Pstryk, a tu kolejna środa…….

Dla mojej Uli:


Należy się Uli ta róża, wszak dzisiaj znowu nasza ulubiona środa. Całuski i uśmiechy też Ulu dołączam 🙂 🙂 🙂
Mam nadzieję, że będzie bardziej pomyślna, przynajmniej dla mnie ( bo nie podejrzewam, że wczoraj Ula była  też tak jak ja zdenerwowana). Tak, wczoraj był wybitnie mój zły dzień i właściwie nie bardzo wiem, co mnie w taki stan wprowadziło, wstałam i było ok, tylko potem piorun jakiś w marchewkę trafił i wszystko mi się pogorszyło. A psychika jest przecież najważniejsza.
No i mam na to wspaniałe lekarstwo – nie, żadna chemia,  żadne trucie się tabletkami, najlepsza jest metoda naturalna, czyli sen, naturalnie uspakaja.
Tak więc zaraz po pracy położyłam się na moim tapczaniku, otuliłam kocykiem, okno było otwarte, więc świeże powietrze ( o ile można powiedzieć, że w Krakowie jest świeże powietrze) do pokoju wpadało, lekki wietrzyk otulał moje liczka ( to już tak trochę poetycznie) i oddałam się w ramiona Morfeusza, ( co robić, skoro nie mam pod ręką innych czule  otulających mnie ramion)
Właściwie wiem, dlaczego sen jest taki zbawczy, bo w nim bez trudności można zrobić takie rzeczy, które na jawie już nam nie wychodzą. Na przykład w realu ciągle mam kłopoty z chodzeniem, teraz już nie tylko kolana bolą, ale i kręgosłup przeszkadza w dalekich spacerach, a we śnie mogę nie tylko chodzić, ale też i biegać bez żadnych przeszkód. W domu, czy w pracy jest O.K. bo gdy kręgosłup zaboli mogę na chwileczkę przysiąść i ból odchodzi, w terenie jest jednak o wiele gorzej, tak więc mogę robić wypady na bardzo krótkich trasach. Pewnie, że mnie to psychicznie dobija, bo chciałabym sobie czasem pójść tam, gdzie oczy poniosą, niestety możliwości w tym temacie są bardzo ograniczone, Dobrze, że jeszcze po mieszkaniu mogę chodzić…..
Ktoś powie ćwicz, chodź, musisz się ruszać, ba łatwo powiedzieć, gorzej iść, gdy czujesz się tak, jakby ktoś ci pal do kręgosłupa wbijał młotem.
Dobra, już się nie żalę, bo i tak nic to nie da, powinnam może na jakieś ćwiczenia czy masaże iść, tylko one i tak działają maksymalnie przez 2 miesiące, a na częstsze zabiegi NFZ się nie zgodzi, czemu się nie dziwię, bo też mają ograniczone możliwości.
A prywatnie? można, owszem, mam do wybory masaże albo zielona sałata, chociaż ta druga akurat pewnie na zdrowie mi wyjdzie.
Czyli wilk syty ( Ewusia na sałatowej diecie, tylko, czy na pewno syta) i owca cała ( czyli mój kręgosłup mniej przez chwilkę boli)
Miało być dosyć o chorobach, no to przestaję narzekać.

Teraz z Tauronem mam dodatkowy kłopot, bo mimo, że płacę im za przesył energii oni uznają, że zerwałam umowę i narzucili mi karę 400 zł.
Czyli zawsze jest jakiś klient – jeleń, który da się namówić na słodkie słówka  ( ach, będzie pani miała wspaniale, będzie pani mniej płaciła za prąd) i daje się wrobić Po prostu NOVUM zagrało ze mną w znaną grę „MAMY CIĘ!!!!!”
No mają mnie, za swoją naiwność, nie powiem, że za głupotę trzeba frycowe płacić.
A 400 zł też piechotą nie chodzi, na ulicy nie znajdę, a znając swoje „szczęście” nawet w Lotka nie wygram. Ale co robić, co robić
JAK ŻYĆ PANIE PREMIERZE!!!!!!!!!!!!
Wczoraj z racji Prima Aprilisu nie chciałam wdrażać głębiej tego tematu, niestety muszę to jakoś rozwiązać, tylko jak? Myślałam o Rzeczniku Praw Obywatelskich, tylko, czy to poskutkuje? Kiedyś był taki  w radiu fajny program Weissa „Dzwonię do pani Pana w bardzo nietypowej sprawie” – szkoda, że już tej audycji nie ma już w eterze.

Okazało się, że jednak  twórcy Blogu zrobili wczoraj Prima Aprilis i powyłączali polskie literki ( a to mnie też nieco zdenerwowało)
No i po co te nerwy? Dzisiaj już jest wszystko O.K.

I jeszcze jedna, tym razem  urodzinowa róża dla mojego Chrzestnego Syna Ksawera


Ile On kończy lat? Ach lepiej nie liczyć, bo to przy okazji zawsze i liczba moich lat się ujawnia.
I tak zawsze będę Go pamiętała z czasów , gdy mówił podczas wspólnie spędzanych wakacjach w Lanckoronie: „dzień dobry pani kurko”, „dzień dobry pani krówko”
Miał wtedy chyba 3 – 4 lata.
Wszystkiego najlepszego Ksawer!!!!!!!
A tak właściwie, to czemu nie składa się z tej okazji  życzeń rodzicom solenizanta??? Przecież to oni w sumie powołali to nowe życie, solenizant tylko się urodził 🙂

Pogoda dzisiaj słoneczna w całym kraju, wszędzie słonko będzie świeciło ( nawet na mapie   pogody obok słonka w Warszawie namalowano słonko na Żoliborzu, żeby pan prezes się nie martwił już dłużej, jaka będzie pogoda i żeby nie musiał szukać tej prognozy na francuskiej stacji telewizyjnej.

To by było na tyle, no chyba, że ktoś mi odpowie, co oznacza sen z murzynem??? Nie, to nie był jakiś sen z serii erotycznych, on ( ten murzyn) był kierowcą autobusu, którym jechałam i okazało się, że braliśmy udział w jakimś wyścigu, w którym nasz autobus zwyciężył, bardzo się z tego wraz z tym murzynem i innymi pasażerami cieszyliśmy, a murzyn uśmiechał się do mnie szeroko, pokazując rząd białych zębów. A może to był autobus jadący do Londynu?????
Boże, co za głupoty mogą się człowiekowi przyśnić.
Coś się chyba za dużo dzisiaj rozpisałam, ale to jest  moja rekompensata za te dni tylko  z obrazkami, ale bez żadnego wpisu.

FAJNEGO DNIA