Czemu ?

 

Czemu wstał znów pochmurny i deszczowy poranek? Przynajmniej tak jest w Krakowie, chociaż jak sprawdzałam i w innych dużych miastach jest ponuro.To jak mam posłać te słoneczne promyczki do Ulki, skoro ich w Krakowie nie ma?
Optymistyczne jest to, że dzisiaj w Przygodzicach może być troszkę słonka. Oj przydałoby się tym naszym bociankom te ostatnie dni pobytu w Polsce umilić.
Wczoraj wieczorem zaglądnęłam na gniazdo i….biedne bocianki mokły. Stały z bardzo smutnymi minkami, skulone i trzęsące się z zimna, a deszcz całkowicie ich piękne piórka przemoczył. I tak było cały dzień. Ale gdy zaglądnęłam do nich dzisiaj  przed godziną szóstą rano, młodzież już na żerowisko poleciała, a na gnieździe stał jeden z rodziców i poprawiał swoje piórka.
Z drugiej strony, po takim  deszczu  ptasia stołówka jest pełna pysznych smakołyków, na pewno nasza bociania młodzież głodna nie chodzi. Tym bardziej, że rodzice już nie przychodzą do nich na noc, dokarmiają tylko okazjonalnie, one same już o swoją aprowizację zadbać muszą.
No i dbają, całymi dniami nie ma ich w domu, całymi dniami broczą gdzieś po łąkach i mokradłach. Ciekawe jest to, że zawsze wracają razem, jeden po drugim, czyli jednak bardzo ze sobą są  emocjonalnie związane , pewnie, przecież razem się wychowywały. Nawet od czasu do czasu na gnieździe okazują sobą zainteresowanie, a to czochrając piórka brata czy siostry, czy wspólnymi zabawami polegającymi na łapaniu się za dzioby, ale poszturchiwaniami, ot, jak w rodzinie bywa. Fajne jest takie podglądanie życia bocianków, czuję się jak ten Big Brother, tylko tyle, że zadań im wyznaczać nie mogę 🙂
No i pozostało mi i innym licznym „podglądaczom” całkiem niewiele już czasu, może nawet niecałe dwa tygodnie i gniazdo pozostanie już puste, nie tylko na kilka godzin, ale już na wiele miesięcy, gdy znów zawitają do nich Przygoda i Dziedzic i znów będziemy śledzić losy nowych bocianków.  
Nasza Antoninka, Maciek i Paweł polecą do lepszych krajów, najwcześniej powrócą po 3 latach, gdy osiągną już dojrzałość.
To tyle o bociankach.

A co jeszcze?  O polityce znów nie chce mi się pisać, bo jakieś takie odnoszę wrażenie, że to wszystko co się działo, ta cała narodowa mobilizacja, odniosła tylko pozorny skutek, rząd nadal knuje wszelkiego rodzaju podstępne i wrogie narodowi  nowe ustawy, a co najlepsze podobno, według niektórych sondaży, poparcie PISu nie tylko nie spada, ale wręcz się powiększa. I tego nie jestem w stanie zrozumieć.
Czy to oznacza, że sondaże też są zmanipulowane, czy aby polski naród całkowicie głupieje????? Mam nadzieję, że prawda jest ta pierwsza wersja, przecież były tłumy, starszych i młodszych i tych całkiem młodych nawet 20- latków, którym polityka PISU się nie podoba. No to gdzie tkwi ta polityczna prawda?
Myślę, że Polacy nie są na tyle naiwni, żeby wierzyć tym wszystkim pisowskim propagandom o pomocy nienawistnej zagranicy i bogatych sponsorów w celu obalenia jedynego słusznego i najlepszego pod słońcem rządu.
Ale kto wie? Podobno kłamstwo 1000 razy powtarzane staje się prawdą.

No to o pogodzie było, o polityce też, pozostaje jeszcze….zdrowie, ale o tym nie ma już nawet co pisać, boli, kluje, przeszkadza w normalnej codzienności i…najgorsze, że tak już musi pozostać.A może ja już przesadzam z tymi bólami? Są ludzie, którzy jeszcze więcej cierpią niż ja……… muszę zacisnąć zęby i…żyć nadal.Grunt, że żyję, chociaż…

Wczoraj czytałam blog Marka Szwedowskiego. Jest to jeden z parapsychologów, który w wieku lat 14 przeżył śmierć kliniczną i po wybudzeniu odkrył w sobie dar przewidywania przyszłości a także dar nawiązywania kontaktu z drugim światem, tym, który jest już po naszym życiu.
Bardzo ciekawe historie można tam poczytać, jeżeli ktoś jest ciekawy podaję link do tego blogu
http://marekszwedowski.pl/blog/
Między innymi czytałam tam o opiece naszego Anioła Stróża, który przez całe życie jest obok nas i pomaga nam przenieść się do tego lepszego świata, a także o opiece naszych Najbliższych, którzy już odeszli z tego świata, ale wciąż są obok nas i w razie potrzeby pomagają, szczególnie gdy się o taką pomoc do nich zwraca. Magda mówi, że to bzdura, ale ja jednak wierzę, bo nie raz odczułam pomoc z tamtego świata i jestem przekonana, że nie pozostałam tutaj taka całkiem samotna.
Zresztą każdy sam musi rozważyć ten problem osobiście, pozostawiam więc temat każdemu z osobna  do rozpatrzenia.

Życzę mimo wszystko przyjemnego piątku, bo przecież słonko na pewno dzisiaj zza chmurki wyglądnie.