no to mamy…piąteczek

 

 

 

Jakąś koszmarną miałam tę noc, a wszystko to przez….. budzik.
Dostałam kiedyś od Magdy takie fajne urządzenie : trzy w jednym, termometr, zegar i budzik.
Wszystko byłoby fajnie, ale nastawić tę machinę nie jest wcale tak  łatwo, bo niestety ma ona  co prawda guziczki, ale opis do nich jest białymi literami na białym tle, czyli …… i tak nic nie wida, co tam jest napisane.  Aiści, ktoś bardzo mądry musiał cos takiego wymyśleć, pewnie nagrodę Wynalazcy dostanie za taki wymysł roku.
No nic, póki budziko – termometr stał sobie grzecznie  na półce nic się złego nie działo.
Ale ostatnio coś mnie licho podkusiło i chciałam pochwalić sie nim mojemu gościowi i……  niechcący coś tam nacisnęłam  i…zaczął się koszmar.
Już nie mówiąc, że temperatuta z Celzjusza przeniosła isię na Fahernheita, ale jeszcze nie wiedzieć czemu,  równo o północy budzik zaczyna ryczeć.
Jest tam co prawda kilka miłych dzwonków, na przykład świergot ptaków, ale mi włączył się, oczywiście całkiem niezamierzanie  ryk wściekłej krowy. Oczywiście ta wściekła krowa wyrwała mnie z głębokiego już snu, bo o dziwo wczoraj akurat poszłam wcześniej spać, rozbudziłam się  i nie mogłam potem już  długo zasnąć z powrotem. Nie mówiąc, że musiałam hyżo z ciepłego łożeczka wyskoczyć, by zamknać krowie ten wyjący pysk.
Ale dobrze, że mam swoja Farmę, więc na  chwilkę, no na  dłuższą nawet chwilkę, sobie na moja farmę wskoczyłam, pozbierałam to, co się dało pozbierać, troszkę dżemów narobiłam i kilka wiązanek z gipsówki zrobiłam,  a potem włączyam swój ukochany serial Rodzina zastępcza i znów odpłynęłam prosto w ramiona Morfeusza.
Ale dobrze mi się spało, chociaż ostatnio mój piec w pokoju grzeje do wiwatu, mimo, że mu już temperatrurę nieco obniżyłam.
Takie to sa ostatnio  moje nocne przygody, wszystko zgodnie z pisowską regułą, żadnych bezeceństw i rączki na kołderce 🙂

A dzisiaj obudził mnie ponurzasty dzień.
Za oknem prace w Parku szaleją. Podobno już nasadzili tam mnóstwo nowych krzewów, nie wiem tylko, czy nie za wcześnie na takie przyrodnicze akcje, ale widać ogrodnicy uznali, że na wiosnę muszą nowe krzewy już pięknie nam sie zazielenić.
Drzewostan też już nieco w parku  wymienili, stare, już martwe  drzewa pousuwali, na to miejsce posadzili nowe.
Ciekawe, kiedy zabiorą się za te kwietne dywany, bo podobno teraz Park Krakowski będzie Krakowskim Ogrodem.
Ale pięknie tam będzie….do czasu, aż chuliganie nie połamią kwiatów i krzewów, nie zdemolują ławek i odrestaurowanych rzeźb, a pieski nie będa zostawiac wszędzie swoich „paczuszek”. Będzie założony monitoring??????
Właściwie to nie mam co się tak cieszyć na zapas, bo jeszcze napewno nieraz dosyć będe miała harmideru z placu zabaw prosto pod moim oknem rozłożonym, zwłaszcza, gdy zroobią tam nie tylko zjeżdżalnie, ale i górkę do zjeżdżania na rolkach, ale bedzie hałas.

Ale na to jeszcze poczekam.
Na razie miłego piątku  wszystkim życzę.
Przed namo ostatnia niedziela karnawału…