po pierwszym dniu testu gimnazjalnego

 

No to jakoś przebrnęłam wczorajszy dzień, nie było tak źle.
Obie moje dziewczyny i Olka i Wika były nawet zadowolone ze swoich  wczorajszych egzaminacyjnych poczynań, dzisiaj nas znów czeka „nerwówka”, tym bardziej, że dzisiaj na etapie jest matematyka. I tak jak powiedziała jedna z dziewczyn w TV, na polskim można sobie jeszcze pofantazjować, na matematyce już trzeba wiedzieć!
Ale obie moje dziewczyny, to mądre istotki i na pewno bez kłopotów dadzą sobie dzisiaj radę, oczywiście kciuki za nie trzymać będę.
A jutro tylko jeszcze test z angielskiego i już mogą lecieć wybierać te swoje wymarzone licea, bo trzeba wskazać trzy licea, w których chciałoby się dalej uczyć, z tym, że to najważniejsze musi być na pierwszym miejscu listy. A kwalifikacja do danego liceum zależy od ilości zdobytych punktów, między innymi właśnie za zdany  ten egzamin, więc nie dziwota, że rodzice , babcie czy ciocie się denerwują, gryzą paluchy, a młodzież?….. oni jak zwykle spokojni: spoko, wszystko będzie w porzo……

Wczoraj dwóch panów bardzo efektywnie pochylili się nad moim aparatem rtg i praca wrzała im w rękach, więc jest nadzieja, że jeszcze w tym tygodniu, może dzisiaj, może jutro, zrobię pierwsze zdjęcie rtg nowym aparatem.
Tym razem muszę go koniecznie „oblać”, by nie zamieszkał w nim znów ten złośliwy chochlik, który ciągle figle płatał i psuł aparat.
Ale jeszcze poczekajmy, nowy tydzień wszystko wyjaśni.

Na razie dzisiejszy dzień zaczyna się pogodnie, ale coś mi się zdaje, że im bliżej do weekendu, tym bardziej ta pogoda się psuje.
Nie upadajmy jeszcze na duchu, przed nami jeszcze dwa dni pracy