Hallo Uleczko!!! Pozdrawiam Cię serdecznie w kolejną naszą środę.Ty Ulu sama dobrze wiesz, czego Ci życzę dzisiaj. Podobnie jak tydzień temu, dwa, trzy tygodnie temu i jeszcze przed wieloma, wieloma poprzednimi środami, życzę Ci radości i szczęścia, uśmiechu i przede wszystkim spokoju, bo w ostatnich czasach, a szczególnie w ostatnich dniach, zawirowania w Polsce są tak straszne i tak okrutne dla naszej przyszłości, że nawet strach o tym myśleć.
Jeszcze dwa lata temu nie przypuszczałam, że powrócę do najkoszmarniejszych lat mojego wczesnego dzieciństwa, chmura niepokoju i powiedzmy szczerze politycznego draństwa, nadciągała pomału, przy przyzwoleniu mało odpowiedzialnego polskiego ludu, łasego na populistyczne hasła. Stało się tak, jak się stało i tak sobie myślę Ulu, że może dobrze się stało, że Pan Kawusia nie doczekał tych czasów, wyobrażam sobie, jak bardzo boleśnie On by to przeżywał, jak bardzo teraz musiałby się denerwować.
Pamiętam Jego zapatrywania na politykę, wydaje mi się, że znałam Jego polityczne priorytety i to wszystko, co obecnie w Polsce się dzieje na pewno by nie tylko Mu się nie podobało, ale byłby wręcz tym oburzony. Pan Kawusia był prawdziwym Patriotą i mam tylko taką cichą nadzieje, że stamtąd, z wysoka, ma baczenie na naszą polską rzeczywistością i czuwa, żeby nadszedł dla Polski czas lepszy i sprawiedliwszy. I oby tak się Uleczku stało, czego życzę i Tobie i sobie i tej mądrzejszej części Polaków, nie dających się słodkim słowom pani premier i jej popleczników pod dyktando Kaczego dyktatora zwieść.
Co prawda nie wiem, co musiałoby się stać, żeby obecna sytuacja uległa zmianie, coraz mniej w nią niestety wierzę, ale…niezbadane są wyroki Boże.
Chociaż po wczorajszym, bardzo emocjonalnym i nieprzemyślanym wystąpieniu prezesa, który z mównicy oskarżył opozycję w ogromnie nienawistnych słowach o zniszczeniu i o zabiciu jego brat przez, jak to nazwał, zdradzieckie mordy, nie wiem, czy Pis ma jeszcze legitymację do rządzenia, skoro na jego czele, co prawda nie oficjalnie, ale jednak realnie i skutecznie stoi tego typu oszalały z nienawiści poseł. Te słowa są nie godne posła, już nie mówiąc o prezesie partii, która jest u sterów rządu.
Może to był jakiś znak z góry??????? Może Polacy się opamiętają????????
Wczoraj bardzo licznie wiele osób nie tylko z Warszawy, ale specjalnie przyjeżdżających na tę manifestację do Stolicy, stało najpierw pod pałacem Prezydenta, gdzie zapalono świece na znak protestu przeciwko zmianom w sądownictwie, a potem przed Sejmem, gdzie posłowie w bardzo burzliwej atmosferze usiłowali zmienić ustrój naszego państwa, poprzez przejęcia włączy nad Sądownictwem.
Zresztą podobne protesty odbywały się w tym wczorajszym dniu w wielu miastach, tych większych i tych mniejszych, Polacy wcale nie zgadzają się na takie zmiany, które serwuje im Pis.
Na takie zmiany polskie społeczeństwo nie zasługuje i nie może sobie pozwolić.Trzeba jednak uświadamiać to, czym grozi taka zła zmiana wszystkim, nawet tym nadal zauroczonym pisem, który oszukuje Polaków i pięknymi słowami mami, doprowadzając do sytuacji, gdy władza autorytarna stanie się faktem i nie będzie wtedy od niej już odwrotu.
Mamy taką polityczną powtórkę do lat pięćdziesiątych, która wydawała się już obalona, a jednak hydra znów swoje macki wystawiła i gryzie boleśnie.
POLACY, OBUDŹCIE SIĘ W KOŃCU. LARUM GRAJĄ !!!!!!!!!!
Wstał nowy dzień. jaki on będzie? co się nowego będzie w nim działo? Dla mnie jest podobny do każdego sprzed kilku dni, jestem osadzona w bólu i w samotności, bo taka jest teraz taka moja rzeczywistość.
Każdemu cierpiącemu wydaje się, że jest pępkiem świata, a tak nie jest. Życie idzie naprzód, każdy zajęty jest swoimi sprawami, co nie powinno mnie wcale dziwić, słonko świeci, deszczyk od czasu do czasu pada, ot rzeczywistość. Teraz dla mnie smutna i przepełniona bólem, kiedyś też będzie normalna, muszę się jednak uzbroić w cierpliwość i jeszcze troszkę poczekać.
Ale z drugiej strony, dlaczego nie mogę sobie troszkę po kaprysić? Mogę i to właśnie robię, dla polepszenia własnej obolałej przy okazji psychiki, z jednej strony ból, z drugiej permanentne niewyspanie……
Dlatego przepraszam, gdy jestem wobec kogoś zgryźliwa i niewyrozumiała, muszę się po prostu opanować, ale na to widać jeszcze stosowny czas nie przyszedł………. ale nadejdzie…..
I coś miłego na koniec: wczoraj i drugi bocianek, Paweł, odważył się wyfrunąć z gniazda. Pozostała tylko Antoninka, może dzisiaj i ona wykaże się odwagą?
Życzę wszystkim przyjemnej środy, bez zmartwień i zgryzot, ale pełnym nadziei na lepsze jutro.
