Kot, który nie lubi mleka

 

 

Taki właśnie jest Banzaj.Tu się wyleguje na moim tapczanie, na ciepłym kocyku. Bo tak akurat mu się wtedy uwidziało.
I co ciekawe, wcale nie lubi mleka.
Nalałam mu troszkę wczoraj na miseczkę, Bandzi podszedł, powąchał i odszedł wyraźnie zniesmaczony, jakby chciał mi powiedzieć : to nie wiesz, że kotom mleka się nie daje?
A ja zawsze słyszałam, że koty lubią mleko. Nawet w dziecińsytwie taki wierszyk mówiłam; A ja  w domu mam kocięta,urodziła mi je kotka, jakie są ja nie pamiętam, ale nie chcą pić ze spodka.
Ale to jest tylko mit, mlekiem można kotkowi nawet zaszkodzić, bo jak mi tłumaczył kiedyś znajomy weterynarz, koty źle trawią laktozę zamieszczoną w mleku.
Banzi też nie chce pić nic innego, niż wodę, zresztą w całkiem niedużych ilościach. Ale rano dostaje sucha karmę, więc musi mieć trochę wody do popicia, a późnym popołudniem daję mu jedzonko z kociej saszetki. Nie powiem, pachnie nawet całkiem miło to jedzonko, nawet mi ślinka cieknie, ale nie odważyłam się spróbować :-).
Przedwczoraj dostał łososia, wczoraj na odmianę dostał kurczaczka. Trzeba coś zmieniać, by się kotkowi jedzonko nie znudziło.
Ale moja kiełbaska też całkiem mu zasmakowała, oczywiście, że się kawałeczkiem z nim podzieliłam, no aż taka niedobra i nieczuła  dla kotków to już nie jestem.
Troszkę sie bawimy kocim pióropuszem i kocimi myszkami, ale nadal kotek jest bardzo do mnie nieufny. Najczęściej, gdy siadam na kanapie koło niego, on na wszelki wypadek zwiewa. I nic nie wskazuje na to, żeby tym zaufaniem w końcu mnie obdarował.
Trudno, jesteśmy na siebie skazani i obydwoje jakoś te 14 dni spędzić musimy, czy nam się to podoba, czy nie.
Wczoraj, gdy wróciłam do domu, nie znalazłam nigdzie „na wierzchu” kotka, więc tylko spytłam Kicia gdzie jesteś i wtedy usłyszałam zza pieca głośne miau.
On wogóle lubi wchodzić w takie dziwne miejsca, właśnie za piec w kuchni, albo wczoraj próbował wleżć za kabinę prysznicowa, a także pod szafki w kuchni, gdzie jest miejsca bardzo niewiele  a ja truchleję, co zrobię, jak on tam gdzieś utknie i nie będzie mógł stamtad wyleźć?
Kto mi pomoże kotka wyciągnąć z jakiejś dziury?
Co prawda mam zawsze w odwodzie Maćka, ale czy ta moja Złota Rączka będzie chciała mi pomóc w jakiejś awaryjnej kociej sprawie ?
Co prawda Maciek też ma kotka w domu, czasami nawet dwa, gdy przyjeżdza z Zabrza kicia Darki, więc koty lubi, no i pewnie o wiele więcej wie na ich temat niż ja, ja ciągle jestem jeszcze nowicjuszką w kociej sprawie. Ciągle jeszcze się uczę.

Ale jednak dam chyba ogłoszenie : Kota na przechowanie oddam, DOPŁACĘ!!!
Tylko UWAGA! koncert nocny w dzikiej tonacji Miau Miau, przechodzącej w warki, a nawet w „szczekanie” zapewnione w godzinach od 23 do 1-2 w nocy, Potem kot idzie spać, ale już o piątej jest pobudka tupaniem, skrzypieniem i przeraźliwym miauczeniem.
Tego ciemnego poranka kot obudził mnie …chrupaniem moich paluszków, a to dopiero bestia, kot paluszki lubi???
Jednym słowem, jestem całkowicie niewyspana, głowa mnie boli, więc idę jeszcze pokimać, korzystając z chwilowej ciszy, spowodowanej kocią drzemką. Jak się obudzi znów zacznie harcowanie.

Chyba zacznę odliczać dni do powrotu Diany i Ksawra
JESTEM JUZ ZMĘCZONA!!
To Wam życzę miłego poranka, a ja…ide spać, póki się tylko da.

A za oknem znów pada śnieg!  I to z minuty na minutę coraz więcej go pada, coraz większe płatki