Przyszła niestety deszczowa niedziela. Słotna, chłodna, wietrzna……..
Nie da się dzisiaj spacerować, najwyżej co można sobie pooglądać coś w TV, można też sobie pospać….
No właśnie, pospać, to całkiem dobra idea, zwłaszcza po takiej nocy…..
Romantycznej? Ale skąd, takie tylko w filmach romantycznych i w powieściach się zdarzają.
Ta noc dla mnie była wręcz koszmarna, w kilku odsłonach.
Po raz pierwszy obudziłam się już po drugiej godzinie w nocy, oczywiście kolanko mi przeszkadzało, jakoś udało mi się jednak wstać, iść do łazienki no i na papieroska.
Po pól godzinie poczułam się jednak znużona i znów poszłam w kimono, spałam aż….do godziny 4.30. Następne wstawanie, następny papierosek i znów kimono.
O godzinie siódmej wydawało mi się, że będę już wyspana, ale za to miałam całkiem niemiły incydent z moim cukrem: zaczęłam się trząść wewnętrznie, pocić, zrobiło mi się strasznie gorąco Wstałam więc, żeby zmierzyć cukier. Był…”rewelacyjny”, tylko 2,5 No tak, nie dziwota, żet ę trzęsionkę dostałam.
Zjadłam więc śniadanko, wypiłam kawkę, ale jeszcze troszkę nadal słabo mi było, więc poszłam się na troszkę położyć i przespałam aż do 10 rano.
No, może być. Pewnie i tak popołudniu jeszcze troszkę sobie dośpię…….
Dzisiaj nie będzie zbyt ciekawie, nikt do mnie nie przyjdzie, z jednej strony to dobrze, bo będę miała spokój, ale z drugiej lubię, gdy coś się dzieje.
Nawet do sklepu nie pójdę……. a tam już mnie znają, jako stałą klientkę, zawsze z uśmiechem dzień dobry mi mówią, szczególnie jedna przemiła pani Weronika. Przyjemne to nawet.
No ale nie bardzo mi się chce dzisiaj w płaszcz przeciwdeszczowy i kalosz ubierać (a w ogóle to mam takie?)
Co robić ?, co robić ??
Politykę nadal dzielnie omijam, bo wciąż nie mogę zrozumieć, skąd tyle głupoty w niektórych Polakach popierających jedną słuszną partię siedzi,.
Już kiedyś to przerabialiśmy i nie wyszło nam to na dobre, tym razem też pewnie na dobre nie wyjdzie.
Ale bez polityki w sumie można jakoś żyć, tyle innych ciekawych rzeczy się dzieje.
No i dobrze, że nie jestem bociankiem na ten przykład, one takie biedne są na tym gnieździe, ani płaszcza przeciwdeszczowego nie mają, ani parasola, a wiatr daje im naprawdę solidnie w kość. Te biedne, przemoczone piórka frygają w podmuchach wiatru i deszczu.
Na szczęście te wszystkie kłopoty są poza mną, mam ciepłe łóżeczko, do którego jednak jeszcze na troszkę udam, bo po takiej nocy na raty zbyt komfortowo się nie czuję.
Ale Wam życzę samych niedzielnych miłych chwil
