no i po co było krakać?

 

 

Napisałam wczoraj w blogu : 13-atwgo wszystko zdarzyć się może i…zdarzyło się.
W drodze powrotnej z pracy autobus gwałtownie szarpnął, nie zdążyłam przytrzymać się barierki (bo właśnie przygotowywałam się do wysiadania i poleciałam jak długa do tyłu, po drodze uderzając o siedzenie moimi żebrami, Ból był potworny, Cóż z tego, że dwóch młodzieńców z podłogi mnie podnosiło, skro musiałam potem dłużą chwilę na przystanku posiedzieć, żeby złapać oddech i pomalutku dotargałam się do domu.
Oczywiście od razu zrobiłam sobie okład z lodu, a potem posmarowałam się zgodnie z zaleceniem Maćka Fastum i ból nieco zelżał, ale nadal dokuczał.
A tak właśnie dwa dni temu sobie pomyślałam, że już dawno nie zaliczyłam upadku, chyba w złej godzinie to powiedziałam, a wczorajszym stwierdzeniem jeszcze dolałam oliwy do ognia

Wysmażyłam wczoraj taki list do Dyrekcji MPK w Krakowie. Nie wiem, czy coś to da, ale niech poucza

Jechałam w dniu dzisiejszym autobusem linii 139 kierunek Kombinat – Mydlniki.
Do autobusu wsiadłam na przystanku Opolska Estakada o godz 18.08
Wjeżdżając w ulicę Czarnowiejską , tuż przed światłami, kierowca bardzo energicznie zahamował, gdyż zmieniło mu się światło na czerwone.
Przygotowywałam się już do wysiadania, ale na wskutek raptownego hamowania i szarpnięcia autobusem poleciałam plecami do tyłu, uderzając się bardzo boleśnie w okolicę lędźwiową i co najgorsze uderzyłam żebrami o siedzenie. Kierowca musiał słyszeć łomot upadku  i mój jęk, a potem musiał widzieć, że dwóch młodych panów podnosiło mnie z podłogi, ale nie zareagował, nawet nie zainteresował się, czy coś mi się stało, co prawda poczekał, aż panowie pomogą mi wyjść z autobusu,, ale ze strony kierowcy, który spowodował ten mój upadek nie było żadnej reakcji, po prostu szybko odjechał dalej.
Siedziałam dłuższy czas na przystanki, bo ból był tak ogromny, że nie mogłam złapać tchu. Doznałam bardzo silnego stłuczenia okolicy żeber po stronie prawej i urazu kręgosłupa lędźwiowego oraz kolana lewego.
I tu mam pytanie do Szanownej Dyrekcji MPK, czy naprawę zatrudniacie tak nieczułych pracowników, którzy jeżdżą jakby nie przewozili ludzi, a wory kartofli, nie wykazujących ani grama empatii dla swoich pasażerów? Podziękowałam młodym ludziom za pomoc, ale uważam, że kierowca powinien był się zainteresować tym, co się w autobusie przez niego kierowanym stało, tym bardziej, że to on był sprawcą mojego wypadku.
Proszę o odpowiedź, co Dyrekcja zamierza zrobić w tym kierunku, aby kierowcy jeździli ne tylko bezpiecznie, ale żeby także interesowali się pasażerami, których przewożą.
Ten wczorajszy mój wypadek był niedopuszczalny, ale skoro już do niego doszło, obowiązkiem kierowcy było udzielić mi pomocy i przeprosić za to, co się zdarzyło.

Przynajmniej się „wyżyłam” na papierze 🙂
A swoją drogą kierowca prowadzący pojazd bierze chyba jakas odpowiedzialność za swoich pasażerów?
A może ja jestem tylko za bardzo roszczeniowa??

Noc była koszmarna, co było do przewidzenia. Z każdym nieodpowiednim ruchem i budziłam, mimo że leżałam w półsiedzącej pozycji z głową na wysokich poduszkach.
Z wielką ulgą przywitałam świt .
No cóż, smaruję się maściami, robię też okłady z lodu na słuczone żebra, coś przeciwbólowego zażywam i…….  byle do wyzdrowienia, niech jeszcze troszkę więcej ten ból odpuści.
Najgorsze to jednak jest to, że znów nabrałam traumy w związku z wychodzeniem na ulicę, a teraz dodatkowo z podróżowaniem autobusem.
Znów musi minąć kilka tygodni, aż zapomnę.

Wstał dzisiaj piękny i pogodny dzionek, jakże inny od tego wczorajszego.
Ale i tak dzisiaj raczej z domu nie będę wychodzić, na razie leczę moje poobijane boki.
Ale Wam życzę wspaniałego odpoczynku, bo dzisiaj jest przecież piątek, więc już popołudniu następi weekendu początek.
Fajnego dnia.