miły dzionek

SOBOTA=upragniony dzień laby.

                          

To powinien być całkiem sympatyczny dzień.

Przeznaczony sam dla siebie,czyli nic nie muszę,robię to,na co mam akurat ochotę.

Tydzień temu sobota była bardzo pracowita,ale przyjemnie pracowita.

Jej ,jak ten tydzień szybciutko minął,głównie na wspomnieniach.

Było,minęło……….żal………

ŻYCIE SKŁADA SIĘ Z NOCY I DNI,

ALE CZASAMI BYWAJĄ NIEDZIELE………..

a następna taka "niedziela" będzie moze w Kielcach, może w Poznaniu….

Narazie stagnacja,cisza  

i znowu z pracy

No dzisiaj juz piątek…ufff

Nabiegałam się sporo,napracowałam

ale za niedługo, za jakieś niecałe 2 godz czeka mnie "fun",jak mawia ciocia Jutta.

Czyli czekaja mnie same przyjemności.

Ale zapracowałam na nie solidnie ( nie tylko dzisiaj,ale calutki tydzień)

A jutro ODPOCZYWAM !!!!!!!

Cała gębusią

Na zielonej trawce……..

AMERYKANKA

Byłam wczoraj na krakowskim Rynku, w tej naszej kawiarence -ogródku na piwku , razem z Mikołajem…

Siedzielismy sobie,gaworzyli,wspominali ……

Bardzo było  sympatycznie…

W pewnym momencie kelnerka,młoda dziewczyna ,zaczęła coś do mnie po

angielsku mówić,w pierwszym momencie nie załapałam,że to do mnie,bo niby czemu,ale potem znowu  o coś tam poprosiła mnie,znów w angielskim języku i….zgłupiałam.

Ubrana byłam w bardzo kolorową bluzke,no i te włosy,więc pewno wzięła

mnie za…..AMERYKANKĘ hihihiii

Obie byłysmy nieco zagubione w sytuacji,gdy okazało się,że ze mną śmiało można po polsku rozmawiać hahahahahaa.

A co do włosów,to owszem fryzurka Mikołajowi się podobała,kolor nie za bardzo,bo uznał,że zbyt…wyzywający.

Może i racja,ale przecież one są rude,a nie zielone…..

Zastanawiam się teraz,jaki kolejny kolorek ciekawy na główkę wymyśleć

Dzisiaj znowu na Rynku piwne spotkanie.

Z Kornelką Muchomorkiem i Szajbusikiem-czyli spotyka się kolejny raz  nasz komitet zjazdowy.

Chyba nam te spotkania w krew weszły.gorzej jak Kornelka już wyjedzie z Krakowa.

Ale się ostatnio dzieje koło mnie…..

Nie narzekam przynajmniej na nudę……

UFFFFF

UFFFF  Ale się od samego badego świtu nameczyłam.

0207-01001P

Musiałam dokonać wpłat na konto PKO,a jest to żmudna bardzo robota,tyle tych cyferek w numerze konta powymyślałi,najgorsze te zera w środku,które się mnożą i mnożą przed oczami.

Ale i tak jestem bardzo dumna ze siebie,bo nawet udało mi się zmienić jedno zlecenie stałe ,z terminarzem zleceń.

To już jest za mną,teraz tylko ból pozostanie,jak związane z moimi wyczynami kwoty na moim rachunku wydatnie sie zmniejszą,hihihi.

Płatności są horrendalne,np Zakład Energetyczny znowu podwyższył przedwidywalną kwotę wpłat.

Ciekawe,że człowiek nie może tam wpłacić tego,co faktycznie zużył,tylko wpłaca się zaliczki  wg.ich widzimisię,ale i tak na końcu okazuje się,że mimo,że coraz większe są miesięczne raty, wyrównanie i tak jest również horrendalne.

No dobrze,koniec już rozważań finansowych,bo w ten sposób można tylko nabawić się zawału serca.

W końcu każdy to przerabia.

Głównie pracuje się na wszelkie opłaty ( już nie mówiąc o podatkach i składkach zdrowotnych),a na jakieś jakotakie życie pozostają ochłapy….

To moze jednak w tym Raju już będzie lepiej,nie będą nas opłatami gnębic???

A zresztą skąd wiadmomo,czy nie trafimy na przyjład do Piekła???

Tam dopiero diabełki będą miały nad nami używanie.271

Wszystkie te ziemskie przygnębienia będa wtedy wspomnieniem rozkoszy….

W Raju

Wcale nie dziwię sie,że Ewie i Adamowi w Raju było tak wspaniale.

Tam jest swojego rodzaju klimat.Powiększ

I pewno dlatego nas tam ciągnie….

I wczoraj znowu ten klimat przeżywałyśmy,ale trochę inaczej.

Spokojniej.

Ciszej.

Tak jakoś pusto było……

Ale już niedługo będzie znowu wesoło.

Może tym razem nie w Krakowie,ale juz następny zjazd klasy V tej B Technikum Energetycznego ma odbyć się w Kielcach.

Czyli nieco po sąsiedzku….

Już cię cieszę,

Tym bardziej,że już mam obłędny strój,

Tylko muszę  do niego z 5 kg być szczuplejsza.

A wtedy wszystkich panów mam u swoich stóp hihi…..

Więc do roboty pani Prezesowa ( już nie,ale co tam,będę przynajmniej na odległośc organ doradczy)     

przeminęło wspomnieniami………

A wspomnień wiele pozostało.

Wspomagane fajnymi fotkami.

Ale czas zabawy minął,trzeba wracać do normalności

To znaczy dzisiaj mamy ostatnie robocze spotkanie ,już poimprezowe.

Następna okazja do wypicia piwka ,wspólnego wspominania i ewentualnie

wstępne rozmowy co do organizacji następnego takiego spotkania (tylko dla polchatu) w….no gdzie nas tym razem diabli poniosą???,

Czyli raz jeszcze nasze nogi nas do Raju zaprowadzą.

Raju_utraconego…dla nas jeszcze nie.

nazajutrz

Wszystko wspaniale nam się udało

Balowalismy do 12 w nocy,potem był nocny spacerek po krakowie,gdzie przy piwku i wspólnych śpiewach z grupą włochów spędzilismy miłe chwile

Oh ten kraków by night,

ach ten pięknie iluminowany Rynek.

Wczoraj spotkalismy się ( my organizatorzy oraz uczestnicy zjazdu)) na Rynku znowu by przy piwku i oczywiscie akompaniamencie okropnej ulewy powspominac hulanki poprzedniej nocy.

Wszyscy rozjechali się  do domów  tak mniej więcej około 16.

Wróciółam do domu i wtedy dopiero poczułam okropne zmęczenie.

Koło 18 padłam jak nieżywa i…obudziłam sie dopiero o 4 rano.

Jestem zmęczona,ale bardzo szczęśliwa,że wszystko się nam udało

odjeżdza pociag z Krakowa
i smutno jest mi wiesz?                           
odjeżdża Ulik i Hnova                     
i inne dziewczyny też
i pusto się tak zrobiło
i smutno ,aż szkoda słów
a tak wesoło było……..
lecz wkrótce będzie tak znów          

juz po

I już po balu.

Było,minęło,ale fajnie było                               

Fotek bedzie sto tysiecy a moze i więcej.

Wszystko skrzętnie jest udokumentowane.

A narazie balowicze spią w hotelu.

Zaraz idę im pobudke zrobić,a co???

rudy pierwszy bal

Już całkiem ciemna jestem,nawet szokująco ruda

  @     Małpa hihihihi?

Już się zbliża godzina "0".

Chyba ciałem nie jestem przygotowana,bo jestem całkiem niewyspana,wręcz zmęczona,jak po ciężko przepracowanej  nocy.

Nerwy???

Spałam okropnie ciężko, koszmary jakieś  mi się śniły,a na końcu spadałam w dół z jakiejś wieży,na która w dziwny sposób udało mi się wdrapać.

A usiłowałam pójśc wcześniej spać,najpierw obudził mnie telefon ( jeju kto o 22.30 ma sumienie telefonowac???) a potem Monika,która urzędowała na moim kompie.

No i niby cichutko była,ale światło komputera znów mnie przebudziło.

A potem te koszmarne sny,kilka raz przebudzałam sie a o 5 rano już popijałam poranną kawę.

A to miał być jej pierwszy bal……