Poniedziałkowa konkluzja: niedziela – ostatni dzień „wolności”

Niedziela była ostatnim dniem mojej  bardzo długiej i leniwej laby.

Oczywiście, że spędziłam go w Modlnicy.

Trochę byłam u Magdy, trochę u Maćka na urodzinowych krewetkach.

Pogoda dopisała, słoneczko świeciło, czasami nawet zbyt mocno, ale to i nie tak

samo było skwarnie , jak wtedy, gdy były  te niesamowite upały sprzed 2-3 tygodni.

Oczywiście nie obyło się bez małej sesji fotograficznej, którą uskuteczniałam, nie tylko na

osobach, ale i na zwierzętach i  na pięknych okolicznościach  przyrody.

Co prawda, nie wszyscy obecni na sesji zadowoleni byliby do końca, aby ich na zdjęciu

tutaj uwiecznić, ograniczam się więc do zdjęcia Jasia, który co prawda na początku

też niezbyt chętny był do pozowania do zdjęć, jakoś na szczęście później takiej ochoty

nabral, ba, chyba nawet mu się to spodobało, co na zamieszczonym zdjęciu wyraźnie widać.

A teraz pytanie zasadnicze:

Czy można poranną kawę pić zaraz po czwartej rano?

To jest jeszcze noc, czy to już jest poranek?

Ciemny, bo ciemny, ale prawie poranek – za niedługo pewno już będzie się rozjaśniało.

No, nie wiem, to raisefiber przed tym moim pierwszym dniem pracy  po urlopie, czy co,

ale już o 2.50 otworzyłam oczy i mimo, że bardzo zmuszałam się do dalszego spania,

jakoś mi się to nie udało..

Pewnie znów jakaś złośliwa komarzyca mnie nadgryzła ( oj swędziała prawa kostka u

nogi,swędziała), więc sobie wstałam, zapaliłam papieroska, usiadłam za moim ukochanym

komputerem ( no wiem, to nałóg), parę zdjęć do garnka wkleiłam, parę zdjęć zamieszczonych

tam innych forumowiczów oceniłam, zrobiłam sobie pomiar cukru ( he, he, nawet nie

spodziewałam się, że mimo, że dobrze sobie poucztowałam wczoraj tymi grilowanymi

jarzynkami i grilowanymi krewetkami, cukier będzie tylko na granicy 108) i… poszłam

sobie zaparzyć kawę.

A co mi tam, spać będę następnej nocy.

Co prawda idę dzisiaj na popołudniową zmianę,ale już jestem zwarta i gotowa.

No, co to znaczy być obowiązkowym i sumiennym pracownikiem!!!!.

Poniedziałkowy dzień dobrze rozpoczęty: cukier pomierzony, lekarstwa pozażywane,

kawusia wypita ( pewnie około 8-9 będzie czas na drugą kawkę), mogę więc powiedzieć,

że nowy tydzień pracy dla mnie juz się rozpoczął.

Heh, niektórzy pewnie teraz gdzieś tam na urlopie jeszcze odpoczywają (  nie ładnie, ale

troszeczkę im zazdroszczę), ale duża część do pracy jak i ja dzisiaj się wybiera.

I tym i tym życzę więc miłego tygodnia i przyjemnego, słonecznego, ale niezbyt upalnego

poniedziałku, zwłaszcza dla tych pracujących. Niech im nie będzie żal……