Mamy Prezydenta

BRONISŁAW MARIA KOMOROWSKI ZOSTAŁ PREZYDENTEM RZECZPOSLITEJ

POLSKI

W dniu dzisiejszym został zaprzysiężony  nowy Prezydent Polski

I nie ważne ,że opozycja – PIS lekceważąco do tej uroczystości podeszła- przybrała się w

czarne wstążeczki, na znak żałoby ( nie wiedzieć po czym, chyba po tym, że ich lider

przegrał), nie ważne, że Pan Kaczyński okazał się małostkowy i zachował sie jak dziecko,

obrażony zabrał  swoje zabawki i wyszedł z piaskownicy. że pani Kempa jeszcze w trakcie

ecspose Prezydenta wyszła sobie z sali, a pan Błaszczak powiediał lekceważąco, że to taki

sam powszedni dzień jak każdy inny.

Mylisz się Panie Błaszczak, to był bardzo uroczysty dzień wyborów i twojego i mojego

prezydenta. Gdyby tak ktoś potraktował jak ty twojego „guru” byłbyś przecież śmiertelnie

obrażony.

Ale Pis ostatnio stosuje politykę Kalego i jeszcze uważa, że to jest słuszne.

No cóż, minęła pewna epoka, zaczęła się inna i wszyscy musimy z faktami się pogodzić.

A ja panu Komorowskiemu dzisiaj życzę, by jego prezydentura była udana i żeby udało

mu się przekonac do siebie swoich przeciwników – nie muszą go od razu kochać, wystarczy,

że potrafią odnosić się do niego ze zrozumieniem a przede wszystkim z szacunkiem

 

 

jak to dobrze, że dzisiaj już piątek

Właśnie  dzisiaj minie ostatni dzień mojego pierwszego tygodnia pracy po urlopie.

Ufff – nieco się zmęczyłam.

W poniedziałek, jak pisałam już poprzednio w moim  blogu, latałam z kasetami.

Od wtorku aż po dzisiaj pracowałam w rejestracji. Niby ciężkia praca to nie była, ale

trzeba było wstawać okrutnie wcześnie, czyli o 5.30.

Do wczoraj wszystko było ok – myślę o tym piekielnym alarmie oczywiście.

Przedwczoraj Asia spytała mnie niby niewinnie: „pani Ewo, nie miała pani kłopotów z

alarmem? nic sie nie zacinało? bo…… ” itd

No rzeczywiście przez 2 dni było spokojnie, aż do wczoraj.

Przyznam, że szłam na miękkich nogach do pracy, pomna, że moze jednak alarm się

zaciąć.

No i Asia „wykłapała”, „zaziajała”….

Włączyłam kod, dałam krzyżyk i…nic, zrobiłam to kilkakrotnie ..nadal nic, tylko

zegar  odliczający czas otwarcia pokazywał, jak szybko uciekają sekundy do włączenia

alarmu. Wtedy już wiedziałam, że zaraz będzie wył.

Mimo dalszych moich prób nic to nie dało, alarm włączył się i nagle poczułam, że….

głuchnę. Mimo wszystko nadal próby ponawiałam i dopiero chyba za 10 razem klawisz

z gwiazdką, czyli ten zatwierdzająy zaskoczył

Nastała cisza, ale mimo to nadal ten okropny ryk dzwonił w moich uszach.

Oczywiście zaraz zatelefonowali z Biura Ochrony i poprosili o hasło – byłam

już tak zdenerwowałam, że…zapomniałam, na szczęście stała koło mnie Magda i z opresji

mnie wybawiła ,znała na szczęście hasło.

No i masz, dzisiaj może być powtórka z rozrywki, jako, że ten, kto teraz opiekuje

się zamontowanym alarmem jest nieuchwytny.

Trudno, niech sobie wyje, ale od poniedzialku to już na pewno nie mój będzie problem.

A to jest pocieszająca wiadomość.

Kurcze, biednemu zawsze wiatr w oczy…

Od poniedziałku znowu za to będę biegała z kasetami.

Trudno, dosyć się nalabowałam

Zawsze pewne pocieszenie w tym lataniu to  pewność, że zbijjam nadmierne

kilogramy, co przy utrzymywaniu diety jest bardzo ważne.

Wczoraj znów jadłam grilowane: cukinię, paprykę i największy chyba przysmak- grilowany

bakłażan.

Na prawdę, każdy, nawet najlepszy kotlet przy grilowanym bakłażanie wysiada.

Mięciutki, wspaniały, wystarczy tylko go lekko posypać wegetą i czosneczkiem

w proszku Mniam, mniam,  rarytas, paluszki lizać.

A co najlepsze, można sobie tym bezkarnie zdrowo nasycić.

Zresztą i cukinia i papryka  też podobnie smakują, ale ważne w tym są przyprawy.

No cóż, na wegeterianizm raczej się nie przeniosę i od czasu do czasu mięskiem nie

pogardzę, chudym,oczywiście  że chudym mięskiem, ale i na te jarzynki bardzo ostatnio się

nastawiłam.

Dobrze, zanim pójdę do pracy muszę jeszcze o jednym, bardzo ważnym fakcie

wspomnieć.

Dzisiaj prezydent – elekt Bronisław Komorowski zostanie zaprzysiężony na

PREZYDENTA POLSKI.

Bardzo mnie ten fakt cieszy, bardzo!!!!!!!

Życzę mu, aby wszystkie jego zamierzenia się spełniły tak, by znów za pięć

lat  mógł startować w ponownych wyborach na Głowę Państwa.

TAK  MU DOPOMÓŻ  BÓG.

a teraz już pora  zdjąć z oczu ostatnie senne marzenia, ogarmąć się nieco  i…do pracy

trzeba potuptać.

Oczywiście nie myśląc o tym piekielnym alarmie, niech się dzieje, co się ma dziać.