I mimo, że dzisiaj jest czwartek, te róże też są dla Ulki – urodzinowe, piękne, czerwone…..
Bo dzisiaj są Urodziny mojej Kochanej Przyjaciółki.
Uleczku czego mam Ci w tak pięknym dniu życzyć?
Zamknij na chwilkę oczka i pomyśl o tym wszystkim, o czym marzysz, o tym, co chciałabyś, by Ci się spełniło, a ja teraz obiema moimi łapkami pod tymi wszystkimi Twoimi życzeniami się podpisuję. Ważne jest zdrowie, ważne są pieniądze, ale najważniejsza jest Kochana Rodzina i Kochani Przyjaciele, którymi tak licznie się otaczasz.
Bądź po prostu szczęśliwa Uleczko, nie tylko dzisiaj, w dniu Twych Urodzin, ale w każdym następnym dniu, miesiącu, roku, długich i zdrowych następnych lat……
A co u mnie ciekawego?
Ano leczę się ze wszelakich moich bolączek ( stłuczone płuca, bolące kolanko i wierzgający czasami brzuszek) i już się z tym pogodziłam, że jednak człowiekowi w moim wieku musi coś dolegać.
Wczoraj miałam bardzo miłą wizytę. Dzwonek domofonem, podchodzę do słuchawki i słyszę : „Apteka z dostawą leków do domu”.
To oczywiście Darka przyjechała z moimi dwoma brakującymi lekarstwami, o które ją zresztą prosiłam.
Ale cała przyjemność była w tym, że mnie odwiedziła no i co tu kryć, nie musiałam do przychodni i potem do apteki po leki jechać, co teraz byłoby pewnym utrudnieniem, bo jednak te obite płuca ciągle mi dokuczają. Spędziłyśmy razem bardzo mile popołudniowe chwile przy pysznych lodach i przy rozmowach o jej przyszłości. Ale niestety, na leczenie przez panią doktor Darię będę musiała jeszcze co najmniej 5 lat poczekać, bo teraz skończyła już drugi rok, ale jeszcze sporo przed nią czasu i nauki, zanim stanie się samodzielnym lekarzem.
Powiedziałam jej, że nie wiem, czy uda mi się tyle czasu poczekać, ale dostałam od Darki zdecydowaną odpowiedź : m u s i s z !!!!!
No to czekam na Ciebie Dareczko Kochana!!!! cierpliwie czekam, nie mam innego wyjścia.
Darka przyjechała do mnie wczoraj na wrotkach. Fajna sprawa, założyła je w przychodni na Rusznikarskiej i już po 20 minutach była u mnie w domu.
Ale to jest świetny sposób poruszania się tylko dla młodych.
Wyobrażacie sobie, jaką sensację bym wzbudziła na ulicy z kółkami przyczepionymi do nóg?
Spytałam dzisiaj Magdę, jak bym wyglądała na wrotkach, ale ona krótko to skwitowała: nie wyglądałabyś wcale na tych wrotkach, bo zaraz, po pierwszych przejechanych metrach, leżałabyś połamana na chodniku. Prawda, skoro nawet idąc zdarza mi się tracić równowagę i się zatocze gdzieś na mur, to co dopiero na wrotkach by było????? Nie byłoby, na pewno musiałabym długie miesiące leżeć w gipsie od stóp do głów na szpitalnym łóżku Dopiero bym sobie i innym dopytała biedy. Zresztą podobnie byłoby podczas próby jazdy na rowerze, chociaż kiedyś w młodości oczywiście rowerów używałam do przejażdżek i całkiem mi to nieźle szło. Ale to był nie ten pessel!!!!
A pomarzyć sobie przecież można, nieprawdaż???
Chociaż na prawdę to każdy wiek ma swoje dobre i złe strony, trzeba po prostu z tym się godzić i już
Pogoda dzisiaj nieco kapryśna – raz słonko wesoło świeci, to za chwilkę znów pochmurno się robi i straszy, że deszcz zaraz na nosy nasze kapnie…..
Ale trzeba mieć dobry humor i dobre myśli na nadchodzący, a właściwie już trwający czwartek.
Moje podesłane wczoraj do Poznania słoneczne promyczki zadziałały, słonko tam zaświeciło.
Więc raz jeszcze to promyczki do Poznania posyłam, by Ula miała dzisiaj prawdziwie słoneczne urodziny.
Życzę przyjemnego czwartku Moi Kochani Blogowicze
