wtorkowy wpis

 

Nie chcę już nic więcej pisać na temat tego, co się ostatnio w Warszawie, pod Pałacem

Prezydenckim dzieje.

Jest to wszystko dla mnie nieromalne, ale skoro jedni muszą koniecznie

tam się modlić ( wolą tu, a nie w kościele?) a drudzy lubią tam na przykład

śpiewać i tańczyć ?

Może nie rozumiem demokracji????

Grunt, że było spokojnie i obyło się bez zamieszek.

Tyle  na ten temat, tak nic mądrzejszego nie wymyślę i zdania nie zmienię.

Dzisiaj będę miała raczej lekki dzień, bo nie ma badań dzisiaj w rentgenie.

Tylko po co ja tam wogóle dzisiaj iść?

No cóż, zapłacą mi za obecność!!!

Wczoraj nawet dosyć długo udawało mi się omijać deszcz, gdy biegałam z tymi

zdjęciami, dopiero ostatnie zdjęcie, by nie zmokło schowałam  w….. worek na śmieci.

Całkiem dobry był to pomysł, przynajmniej zdjęcie nie było zniszczone.

Od rana świeci już słonko, zapowiada się ciepły i miły dzionek.

Mam dzisiaj poranna zmianę, więc ten dzień będzie dzisiaj dla mnie bardzo długi.

Chociaż już widać, ze sporo dnia ubyło, około 20-stej juz jest całkiem ciemno, chociaż

nie dawno jeszcze wtedy świeciło słoneczko.

Zawsze  było mi  bardzo smutno, gdy tego dnia ubywało.

Te letnie długie dnie ( ale nie tropikalne!!!) powinny jednak trwac dłużej.

A teraz pomału do jesieni się juz zbliżamy, tylko patrzeć, gdy wrzosy fioletem

oznajmią tą porę roku.

Miłego dnia.