
Było to całkiem miłe popołudnie.
I mimo, że wiatr był bardzo dokuczliwyy i raczej chłodny, jednak w czwórkę Zelda, Diana Ksawery i ja poszlismy na trochę do Parku, bo przecież Zeldunia uwielbia Plac Zabaw tam umieszczony.
Niebo było błękitne niczym w środku lata i te piękne złote liście, które w słonecznych promieniach, aż się skrzyły przyciągały moją uwagę……
A ja sobie siedziałam na ławce i obserwowałam, jak Dziecię bawi się raz z Tatą, raz z Mamą i wspominałam czasy, gdy ja też kiedyś takim szczęsliwym dziecięciem byłam, mając swoich Kochanych Rodziców koło siebie.
A w prezencie Zelda rzyniosła namalowany przez siebie obraz, który nazwałam Jesienna Impresja Zeldy.
Może kiedyś będzie jednak Ona jakimś znanym impresjonistą i Jej obrazy będa gdzieś w Luwrze, lub jakimś innym znanym Muzeum podziwane ??????

A dzisiaj też piękny dzień wstał, jest słoneczko i jak wczorasj niebieskie niebo, nawet wiatr jest jakby nieco mniejszy.
Chciaam iść do Parku, ale muszę czekać na Maćka, bo mi jakiś gwóźdź wylazł z pudła mojej kanapy i juz mam całą nogę nim poharataną. Może Złota Rączka coś z tym gwoździem zrobi?
No proszę, nawet zwyczajny gwóźdź okoniem mi staje 🙂
Same przeciwności losu coś mnie ostatnio dopadają…….
Miłej soboty.