Strachy mna lachy

 

Okropnie nas straszą wieszcząc pogodę na majówkę.
Generalnie można się bać, bo skoro podobno w Zakopanem nawet śnieg ma spaść?
No to jak w Krakowie ( no i w Modlnicy, do której się wybieram) ma być ciepło?
Koniec z siedzeniem na tarasie i podziwianie pięknie już kwitnących tam kwiatków.
A może znów będzie jakaś pomyłka i słonko wstrzyma tą złą aurę?
No i dziwne: do piątku temperatura ma osiągnąć nawet ponad 20 stopni, a już na sobotę i niedzielę temperatura będzie w granicach 13-15 stopni, czyli prawie mróz 🙂
Czemu piszę tak ciągle o tej pogodzie?
Nie tylko tyle, żeby mój blog czymś zapełnić ( chociaż po troszkę jest to i prawda), tylko tak bardzo chciałabym już nacieszyć się tą dobrą pogodą, a tu widzę, że moje szyki mogą znów być pomieszane.
A ja jeszcze umyśliłam posadzić tam…truskawki, skoro już poziomki rosną.
Ach usiąść potem na tarasie i takie truskawki i poziomki ( z bitą śmietaną???) zajadać, uhm, pycha.
Chociaż kiedyś jadąc taksówką zgadałam się z panem właśnie  o sadzonkach  truskawek i opowiedział mi, że rok wcześniej wraz z żoną kupił w Obi kilka krzaczków  truskawek, które były tak cherlawe, że dały tylko 5-6 owoców, a zapłacił za te sadzonki dosyć sporo pieniędzy. Wie pani, dokończył opowieść,  ze śmiechem, jeszcze nigdy w życiu nie jadłem tak drogich truskawek jak wtedy.
No właśnie, trzeba uważać, bo czasami piszą co innego, niż potem wysyłają.
Na przykład mój wybór na  Allegro  dużego pojemnika na kształt „paśnika” był bardzo dobry, znalazło się tam już sporo w nim  kwiatków i pięknie taka kompozycja wygląda ( kiedyś, gdy kwiatki jeszcze troszkę podrosną pokażę tą kompozycję w moim blogu) Oczywiście same kwiatki kupiła i zasadziła już Magda.
Zamówiłam tam też i kamienną donicę w formie amfory, na zdjęciu i w opisie wydawała się spora, solidna, niestety realnie okazała się całkiem małą donicą, do której można wcisnąć tylko jednego kwiatka, ot zwykłe oszustwo, czyli czarny lud kupił co mu w paczce przysłali.
Ale na pewno i ta donica zostanie odpowiednio ukwiecona i pięknie się prezentować będzie, o ile oczywiście psotny pies Eliot znów nie zaatakuje i nie zje jakiegoś kwiatka, tak jak poprzednio dał radę pelargoniom. Okropny łobuz z tego psa, udaje, że się boi, gdy na niego się krzyczy i przegania spod kwiatków, by za chwilkę te kwiatki zaatakować. Zresztą nie tylko pelargonie ma na swoim psim sumieniu, podgryzł też  ( niestety skutecznie) krzew winogrona, także pnącą się różę,  taki z niego przyrodniczy Don Kichot, tylko zamiast wiatraków, zwalcza kwiatki 🙂

Miłego dnia życzę, nie ma co już o weekendzie marzyć, bo jak w tym powiedzeniu : indyk myślał o niedzieli……
Co będzie, to będzie, No to na razie, do jutra, pa.