Niech żyje przyjaźń polsko – węgierska

 

 

Czasy nieco nam się zmieniły, kiedyś najważniejsza była przyjaźń polsko – (zd)radziecka, teraz najważniejsza jest przyjaźń polsko – węgierska.
Wszak Polak Węgier dwa bratanki i do tańca i do szklanki. a raczej do wspólnych dyktatorskich zapędów.
Ma się na kim WUC wzorować,tak wielki przyjaciel Jak Orban, to nawet kiedyś ani Lenin, ani Chruszczow, nawet nie Breżniew na taką przyjaźń nie zasługiwali.
A że Orban już kilkakrotnie Jarusia do wiatru wystawił, co tam, grunt, że braciszkowi bliźniakowi w Budapeszcie pomnik postawił. a to jest przecież największym symbolem ich przyjaźni.

Żeby tylko dał się taki Trump namówić na jakiś, chociaż niewielki pomniczek dla mego braciszka – kombinuje Jarosław. To by było już coś, wszak jesteśmy bliźniakami, więc i moja podobizna przy okazji  zdobiła by amerykański kontynent. Najwyżej potem by się dopisało obok imienia Lecha moje imię.
Lech i Jarosław Kaczyński w jednym, to brzmi dumnie!!!! No i sława na cały świat!!!!!
Tylko to takie niewdzięczne imię  tego amerykańskiego prezydenta….Donald…brrr, koszmar, jak taki wielki przywódca świata może nosić takie pospolite imię???
Póki co, na razie zadowolę się Orbanem, zawsze gdzieś na tokajka będę sobie mógł wyskoczyć, blisko  przecież, autkiem można się tam przejechać, a do Donalda to znów w ten nieszczęsny samolot trzeba byłoby wsiadać, koszmar, mogłoby mi się też coś  tragicznego, jak braciszkowi, przydarzyć jeszcze…..
Beatkę mam już z głowy, przypiłowałem jej już pazurki, niech sobie baba nie myśli, że jak wygrała dla mnie te wybory to już do końca świata będzie sobie rządzić. Trzeba było ją troszkę ukrócić, zresztą i nowemu premierowi też dam radę, będzie tańcował tak, jak ja tego chcę, co tam, że się nazywa Morawiecki i był bankierem, to już czas przeszły, teraz jego los ode mnie zależy.  Z każdym sobie dam rade, niech no tylko ten znienawidzony  Donek tę europejską prezydenturę zakończy, zaraz go przed Trybunał Stanu postawię, a tam już moi umyślni zrobią z nim co trzeba i do kryminału go na długie lata wsadzą, za moją krzywdę, za lata moich upokorzeń, za lata łzawej mej krwawicy musi mi teraz zapłacić.

A że poparcie nieco mi spadło??? Nic to, znów coś się tym ciemniakom przyobieca, jakieś 500 z plusem, a może i z  dwoma nawet plusami …..
Zresztą pogłówkowałem chwilkę w tym swoim wygodnym fotelu  i…wymyśliłem, niech moi posłowie poddają te zagarnięte nagrody, kiedyś w inny sposób im to się zrekompensuje, już po cichu, żeby ci wścibscy dziennikarze nie rozdmuchiwali afery na cały kraj. Oczywiście trzeba jakoś o Kościół zadbać, żeby chociaż ich poparcie nam nie odleciało, wiec Caritas zasilimy, będzie świadczyło to o nas, jacy jesteśmy szlachetni, a przy okazji, jako, że jest to darowizna, będzie ja można odliczyć tę kwotę  od podatków.
No i jeszcze coś sobie chytrze wymyśliłem, niby dla narodu, bo ogłosiłem, że głos narodu to głos Boga,niby obniżymy wynagrodzenia wszystkim posłom i wyższym urzędnikom w Polsce, uderzy się tym oczywiście głównie w znienawidzoną opozycję, bo o „swoich” oczywiście odpowiednio i po cichu zadbam, by im włos z głowy nie zleciał, a pieniądz z kieszeni nie wyfrunął.
Bo ja jestem mistrzem knowań wszelakich, nikt mi w Polsce w tym nie dorówna. Żaden Donek,  OGR – Schetyna, czy inna jakaś tam baba z Nowoczesnej mi nie podskoczą. 
Niech świat podziwia mnie cały, gdy wreszcie na te  schodki nowego pomnika wkroczę i stamtąd odezwę do narodu wygłoszę. Każdy będzie mnie widział, każdy będzie mnie słyszał, od Bałtyku, aż po Tatry i nawet dalej.

A pogoda za oknem wiosenna, nieco poranek jest jeszcze chłodnawa, ale temperatura już do góry na termometrze podchodzi, słupek rośnie i rośnie, oczywiście mówię o słupku rtęci.

No to życzę wszystkim przyjemnego i słonecznego weekendu.
Czas podziwiać, jak natura do życia się zabiera