
Straszne brudy, nonsensy, głupie wypowiedzi politykóe całkowicie mnie już pogrzebały, więc postanowiam dzisiaj od tego się wycofać.
Zaczynamy nowy tydzień, na całe szczęście ze słonkiem jak ma tą pore roku z dosyć przyjemną tempoeraturą.
Chociaz i tak nie wiem czemu jakies katarzysko zamieszkało w moim nosie, co nieco, przyznam, mnie męczy.
Dzisiaj mamy Święto Kundelka.
Własciwie każdy pies, nawet ten najbardziej rasowy jest po części kundelkiem, ale dzisiaj wspominamy tych, które nie miały tyle szczęścia i nadal gdzieś poniewierają się po łąkach, przeganiani przez ludzi, którzy nie sa gotowi nawet kęsa suchego chleba im rzucić.
A przeciez Św Franciszek nazwał te wszystkie biedne włóczące się zwierzątka naszymi Braćm Mniejszymi i wzywał aby je przygarniać, a jeżeli ktoś nie może zapewnić pieskowi domu, przynajmniej jakoś ich teraz o tej zimnej porze dnia i nocy wspomóc strawą.
Na Facebooku jest taka strona : Psy to moja rodzina, tam własciciele dzielą się swoimi spostrzeżeniami o swoich pupilach, gros z nich są adopciakami, przygarniętymi przez ludzi, ktorzy zabrali je ze schroniska, albo wręcz znalezionych porzuconych gdzieś w lesie, często przywiązanych do drzewa.
Jak bardzo trzeba nie mieć serca, żeby skazać takiego psiaka na rychłą śmierć, bo czesto ten sznur czy łańcuch jest tak krótki, że piesek nie może w pobliżu znależć nic do pożywienia, o wyzwoleniu się z tych kajdanów nawet nie piszę.
Dlatego z pełnym uznaniem jestem dla tych wszystkich osób, którzy nie tylko przygarnęli biednego psiaka, ale okazali mu całe swoje serce i sprawily, że często po wielu przejściach takie pieski są bezpieczne, szczęśliwe i mają poczucie, że sa kochane.
Takim szczęśliwcem był adopcciak Magdy – Czakuś, doskonały stróż domostwa, nikt obcy nie miał prawa przekroczyć bramy, bo natychmiast jego ostrymi ząbkami został potraktowany. Niestety Czakuś po wieloletnim pobycie u Magdy stracił życie przejechany przez jakiegoś rajdowca, który nawet nie zatrzymał się, by udzielić pomocy rannemu pieskowi, pojechał dalej, a Czakuś dokonał żywota w jakimś rowie.
Teraz własnie Czakuś bardzo by sie przydał, jako, że ostatnio okolice domów Magdy i Maćka nawiedza grupa bandydtów napadających i ograbiających domy w okolicy, a Czakuś był tak czujnym pieskiem, że był bardziej skuteczny niż alarm, natychmiast podnosil niesamowity wrzask gdy tylko ktoś obcy kręcił się w okolicy.
A także taką szczęśliwą sunią jest Maćkowa Sisi, sunia wzięta ze shroniska, nieco zestresowana, też po przejściach bo kilkakrotnie zmieniała dom i nigdzie nie zaznała rodzinnego szczęścia, dopiero została wynaleziona przez córki Maćka w internecie i przygarnięta do domu, w którym jest juz kilka lat i czuje się w tej rodzinie doskonale, sama kocha i jest kochana, wręcz rozpieszczana i czuje się bardszo w tym domu potrzebna, wręcz niezbędna, dlatego stara się wszystkimi rządzić, ale nie przy użyciu siły, czyli nie gryzie, tylko ciągle żądna jest pieszczot, najlepszych kęsków i najlepszego miejsca w łóżku włascicieli.
Przez kilka lat pobytu juz w swoim domu Sisi bardzo sie zmieniła na korzyść, juz nie robi podkopów i nie ucieka, bo wie, że nigdzie jej tak dobrze nie będzie jak w tej rodzinie i nawet trzy zaprzyjaźnione z nią koty nie są w stanie zaburzyć jej spokojnego i szczęśliwego życia.
Dzisiaj przytulam do serca wszystkie kundelki, życząc im, by znalazły dobry dom, łyżkę strawy i serce, by miał też poczucie, że ten dom, w którym mieszkają jest też ich domem.
A na poniedziałek i na cąły tydzien wiele serdeczności posyłam.
Pomału zbliża sie nam listopad, a już dnie teraz są co raz krótsze…..