczególnie, że dzisiaj mamy bardzo ważny jak dla Polaków dzień, dzisiaj jest setna rocznica urodzin Jana Pawła II.
Był dla wszystkich niewątpliwie wielkim autorytetem, prawdziwym myślicielem i dobrym Człowiekiem. chociaż na pewno i on jak to każdy z nas nie uniknął pewnych życiowych błędów.
Ale o Zmarłym nie można ( bo nie wypada?) powiedzieć nic złego, niewątpliwie Jego Osoba bardzo silnie odbiła się na zmianach, które w Polsce po wybraniu go na Papieża nastąpiły, ale także na wielu przemianach w sposobie pojmowania Świata nie tylko w Polsce. ale i w całym świecie.
On nam dał to poczucie polskości, tę wiarę, że można wiele w życiu zmienić, naprawić. Jakie to wtedy dla nas Polaków było ważne wtedy i co najlepsze, nadal jest przecież aktualne.
I dzisiaj powinniśmy być dumni z tego, że był Polakiem, był jednym z nas, a ten, który jeszcze będzie chciał go w pewien sposób oczerniać polecam słowa: „niech ten, który jest bez winy pierwszy kamieniem rzuci”
On był tylko człowiekiem, więc miał prawo ulegać nie tylko słabościom, ale pewnym zależnościom od innych, szukając jednak zawsze tego najlepszego z możliwych wyjść.
Tu nadmienię, że boję się trzeciego wydania filmu Braci Sekielskich, w których i osoba naszego Papieża Jana Pawła II również będzie nakreślona…… Jednak zawsze trzeba pamiętać, że na pewno był Człowiekiem niezwykłym i takim niech w naszych pamięciach pozostanie.

Dzisiaj jestem w oczekiwaniu na 3 kurierów, mam mieć dostarczoną ładowarkę do mojego I phone (poprzedni kabelek niestety się przetarł), kółka do fotelika komputerowego ( „nogi – czyli kółka się wyłamali”) no i nowego czajnika elektrycznego, bo ten stary co prawda jeszcze grzeje (a czasami nie), ale przecieka.
Najdłużej i najbardziej niecierpliwie czekam na ten czajnik, jeżeli go dzisiaj nie dostanę (a przepisowy tydzień już minął) będę musiała interweniować.
Bo bardzo często zdarza się, że ktoś ofertę na Allegro składa, ale niestety pieniądze potem trafiają do kieszeni nieuczciwego oferenta, a towar do kupującego nie dociera.
Ale wielokrotnie już korzystałam z Allegro, nigdy nie miałam żadnych takich kłopotów, więc mam nadzieję, że i tym razem mój czajnik elektryczny w kwiatki dostanę, tym bardziej, że go wybrałam ze strony sklepu sprzedającego sprzęt AGD.

Raz jeszcze życzę miłego dnia a przede wszystkim bardzo udanego nowego tygodnia.

Deja vu, czyli……

…. Orwell powraca 😦

Myślałam, że już na zawsze pożegnałam te złe lata, które nam komuna zafundowała, niestety te lata wróciły ze zdwojoną siłą.
Niestety….chociaż nie tak jeszcze dawno niejaka Beata Szydło, ówczesna premierka zapowiadała, że za czasów rządu Pisu policja n i g d y nie użyje siły przeciwko manifestantom.
Kłamała, tak jak kłamią do tej pory wszyscy pisowscy prominenci.
Co prawda ona już premierką nie jest, nie mniej nadal rządzi Pis, który chce siłą wymuszać posłuszeństwo, co najmniej podobnie, jak robi to Orban na Węgrzech.
Wczoraj brutalnie zostali stłamszeni i potraktowani gazem protestujący w Warszawie przedsiębiorcy.
Co prawda policja najpierw ostrzegała o nielegalności manifestacji, ale powoływała się na ustawę przez obecnego premiera, a wiec pisowca zadaną, jakoby było zagrożenie epidemiologiczne. Owszem, było, ale ludzie już po prostu nie wytrzymują tego, co rząd udaje, że dla przedsiębiorców robi, Rząd ma gębę pełną frazesów i do kamer pięknie zapowiada wielkie zmiany, a gdy kamery są już wygaszone okazuje się, że ta ich pomoc jest prawie że zerowa.
A l.udzie nie chcą wcale igrzysk, oni chcą chleba, zapewnionych miejsc pracy, bezpieczną przyszłość dla swoich dzieci, a taką mogą im zapewnić tylko wtedy, gdy będą mieli pracę.
Przedsiębiorcy potrzebują przecież pracowników, chcą ich zatrudniać, ale niestety nie maja żadnej pomocy, albo bardzo znikoma pomoc od rządu w tych trudnych czasach gospodarczej zapaści.
A tym czasem co chwilę można przeczytać w prasie o podwyżkach pensji rządowej trupy. Dla nich pieniądze jakoś się znajdują!!!!!
Dlatego wczoraj manifestujący przedsiębiorcy chcieli iść pod Sejm, aby głośno zaprotestować, a tymczasem spotkali się z brutalnymi atakami, bo jak można inaczej nazwać użycie gazu przeciwko ludziom?
To przypomina złe czasy działalności ZOMO, gdy z armatkami wodnymi i z gazowymi własnie na ulicę wyjeżdżali by „pilnować porządku”, czyli rozgonić tych, którym rządy się nie podobają.
DEJa vu???? Tak, niestety, teraz policja zachowuje się całkiem podobnie jak ongiś ZOMO. Kto wydał rozkaz używania gazu? Kto zatrzymał senatora i siłą go do policyjnej suki wsadził, mimo, że teraz twierdzą, że to sam senator tam wszedł, nikt go nie wpychał – niestety są nagrane filmiki z tego zatrzymania, które świadczą, po której stronie tkwi prawda.
Może udało im się wczoraj rozgonić manifestację, ale to tylko zapowiedź (niestety) tego co wkrótce się będzie działo, jeżeli rząd nie zmieni swojego podejścia do polityki.
Tylko wiele lat temu udało się załatwić porozumienie przy okrągłym stole, niestety teraz nic nie wskazuje na to, że takie porozumienie może dojść do skutku – Kaczyński niestety jest zdeterminowany do całkowitego zawłaszczenia Polski, nawet kosztem rozlewu krwi !!!.
Za czasów PRL-u mieliśmy cenzurę, teraz i ona tez już zaczyna działać. Wczoraj Polskę obiegła wiadomość, że popularna Trójka unieważniła ostatnią Listę Przebojów – najbardziej popularny program tego radia od lat, ponieważ pierwsze miejsce na liście dostała piosenka Kazika „Twój ból jest lepszy niż mój” – nawiązujący do wizyty Kaczyńskiego 10 kwietnia na cmentarzu , podczas gdy innym wstęp na cmentarz z powodu epidemii był zakazany.
No tak, nie można przecież krytykować Wielkiego Wodza, bo wszystko co on robi jest przecież politycznie słuszne.
Pisowski lizus zadziałał zgodnie z linią partii !!!!! – zlikwidował to nagranie, nie było, szlus i koniec!!!!!
Rezultatem decyzji unieważnienia tej listy jest odejście z Trójki czołowych muzyków tego programu w tym Marek Niedźwiecki, który Listę Przebojów Programu Trzeciego prowadził od wielu lat. Jest to ich protest o ocenzurowanie programu i zakazu wolnej myśli, wolnych osądów rzeczywistości, czyli brutalny gwałt na demokracji, na wolności człowieka.
Pewno Kaczyńskiemu wydawało się, że uda mu się jak Orbanowi na Węgrzech wziąć Polaków za mordy, ale Polska jest szczególnym krajem, w którym słowo WOLNOŚĆ ma szczególny wymiar.
Myślę, że skutecznie ty sobie wykopali grób, który w niedługim czasie będzie tak głęboki, że ich na zawsze zakryje.
Nie boję się tego pisać, bo pisze przecież p w r a w d ę, a ta musi w końcu zwyciężyć !!! Nawet gdybym miała ponosić tego konsekwencje !!!!!
I jeszcze jeden bardzo palący ostatnio temat to film Braci Siekielskich „Zabawa w chowanego”
Oglądnęłam go wczoraj bardzo dokładnie, wnikliwie i……… jestem pod niesamowitym wrażeniem tego, co ujrzałam.
Od poprzedniego filmu Braci Siekielskich minął rok i……..nic się ie zmieniło, niestety, nadal pedofilskie brudy księży chowane są pod dywan, z tym, że teraz jeszcze prokuratura również bierze udział w tuszowaniu pedofilskich przestępstw księży. Rączka rączkę myje, rząd podlizuje się Kościołowi w pomocy tuszowania świństw, a Kościół za to daje im swoje poparcie przekonując swoje głupie owieczki o słuszności tej jedynej partii.
I tak się ta karuzela niestety kręci, dopóki wszyscy razem nie powiemy temu rządowi DOSYĆ wszystko będzie się kręciło według ich planów.

I znów ta polityka, nie można, a nawet nie wolno o niej przestać mówić, pisać, nie można dać się przerabiać na potulnych idiotów.
A tymczasem mamy słoneczną i chyba nieco już cieplejszą niedzielę, a od poniedziałku podobno temperatury znów skoczą powyżej 20 stopni.
I bardzo dobrze, bo znów u mnie w mieszkaniu chłodno i dzisiaj musiałam spać pod elektrycznym kocykiem, a wyjście z ciepłego łóżeczka na chłodny pokój nie należał do najprzyjemniejszych chwil.

Ale nie traćmy nadziei DOBRE POWRÓCI i w pogodzie i w polityce…
A na razie miłej niedzieli życzę.

a jednak Trzaskowski

Rafał Trzaskowski jest oficjalnym kandydatem KO na prezydenta kraju. Ma zastąpić po niezbyt trafnym wyborze Małgorzatę Kidawę Błońską w tej trudnej walce o najwyższy fotel w Polsce.
Czy mu się to uda?
Z jednej strony trzeba przypomnieć sobie, jak w wysokim stylu pokonał Patryka Jakiego w walce o prezydenturę Warszawy, a z drugiej…
No właśnie, nie wiadomo, jak Warszawiacy do tego wybory podejdą, czy nie będą się czyli zawiedzeni tym, ze ich Trzaskowski w pewnym sensie porzucił, zawiódł??? Wszak jeszcze niedawno zarzekał się, że nigdy Warszawiaków nie porzuci.
Ale sytuacja polityczna ostatnio bardzo się zmieniła, Trzaskowski nie tylko walczy o prezydenturę, ale trzeba sobie zdać sprawę z tego, że walczy też o być albo nie być swojej formacji politycznej – KO.
Tak po prostu wizerunkowo i mentalnie jak najbardziej na takie stanowisko się nadaje, jest na wskroś nowoczesny, może nawet w niektórych poglądach jak na przykład stosunek do LGBT zbyt nowoczesny, jak na polską zaściankowość przystało, jest po prostu politykiem europejskiego formatu, ale czy to wystarczy na to, żeby pokonał nadętego, pewnego swojej doskonałości Dudę?
Nie wiem jak to się dzieje, że według najnowszych sondaży dzisiaj Duda wygrałby wybory z poparciem aż 51 procent – czyli co???, oznacza to , że połowa Polaków to idioci, którzy nie widzą bufonady i poddańczość obecnego prezydenta? Oznacza to, że nadal można z nich robić idiotów, mówiąc co innego, niż się myśli, a równocześnie podpisując ustawy, które są właściwie przeciwko swojemu narodowi, a zgodne z zamysłem swojego szefa, pilnującego własnych interesów a nie dobra narodu?????
Zadziwia mnie także to, że nie denerwują niektórych te miny nadęcia, te głupie przemowy, które go tylko ośmieszają, na prawdę nie trzeba być wcale geniuszem, żeby zobaczyć kogo mamy obecnie za prezydenta.
No cóż, wyścig o fotel prezydenta dopiero się rozpoczął, a raczej dla niektórych tylko wznowił i już po pierwszym dniu Trzaskowski dostał całkiem dobry wynik poparcia, mam nadzieję, że sprawa nabierze rozmachu i przybierze dobry dla Trzaskowskiego i dla Polski obrót.
A ja przynajmniej teraz już wiem, na kogo będę głosowała 🙂

Dzisiaj rano przywitało mnie słoneczko za oknem, zapowiada się przyjemna, nieco cieplejsza niż ostatnie dni, sobota.
Niestety moje mieszkanko znów przez te ostatnie zawirowania pogodowe się nieco ochłodziło i co prawda nie włączałam wcale ogrzewania ( no coś ty, w połowie maja piece i kaloryfery mają grzać????), ale jednak nieco zmarzłam, co dzisiaj już kichaniem się objawia, o moich biednych kostkach, lubiących ciepełko nie wspomnę. Ale od czego jest ciepła kołderka i kocyk (nawet ten elektryczny), przynajmniej wcześniej wczoraj wieczorem do łóżeczka wskoczyłam, co wcale nie oznacza, ze od razu zasnęłam, nie, coś tam sobie na laptopie pooglądałam, a i przy okazji kilka Pokemonów na telefonie połapałam, bo jakoś ostatnio bardzo chętnie one do mojego domku przychodzą.
Właściwie wcale nie trzeba teraz nawet sporo się nachodzić, żeby nałapać punkty, bo jakoś tak ta gra jest teraz ustawiona, że ja sobie leżę w łóżeczku a moja trenerka spaceruje nawet czasami w odległe punkty i nadrabia kilometry.
Nie wiem, czy tylko na moim telefonie tak jest, ale w ten sposób w tym tygodniu zrobiłam prawie 75 km, a wcale nigdzie nie chodziłam.
Ale ciiii, nie mówcie nikomu, bo mi jeszcze te ułatwienia wyłączą i będzie koniec mojej dobrej zabawy, bo ja jednak nie dałabym rady na takie długie spacery.

Dobrej i słonecznej soboty życzę, może dzisiaj chwilę nawet w Parku posiedzę sobie w samotności ducha, bo Loli już raczej chyba nigdy nie spotkam, jednak coś chyba niedobrego się przydarzyło…….
Smutne, ale prawdziwe.

Wszystkiego dobrego na dzisiaj i na cały weekend

Róże dla Wszystkich Zosieniek w Dniu Imienin

Nie wiem, dlaczego funkcjonuje powiedzenie Zimna Zośka.
Pewnie związane jest to z pewnym ochłodzeniem aury, bo znam kilka Zoś i nie mogę powiedzieć, żeby były „zimne”, wręcz są bardzo miłe , serdeczne i ciepłe.
Pierwszą ważną Zosią na mojej liście dzisiejszych Solenizantek jest moja Bratowa.
Niestety Ona nie czyta mojego bloga, ale dla niej tu życzenia serdeczne zamieszczam, a na pewno dzisiaj będę do niej dzisiaj też z życzeniami telefonowała.
Dwie następne Zosie związane są z moimi dawnymi czasami czatowania na Polchacie, o czym zresztą wczoraj wspominałam, a które osobiście zresztą również kiedyś poznałam.
Jedną z nich jest nasze Słoneczko, bo taki nik własnie w pokoju 50 plus ta nasza słodka Zosia posiadała.
Wesoła, zawsze uśmiechnięta, nieco „rozrabiaka”, ale naprawdę potrafiła się świetnie w towarzystwie odnaleźć i wszystkich świetnie zabawiać podczas naszego zjazdu Czatusiów w Krakowie. Na pewni Uleczka będzie to mogła potwierdzić.
Zresztą ze Słoneczkiem spotkałam się też i na innym zjeździe Czatusiów, raz na Śląsku w Mikołowie, a raz w Kielcach. Fajne to były zjazdy, w ogóle fajne to były czasy……
Kochane to nasze Słoneczko i do niej dzisiaj też zatelefonuję.
Jeszcze jedna Czatusiowa Zosia to Zofia jg, która co prawda na naszym krakowskim spotkaniu nie była , ale udało mi się ją poznać podczas mojej wizyty u Joli- Marzeniee w Jaworze, gdzie również ze swojej Jeleniej Góry przyjechała (pewnie tak powstał ten skrót jg).
Teraz niestety kontakt z Zosią jg nieco się rozluźnił, pozostaje tylko kontakt na Facebooku.
Ale bardzo miło tamto spotkanie w gościnnym domu Marzeniee wspominam, nawet powiedziałabym, że z łezką w oku, bo niestety Marzeniee odeszła od nas już na zawsze, zresztą całkiem niespodziewanie, kilka lat temu.
Nie ma zresztą też i wielu innych wesołych Czatusiów , których wspominam bardzo często, bo na zawsze w moich myślach, w moich wspomnieniach pozostały, a niestety z wieloma z Nich też musieliśmy się już na zawsze pożegnać. Może na tym drugim, lepszym świecie znów w jakimś pokoju 50 plus się spotkamy???
Tymi wspomnieniami przybliżam ten miły dla mnie czas, bo tworzyliśmy tam w naszym pokoju 50 plus niesamowicie rodzinną, wesoła atmosferę, były wesołe rozmowy, śmiechy, wspólne piosenki, kawa, a czasami nawet przepisy kulinarne, spędzaliśmy tam codziennie kilka godzin, nikt się nie złościł, nie kłócił, nie dogryzał i nie dokuczał innym, nie było żadnych niesnasek, za to świetnie ze sobą się wszyscy bawiliśmy.
To był czas, gdy jeszcze, przynajmniej na początku, nie miałam w domu dostępu do internetu, więc późnym popołudniem, czy raczej już wieczorem, odwiedzałam kawiarenki internetowe (tak, tak, wtedy takie kawiarenki istniały), żeby tylko z moimi internetowymi Przyjaciółmi spędzać ten miły czas, a często zdarzało się tak, że gdy akurat o 22 kawiarenkę zamykano, przepraszałam wszystkich, że muszę ich na chwilę opuścić i szybko biegłam szukać takiej kawiarenki, która była czynna aż do północy, albo i czasem nawet dłużej, a potem niestety już nocą musiałam wracać do domu, żeby następnego dnia znów kawiarenkę odwiedzić i znów spotkać się z tymi przemiłymi ludźmi.
Potem było już lepiej, bo wreszcie zdobyłam swój pierwszy własny komputer, no i oczywiście z czasem miałam już w domu dostęp do internetu, więc czatowe rozmowy były dla mnie już ułatwione, mogłam robić to już z własnego domu, mogłam siedzieć na czacie tak długo, aż mnie sen nie zmorzył.
Zresztą co jakiś czas całkiem nowe osoby do naszego pokoju dochodziły, robiło się coraz tłumniej i coraz weselej, aż wreszcie ktoś wpadł na pomysł, że nadeszła najwyższa pora, żebyśmy się spotkali w realu. I tak się rozpoczęły nasze spotkania w różnych częściach Polski, aż kiedyś razem z Basią – Bimborkiem zwanym wpadłyśmy na pomysł, że i my Krakowianki możemy takie spotkanie urządzić. I muszę przyznać, że udało nam się nawet dwa razy w Krakowie do takich spotkań doprowadzić i wszyscy byli zachwyceni. Jak trudno było nam się po takim mile spędzonym wspólnym wieczorze i potem po porannym spotkaniu rozstać……
Oczywiście razem z Bimborkiem opracowałyśmy cały program artystyczny, więc prócz „dzikich tańców” były i konkursy z nagrodami, wspólne śpiewy, opowiadania czasami niestworzonych rzeczy, było dużo śmiechów i kawałów – jednym słowem : FAJNIE BYŁO.
Nawet właścicielka kawiarni, w której urządziłyśmy te nasze Balety stwierdziła, że nie przypuszczała, że osoby w wieku około 50 lat tak świetnie potrafią się bawić.
Ach, gdzie te czasy się podziały……. pozostały nam tylko wspomnienia, nieprawdaż Uleczko?????
Teraz niestety czasy się zmieniły, każdy już zajęty jest czymś innym, ale w każdym z nas jeszcze wciąż drzemią te przemiłe wspomnienia i jak to dobrze, że one są, że mamy co wspominać…..
Wszak właśnie w ten sposób znów stajemy się o te kilka lat młodsi 🙂
No i proszę, zamiast pięknych życzeń dla Solenizantek zamieściłam taki retrospekcyjny tekst do dzisiejszego mojego blogu.
Ale Wszystkim Zosiom, zarówno tym, o których tu wspominałam, jak i tym, o których może nie tyle zapomniałam, ile po prostu nie zmieściły się w tym zbiorze moich wspominek, składam wiele serdeczności i przesyłam bukiet najpiękniejszych życzeń w Dniu Ich Święta – na przykład całuski posyłam do małej Zosi K., która dzisiaj też pewnie świętować będzie.
Wszystkiego najlepszego Zosieńki, jesteście naprawdę wspaniałymi Dziewczynami 🙂

Po takim moim dzisiejszym, w sumie radosnym tekście nawet nie wypada żadnych politycznych wtrętów zamieszczać, ale tylko nadmienię, że pani Małgorzata Kidawa – Błońska dzisiaj rezygnuje z ubiegania się o fotel prezydencki, a na jej miejsce ma być powołany inny kandydat z PO.
Może i dobrze się stało, bo niestety sytuacja, która nastąpiła po wyborczych zawirowaniach, pozbawiła ją wielu punktów, które wcześniej jej się udało podczas kampanii zdobyć, niestety jej poparcie bardzo wydatnie spadło do kilku tylko punktów, co nie tylko ją, ale i całą partię PO w polityczny niebyt pociągnąć by mogło.
Teraz jest tylko problem, kim zastąpić jej kandydaturę, no i oczywiście tym, czy nowemu kandydatowi uda się na czas zdobyć tę wymaganą liczbę podpisów, potrzebnych do tego, by go wpisać na listę Kandydatów.
A Pis na pewno będzie naciskał, żeby przeprowadzić wybory w jak najkrótszym czasie, bo to jest wielka szansa dla nich, aby całkowicie już PO pogrążyć, co jest wręcz szczególnie marzeniem pewnego pisowskiego , znanego nam prominenta, zniszczyć PO do imentu.
A pomyśleć, że akurat spełniła się przepowiednia pana Jackowskiego, że coś się takiego stanie, że pani Kidawa Błońska przez jakąś nieopatrzną wypowiedź straci swoje jak na ten czas, kiedy była o tym mowa, wysokie poparcie.
Wydawało się to wtedy całkiem nieprawdopodobne, a jednak pan Jackowski miał wtedy niestety rację 😦
Trochę szkoda, a może i nie? – zobaczymy, czas pokaże jak korzystnie (lub nie) wpłynie na politykę nowe rozdanie.
Ale i tak uważam, że czasy świetności PO przechodzą do Lamusa, może jeszcze jakiś czas utrzymają się na powierzchni, łapiąc z wielkim mozołem ostatnie swoje oddechy, ale dzisiejszy dzień niestety pokazał KONIEC PO!!!!
Chyba jednak marzenie pisowców się spełniło, ale niech się zbytnio nie cieszą, w bardzo szybkim tempie i oni podzielą losy tamtej partii, bo już są na równi pochyłej i niewiele potrzeba, żeby znikli z horyzontu polskiej polityki.
Może wreszcie jakaś mądra partia w Polsce się narodzi???

O Solenizantkach Zosiach już było, trochę przypomnień z dawnych, dobrych czasów też, oczywiście i o polityce króciutko napomknęłam, pozostało mi tylko coś o pogodzie naskrobać.
Więc jak to właściwie jest z tą pogodą?
Wczoraj było i trochę deszczu (zwłaszcza w rannych godzinach), potem nawet słonko się pokazało, chociaż było raczej bardzo chłodno.
Ale ostatni Zimny Ogrodnik przeszedł na szczęście już do historii.
A dzisiaj……. oczywiście króluje Zimna Zośka.
No i jest niestety ponura i łzawa ta Zośka, chociaż przecież to sam środek najpiękniejszego miesiąca roku i powinno być ciepło, słonecznie i wesoło.
Ale na to musimy jeszcze troszkę poczekać.

Jeszcze raz Wszystkim Zosiom życzę wszystkiego najlepszego, a moim Kochanym Blogowiczem wspaniałego (mimo niezbyt korzystnej pogody) piątku 🙂

trochę nam popadało

Jak ta aura mnie się słucha!!
Rzeczywiście wczoraj popadało, nawet intensywnie popadało, ale zgodnie z moim życzeniem dopiero zaczęło się robić mokro za oknem dopiero wieczorem, a w nocy już była niezła ulewa.
Wyszłam sobie na balkon i nadsłuchiwałam ten szum deszczu, który tak jakoś dosyć kojąco na moje ostatnio podrażnione nerwy zadziałał.
Ale nie będę się przejmowała tym, co jest nie po mojej myśli, inaczej człowiek musiałby zwariować, co chwilę powtarzając to samo i w dodatku widząc, że nic się nie zmienia. Oczywiście mam na myśli politykę, która już całkowicie wszystkie media ogarnęła – nie ma czego oglądać, nie ma czego czytać, wszędzie tylko to samo, ta BEZNADZIEJNA POLITYKA : co kto powiedział, kto na kogo napluł, kto kradnie, kto……. itd.
No i co z tego wynika? Ano najgorsze w tym jest to, że nic nie wynika, wszyscy mówią Pisowi: źle się bawicie, a oni jak te uparte, krnąbrne dzieci dalej w swoje brudne gierki brną.
I co najgorsze dalej z uporem godnym chyba człowieka niezbyt inteligentnego nam tłumaczą, że białe nie jest białe, bo tak chce jeden Wielki Wódz.
A przy okazji wychodzą na jaw coraz to nowe pisie machlojki, okazuje się, że epidemia koronowirusa świetnie zadziałała na kieszenie pisich prominentów, czerpią chłopaki z tego procederu swoje profity pełnymi garściami, bez jakichkolwiek skrupułów, byle się tylko jak najwięcej nachapać.
A kiedyś ich hasłem były sławetne słowa „WYSTARCZY NIE KRAŚĆ”
Okazuje się, że ich hasłem przewodnim jest teraz : ‚WYSTARCZY KŁAMAĆ I KRAŚĆ ILE SIĘ DA”
A ponad 30 procent Polaków nadal klaszcze w łapki, co jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe. Jak można być tak durnym człowiekiem, ulegającym słusznej telewizji propagandzie ????
Ciąg dalszy nastąpi….tylko jaki?
No właśnie jaki?, bo według mnie PO niestety dogorywa, robią się podobnie jak Pis partią propagandzistów, nikogo raczej do siebie nie przekonywujących, co raz bardziej zniechęcających do siebie nawet tych dotychczasowych zwolenników.
A niestety to wszystko, co dzieje się wokoło pani Małgorzaty Kidawy – Błońskiej to niestety jedna wielka ż e n a d a !!!!!
Zdecydowanie ta partia powinna już sama się rozwiązać, a nie na siłę ciągnąć za sobą ten polityczny smród niemożności.
A pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno w nich wierzyłam?
Sądziłam, że Borysowi Budce uda się zmienić upadający wizerunek tej partii, niestety, nie udźwignął tego wyzwania, razem z pozostałymi uparcie brnie w polityczny marazm – jakie to smutne………..
Może na jej zgliszczach powstanie potem w Polsce jakaś nowa, mądra partia????
Tylko na razie nie wiem na kogo miałabym zagłosować w najbliższych wyborach?
Bo na pewno nie zagłosuję ani na Pis. ani na KO.!!!!!
NO WIĘC KTO ZASŁUŻY SOBIE NA MÓJ GŁOS?????

A co dzisiaj?
Przed chwilą znów wyglądnęłam sobie na podwórko, a tu deszczyk sobie siąpi i niestety jest chłodno.
Jak to dobrze, że ja tego wiosennego płaszczyka jeszcze do Lamusa nie odłożyłam, jeszcze dzisiaj mi się przyda.
No tak, dzisiaj jeszcze rządzi ostatni z Zimnych Ogrodników – Bonifacy, jutro jeszcze nieco Zimna Zośka narozrabia, a potem już będzie znów cieplutko i suchutko, byle tylko bez przesady w druga stronę.
Życzę jednak przyjemnego czwartku w oczekiwaniu na cieplejszy weekend.

Dziękuję Ci Uleczko, że jesteś

Za wszystkie wspólne środy, za nasze spotkania tutaj na moim Blogu (a wciąż mam nadzieję, że wkrótce i w realu), za pozdrowienia i uśmiech, za to że jesteś – dziękuję Ci Uleczko.
Jak to dobrze, że są te piękne środy i te przepiękne róże – nasz symbol tego dnia tygodnia, że pozwalają one na to, że chociaż realnie nieco oddalone, jesteśmy przynajmniej wtedy razem, tak przecież blisko siebie…….
Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę miłych chwil, nie wiem, czy jeszcze jesteś u Magdy, czy już w swoim domku w Poznaniu, a Magdzie również dziękuję za pozdrowienia i serdecznie Moją Kochaną Agrafkę pozdrawiam.
Pamiętam i wspominam te dobre czasy, gdy spotykaliśmy się w pokoju 50 plus na Polchacie, gdy byłaś tam Ty Ulu, był Pan Kawusia i właśnie też Agrafka. Tam wszyscy poznaliśmy się i tam właśnie narodziła się nasza Przyjaźń, ale również mieliśmy wszyscy okazję na całkiem realne spotkanie w Krakowie, na tym sławetnym zjeździe naszych Czatusiów.
Dziś czasy się zmieniły, nie ma już naszego pokoiku, nie ma w ogóle Polchatu, niestety nie ma z nami też naszego kochanego Pana Kawusi, a Agrafka stała się już stateczną, zapracowaną Mamą i właśnie dlatego dobrze, że istnieje jeszcze mój skromny Blog, gdzie możemy się spotykać.
Całuski Uleczku, trzymaj się cieplutko 🙂

A właściwie to nie bardzo mam o czym dzisiaj pisać.
O polityce i o pogodzie już wystarczająco wczoraj się wypowiedziałam.
Polityka mnie nie zawiodła, bo jest zgodna z jedną słuszną linią jedynej słusznej partii i nic nie wskazuje na to, żeby w najbliższym czasie się coś zmieniło. Po prostu TAKI MAMY KLIMAT (polityczny).
A pogoda?
W krakowie wczoraj było chłodno, ale słonecznie.
Za to w TVN widziałam wspaniałe zimowe krajobrazy niektórych części Polski, które wczoraj, czyli w maju występowały
Ba, nawet bałwana ulepionego widziałam, ale z bałwanami akurat jestem za pan brat, na codzień w Sejmie ich oglądam i podziwiam, że są tak bardzo karni.
Przecież wiadomo, że kiedyś ocieplenie przyjdzie i każdy bałwan się w końcu rozpłynie.
Ja to wiem, niestety bałwany jeszcze nie, chociaż niektóre z nich pewnie już tyły sobie na wszelki wypadek zabezpieczają.

„Są dwa dni, którymi nie należy się przejmować, to jest wczoraj i jutro” – oto myśl niezapomnianej pani Marii Czubaszek.
Własnie wczoraj minęła czwarta rocznica Jej śmierci.
Niestety czas po śmierci szybko minie, wydawałoby się, że ten czas pozagrobowy przechodzi z jakimś dziwnym nawet przyspieszeniem, co właśnie widać wtedy, gdy nadchodzi kolejna rocznica śmierci, a wydawałoby się, że jeszcze wczoraj z nami ta osoba przecież była.
Na szczęście Jej wspaniała osoba nadal jeszcze wciąż żyje przynajmniej na Facebooku, gdzie istnieje grupa Jej Fanów, do której i ja również się zaliczam.
Szkoda, że mądrzy ludzie właśnie jak pani Czubaszek, czy pan Grzegorz Miecugow nie może czynnie uczestniczyć w naszym życiu, bo Ich porady zawsze bardzo trafne, ale jednak wyważone potrafiły nas na duchu podnieść,
A teraz, w tych dziwnych czasach jest to nam tak szczególnie potrzebne.
Ale Szkło Kontaktowe nadal istnieje i chwała mu za to, bo przynajmniej oglądając go i słuchając również telefonów, które do Szkła przez Widzów są kierowane wiem, że to nie ja z w a r i o w a ł a m.
Wbrew prognozom znów poranek słoneczkiem mnie przywitał i bardzo dobrze, bo od razu buzia moja się uśmiecha, no i kostki nie bolą…..
Pewnie jednak te zapowiadane opady i nad Kraków nadciągną, wciąż deszcz jednak jest bardzo potrzebny, niech wiec sobie popada…. ale najlepiej nocą.

Raz jeszcze serdecznie Uleczkę i Agrafkę pozdrawiam, a Wszystkim moim Drogim Blogowiczom życzę mile spędzonej środy, bez stresów i kłopotów, może nawet bez oglądania telewizji, szczególnie bez wszelakich telewizyjnych wiadomości politycznych, bo te przyprawiają człowieka tylko o zawroty i ból głowy. No, chyba, że ktoś lubi podobnie jak ja oglądać Szkło Kontaktowe.
Zatem wszystkiego dobrego na cała środę 🙂

Zimni Ogrodnicy

Właśnie przyszli z wizytą niedobrzy Ogrodnicy : Pankracy, Serwacy i Bonifacy , a za nimi jeszcze pędzi Zimna Zośka.
Tak więc najbliższe 4 dni zapowiadane są chłodem, deszczem, a nawet i możliwe są opady śniegu i nocne przymrozki.
Nie będę się w tym temacie mądrzyć za bardzo, przytoczę za to wiedzę w Wikipedii znalezioną

Zimni ogrodnicyzimna Zośka – zjawisko klimatyczne charakterystyczne dla środkowej Europy, kiedy w połowie maja, po okresie utrzymywania się wyżu barycznego nad Środkową i Wschodnią Europą (w tym nad Polską), następuje zmiana cyrkulacji atmosferycznej i przy słabnącym wyżu zaczyna napływać – wraz z niżem barycznym – zimne powietrze z obszarów polarnych. Analiza danych z lat 1881–1980, przeprowadzona przez Obserwatorium Astronomiczne Uniwersytetu Jagiellońskiego, pokazała, że w 95 spośród tych lat zaobserwowano istotne ochłodzenia w okresie 1–25 maja, przy czym aż w dziewięciu latach spadek temperatury z dnia na dzień przekraczał dziesięć stopni Celsjusza. Na podstawie tych danych ustalono, że najwyższe prawdopodobieństwo ochłodzenia występuje między 10. a 17. maja i wynosi aż 34%[1].

Nazwy pochodzą od patronów poszczególnych dni – zimni ogrodnicy to św. Pankracy (wspomnienie 12 maja), św. Serwacy (13 maja) i św. Bonifacy (14 maja), a zimna Zośka – św. Zofia (15 maja). Inny patron tego samego dnia, święty Izydor, również został utrwalony w tradycji ludowej, zyskując miano Oracza.

Według przysłów i obserwacji ludowych ten okres to ostatnie dni wiosennych przymrozków. W tych dniach chłód może się nasilić, lecz po nich nie powinien już zaszkodzić roślinom.

Podobne określenia dla zimnych dni w maju występują również w innych krajach europejskich: Eisheiligen (Niemcy, 11–15 maja), Saints de glace (Francja, 11–13 maja), Ijsheiligen (Holandia 11–15 maja), Trije ledeni možje i Poscana Zofka (Słowenia, 11–15 maja) i in.
Tyle o tym mądra Wikipedia miała do powiedzenia.

Tak jest rokrocznie i nic na to niestety nie poradzimy, trzeba te kilka zimnych dni po prostu przeżyć, a potem już, będzie tylko ciepełko, słonko i High Life.

Biedne tylko te bocianki na gnieździe, bo troskliwa mamusia – bocianica musi teraz sporo energii z siebie wydać, żeby swoim ciepłem ogrzać te maleństwa, a tu wiatr wieje, deszcz pada, Szkoda mi ich, ale natura jednak świetnie sobie z tym daje radę.
My ludzie mamy nieco lepiej, bo najwyżej co z domu nosa nie musimy wystawiać, można jakieś ewentualnie ogrzewanie sobie włączyć, albo pod elektryczny kocyk wleźć i się rozgrzać.
Chyba jednak na razie mi to nie grozi, bo za oknem u mnie słonko świeci, a i w mieszkaniu jest całkiem znośna temperatura, mimo wyłączonego pieca.
Może być nieco gorzej w nocy, ale też sobie z tym dam radę.
Zawsze oczekiwanie na prawdziwą ciepłą wiosnę dodaje człowiekowi otuchy.
Chociaż kilka ostatnich dni było nawet całkiem przyjemnych.
Gorzej jest nieco z tą polityczna otuchą, po niewielkiej nadziei na poprawę znów popadamy w marazm, bo nasz „wspaniały” rząd tak się pogubił w tych swoich zamysłach, że sam co chwile zmienia ustawy, które jeszcze niedawno obowiązywały. Można ich porównać śmiało do psów łapiących swój własny ogon.
Na przykład panowie Jarosławowie w całym majestacie pisiego prawa ustalili, że następne wybory będą przeprowadzone tylko w trybie konstytucyjnym, a już dwa dni później zmienili ten sposób na głosowanie hybrydowe, czyli mieszane, jedni będą glosować w lokalach wyborczych, inni korespondencyjnie, co może zapowiadać tylko jeszcze większy chaos niż dotychczas.
Konia z rzędem temu, kto się doliczy, kto i jak rzeczywiście głosował – dopiero teraz będzie łatwiej różne wyborcze machlojki przeprowadzić.
Ale nie mnie, małemu żuczkowi takie ważne jakby nie było decyzje rozpatrywać, ja muszę się podporządkować władzy, nawet tej beznadziejnej i głupiej i czekać, aż przyjdą lepsze chwile.
Więc tylko czekam, co jutro nam przyniesie, bo całkiem możliwe, że na przykład w środę, czy w czwartek rano się obudzimy i dowiemy, że oto na Wawelu zasiadł na tronie Król Polski Jarosław Wielki Mściwy, a co, nie mogą sobie tak ustalić? JAROSŁAW WSZYSTKO MOŻE !!!!!!
Żarty na bok, tu nie ma z czego się śmiać, najwyżej można nad losem Polski poważnie zapłakać, szczególnie, ze Europa już dawno na nas machnęła ręką, chcą mieć autorytaryzm, to niech mają, ich sprawa!!!
Jestem tylko ciekawa, na ile prawdziwe są te wszystkie podawane ostatnio sondaże – jeżeli naprawdę Pis ma nadal tak wielką przewagę że śmiem stwierdzić, że mieszkam w Polsce pełnej idiotów.
Tak, tak, nie boje się tego głośno powiedzieć, bo skoro można łatwo kogoś oszukać, okłamać, okraść i w dodatku psychicznie stłamsić, a ten ktoś jeszcze chwali swego prześladowcę, to śmiało można o takim kimś takim powiedzieć, że jest po prostu tępym idiotą.
Niestety wciąż w Polsce panuje symptom chłopów pańszczyźnianych pan każe – sługa musi.
Ale na szczęście w moim Blogu raczej takie osoby nie przybywają, ale co prawda czasami się przez niego przewijają pisie jednostki i chcą mi udowodnić, że czarne jest białe, ale ich skutecznie przeganiam.

Zaczęłam od pogody i na niej skończę.
Dziwna zaiste ta pogoda za oknem, bo deszcz nie pada (zresztą wczoraj tylko lekko pokropiło), ale pokazujące się od czasu do czasu na niebie słonko jest przeganiane przez chmury, czyli niby jest pogoda i jej zarazem nie ma, bo i temperatura w stosunku do wczorajszego dnia spadła o ponad 10 stopni.
No dobra, dzisiaj dopiero wtorek, do weekendu jeszcze wszystko na lepsze się zmieni.
I w takim miłym oczekiwaniu na dobre zmiany Was pozostawiam życząc przyjemnego wtorku