Aniołek

  

 

Dzisiaj w nocy poszerzyło się grono Aniołków w niebie – mały Alfie Evans nie żyje.
Bardzo smutna to wiadomość, bo dziecko nie dostało już więcej szans na życie, okrutna i podstępna choroba zaatakowała Jego mózg.
Pięknie pożegnał Go Jego Tata, napisał : dzisiaj w nocy nasz Gladiator odłożył  swoją tarczę i zyskał  skrzydełka. Kocham Cię .
Podobnie pożegnała Go Jego Matka, która dodała: mamy złamane serca.
Wiele osób dobrego i poczciwego serca chciało pomóc temu Maleństwu, które zakończyło swoje niespełna 2 letnie życie, stanowczo za wcześnie. I chwała tym Wszystkim, którzy tak wiele dla tego małego Aniołka uczyniły.
Co prawda niektórzy przy tej okazji, co jest bardzo smutne, nawet bardzo żałosne, chcieli się lansować, ale o tym wspominałam już we wczorajszym moim blogu.
Dzisiaj jestem myślami przy Rodzicach Alfiego i przy Wszystkich Rodzicach tych biednych nieszczęśliwych i chorych dzieci, którzy niestety też wkrótce będą musieli się z tym światem rozstać. Dużo niestety jest takich chorych dzieciaczków i na świecie i u nas w Polsce, o czym niestety nasz rząd nie chce pamiętać, no chyba, żeby przyparci do muru musieli podejmować jakieś jak najskromniejsze dla nich kroki.
Śmierć jest zawsze tragedią dla Najbliższych, ale chyba dla Rodziców nie ma nic gorszego, niż takie , śmiertelne  pożegnanie własnego dziecka.
A gdy dzieciątko jest takie malutkie, jeszcze tyle wspaniałego życia mogłoby być przed nim, taka śmierć wydaje się tym bardziej bezsensowna i niesprawiedliwa.
Ale to nie nam dane jest oceniać Bożą sprawiedliwość, musimy z nią się godzić i możemy tylko gorzko nad nią zapłakać.
Nie mniej jestem bardzo wzruszona taka wiadomością i Najbliższym Alfiego  składam moje wyrazy współczucia.
Życzę Im, by jeszcze słonko radości nowo narodzonego następnego Dzieciaczka rozgonił czarne chmury smutku i dały im  pociechę na długie i szczęśliwe jeszcze życie.

Dzisiaj rozpoczynamy  długi weekend. Nie dla wszystkich długi, ale  ci, którzy w następny  poniedziałek i we czwartek i piątek wzięli sobie urlop mają przed sobą miły tygodniowy odpoczynek.
Oby tylko pogoda nam w tym czasie dopisała, bo co prawda zapowiadają i słonko i dosyć wysokie jak na tę porę temperatury powietrza, ale gdzieś tam czyhają na nas także i burzowe  zawirowania.
Nie mam żadnych planów na te dni, pewnie spędzę je na własnym balkonie. Co prawda ogródek jeszcze nie jest gotowy, ale już zrobiono tam spore porządki i trochę niepotrzebnych gratów powywozili (coś tam jeszcze jednak pozostało, może w następnej turze będzie usunięte), a młoda sąsiadka dosyć często „urzęduje” przy ziemnych pracach, chwasty nikną pomału, a kiedy zakwitną tam kwiatki? nie wiadomo.
Za to w parku widać już chyba ostatnie, kosmetyczne już zabiegi, tylko patrzeć, aż będzie otwarty dla mieszkańców Krakowa.

Życzę przemiłego i bardzo pogodnego i wesołego całego weekendu.