
Witaj mój prezydencie, witaj moja kochana pierwsza damo … czy tak wyglądało dzisiejsze
poranne powitanie prezydenckiej pary???
No i co z tą pogodą? Niby nic złego, bo ciepło nadal jest, tylko te nawałnice deszczu
i burze dają w kość.
Wczoraj wracałam z pracy i akurat wielka ulewa dopadła mnie w momencie, gdy miałam
wysiąść z autobusu.
Nawet przez moment pomyślałam sobie: a może tak nie wysiadać, tylko pojechać dalej,
do następnej pętli, a może i wcześniej, aż deszcz ustanie.
Jednak odważyłam się, wysiadłam i…zmokłam jak cholera.
Co prawda uciekłam zaraz pod wiatę ( a autobus niestety kawałek od tej wiaty się
zatrzymał), a tam już oczywiście stała cała masa ludzi, tak że schować się pod nią
było bardzo utrudnione. Więc stałam i czekałam, a na moje plecy prócz deszczu
jeszcze spływała woda z czyjejś parasolki. Dopiero po kilku chwilach udało mi
się nieco głębiej schować i deszcz jakoś szczęśliwie ulewę przeczekałam.
Ale i tak nie był to koniec kłopotów, ponieważ byłam w klapkach, zrobiło mi się
w nich okrutnie ślisko i za każdym moim krokiem noga jeździła w nich z prawa na lewo.
W dodatku zaciął mi się zamek do drzwi do mojego mieszkania, nie mogłam do niego wejsć.
Byłam zła, zmęczona, przemoczona i nawet nieco głodna a tu mieszkanie zamknięte.
Na całe szczęście wezwałam pomoc w postaci mojego Maćka i jakoś do mojego mieszkania
w koncu udało mi się dostać.
No i na tym chyba moje wczorajsze przygody się skończyły.
Acha, nie dodałam jeszcze słowa o alarmie! Nieco się wycwaniłam wczoraj, poczekałam,
aż przyjedzie do pracy Magda ( a było to na szczęście jeszcze przed ósmą rano), wręczyłam
jej kluczyki, przypomniałam szyfr i poprosiłam, by otworzyła przychodnię.
Ja stałam spokojnie na uboczu i czekałam. Na szczęście nie zawyło, Magda ma
wyraźnie szczęśliwszą rękę do tego alarmu niż ja, ale teraz już wiem, po prostu trzeba
tą gwiazdkę zatwierdzajacą kod dłużej przytrzymać.
Na szczęście, jak już pisałam, to już nie będzie mój problem.
Aż do następnego razu. Oby nie za szybko!!!!!
Dzisiaj sobota, siedzę przed telewizorem ( o komputerze nie wspomnę), popijam
kawusię i czekam na konferencję Jarosława Kaczyńskiego, bardzo jestem ciekawa,
co ten rządny władzy, zawistny człowieczek ma jeszcze narodowi do powiedzenia.
Najwyżej, gdy zbyt mnie zdenerwuje, nacisnę guziczek i go wyłączę.
Zawsze mam taką możliwość.
A teraz życzę wszystkim miłej i spokojnej soboty, bez burz za oknem i w rodzinie.