nowy tydzień

 

 

Żegnaj Panie Wojciechu, szkoda, że za wcześnie od nas odszedłeś

więc to już historia? to już było?
Nie będzie wspaniałaj rezolutnej Marysi, zadufanego w sobie Zenobiusza Furmana, czy inżyniera Gajnego, nie będzie dumnego hrabiego Żorża Ponimirskiwgo….nie będzie…….
Ta epoka już odeszła, a w nas pozostaje żal, smutek i wspomnienia , dużo uczuć dla tego Wspaniałego Aktora, który był cząstką naszej histori, naszego życia.
Wczoraj w godzinach rannych zmarł wspaniały Aktor Wojciech Pokora.
Mam poczucie, że coś się znów skończyło, historia mojego życia teraz rozpostarta jest pośród smutnych  wiadomości.
Przemijanie…przeminął znów czas mojej młodości, moich już dojrzałych lat, pośród  których własnie Oni, wielcy Aktorzy jak Pokora, i wielu, wielu innych, którzy już odeszli. tworzyli moją rzeczywistość, Teraz niestety coraz bardziej Ich brakuje……bardzo, bardzo przykro .
Pewnie, ich miejsce zajmują już inni, ale to nie to samo, to nie taki sam mistrzowski warsztat……..

Dlaczego mądrzy, dobrzy ludzie tak szybko odchodzą, a  Ci, którzy starają się psuć nam naszą rzeczywistość wciąż na posterunku trwają, trwają i ,,, bruzdżą?
Czyżby Pan Bóg dawał im jeszcze jedną szansę na poprawę? Niepotrzebnie, niektórzy są niereformowali, więc popadają w coraz większa paranoję…….

Wczorajszą niedzielę spędziłam pod znakiem Gości. Oczywiście przyszła moja Złota Rączka, Maciek i wreszcie mam  porządnie nastawiony ten koszmarny budzik, rycząca krowa juz nie jest straszna, nie budzi, Czas i temperatura nastawione są  też prawidłowo, teraz tylko postawiłam ten „mebel” na półce i….na wszelki wypadek już nie ruszam, nie eksperymentuję.
Razem z Maćkiem przyszła Daria, która już jest po sesji i ma czas wolny, który może spędzać w domowym ciepełku, a nie na  „śląskim wygnaniu” i przyszedł też czworonóg Sisi. Własciwie to nie przyszła, ale wpadła z impetem całej swojej psiej radości do mojego mieszkania, w podskokach i psich uśmiechach, jak tu takiej istotki nie kochać??

Pięknie zapowiada nam się ten dzisiejszy dzień, co prawda temperatura jest niska, nawet poniżej zera, ale świeci nam pięknie  już od samego ranka słoneczko.
A zapowiadali nawrót zimy…. Chociaż kto wie, przecież to dopiero poczatek lutego…..
Za to z wielką radością zauwazyłam, że nie tylko popołudniu ale  i rano już też dnia przybywa, jeszcze parę dni temu o godzinie siódmej była całkiem ciemnoi, dzisiaj juz mogłam zrobić sobie poranną kawkę bez potrzeby zapalania światła w kuchni.

O widzę, że na moim komputerze  literka „w” straciła swoją siłę, zrobiła się jakaś taka wyblakła, tuszu w niej zabrakło, czy co?

Przyjemnego poniedziałku, pełnego słonka i samych miłych chwil, których niech nie zabraknie też i na cały tydzień.

 

 

I jeszcze na zakończenie wpisu różyczka dla Solenizanta, Łukasza, mojego Bratanka, który obchodzi swoje….a nie ważne które już tam z kolei Urodziny.
Dodam tylko, że świetnie pamiętam ten Tłusty Czwartek, w którym przyszedł na świat, to było jakby wczoraj….