Oj !!!

 

 

Oj, chyba jednak z kotkiem się nie zaprzyjaźnimy.Wyraźnie nadajemy na innych falach.
Co prawda wykazywałam na początku bardzo dużo dobrej woli, żeby mu pokazać, że jest lubiany, ale on to miał i nadal ma w kocim nosie.
A ja nie lubię, gdy ktoś na mnie warczy.Tak, ten niby potulny kotek potrafi swoje złości pokazywać. Najpierw jest takie cichutkie miau, a potem miauczenie przechodzi w coraz głośne i bardziej wyraziste tony, żeby na końcu przerodzić sie w wyraźne  WRRRRRR..
No to co, będziemy tak kotku koło siebie żyć i udawać, że się tolerujemy. Ale na żadne karesy z mojej strony nie możesz liczyć, sam sobie jesteś winny.
Wczoraj minęło już cztery dni wspólnego zamieszkania z kotem i….nic się nie zmieniło od dnia pierwszego.
Kot nadal przede mną ucieka,  o głaskaniu nie ma nawet mowy. A zresztą już nawet nie chce mi się go głaskać, nie, to, nie.
Nie jestem przyzwyczajona, żeby jakieś zwierzę tak mnie nie tolerowało i to w moim własnym domu.
Od czasu do czasu kot siada na parapecie okna i tęsknie wypatruje swoich, a przy tym  żałośnie miauczy.
Więc mu dzisaj rano wytłumaczyłam, że jego państwo sobie pojechało i prędko nie wrócą i nie ma co liczyć, by ich udało mu się przywołać, chociażby najbardziej żałosnym głosem.
A poza tym kot musi wiedzieć, że w tym domu ja rządzę, a nie on i nie ma prawa  wywierać  na mnie żadnej presji..
Jejku, do 6 a raczej 7 marca tak jeszcze daleko……… a ja mam już dosyć, wyraźnie jestem sfrustrowana. I kto to powiedział, że koty są milusińskie??/ Nieprawda, koty wyraźnie potrafią być wredne!!!! Nawet te najbardziej potulnie wyglądające.
Magda twierdzi, że ja od początku miałam złe nastawienie do kotka, moze prawda, ale jakie można mieć nastawienie do kogoś, kto wyraźnie ci pokazuje, że cię nie lubi, wręcz nie znosi????
Jak to nawet kot może pozory stwarzać. Kiedyś, gdy był tu w odwiedzinach u mnie razem z Diana i z Ksawrem, Bandzi był najbardziej słodkim kotkiem pod słońcem.  Był ciekawy każdego kąta, przychodził, by go pogłaskać, co nawet mi się wtedy udawało, siadał pomiędzy kwiatkami i był bardzo radosny.
A dzisiaj? Dzisiaj pokazuje się jako najbardziejh wściekły i sfrustrowany kot na  świecie.
I co najgorsze, kot do mnie ma pretensje, że taki los nieszczęsnika go spotkał.
A czy naprawdę mu tak źle u mnie? Jedzonko ma, ciepłą kanapę i leżankę też, miłe towarzystwo ma zapewnione, chociaz kot wcale tego towarzystwa nie docenia. Niby bawił się przez chwilę ze mną, ale tak od niechcenia, jakby chciał powiedzieć, no skoro muszę, to się ciesz, że tę myszkę chwilkę pogonię i pomamlam. Ale i tak cię nie lubię i nigdy moja pańcią nie zostaniesz.
I bardzo dobrze, bo ja też nie chcę, by Banzaj został moim kotkiem.
Jednak psy sa o niebo fajniejsze, można łatwiej z nimi nawiązać kontakt i są o wiele sympatyczniejsze. Owszem, zdarzaja sie groźne egzemplarze, ale gdy już u kogoś pies zamieszka, to raczej uznaje jego wyższość i potrafi się podporzadkować,  okazać swoją psią miłość, chociaż też nie zawsze……
Nie, zdecydowanie wolę psy.
I nikt nigdy w życiu na żadnego kotka mnie nie namówi. Mam już dosyć kotów.
Niech sobie mieszkają u kogoś innego, byleby nie u mnie!!!!

A jednak miałam złe przeczucia co do mojego nowego lokatora i chyba słusznie!!!

No dobra, przestanę już „nadawać” na tego biednegoi kotka. Chyba stał się tematem zastępczym po  mojej  złości na PIS.
Już sama nie wiem, co jest gorsze…….

A może to ja jestem już taka zła, skoro nic mi się nie podoba????
Chociaż, gdyby to był tylko mój własny prywatny kot, to………  nie, nie, żadnego kota więcej.!!

A zima daje kolejną swoją odsłonę. Wiem, takie jej prawo, ale zawsze twierdzę, że jednak zdecydowanie wolę, gdy wokoło panuje kolor zielony.
O kwiatkach i o ptaszkach już nie wspomnę, bo to się rozumie samo przez się.
Na szczęście do wiosny coraz bliżej. Przeżyję jakoś i ten koniec zimy i ten pobyt kota w moim domu……

Życzę miłego piatku i udanego weekendu

KOTKU !!! ZOSTAW MOJE PALUSZKI, NIE RUSZ!!!!!!