leniuchuję

Dzisiaj piękna niedziela nam się szykuje. Akurat taka fajna do „nicnierobienia” Ciepła, słoneczna, bez opadów, ba nawet bez prognoz na takie opady.
Dlatego dzisiaj sobie odpuszczam politykę (będę się nią martwiła w następną niedzielę), nawet odpuszczam sobie blog i tylko do maluneczka i do kilku słów o niczym dzisiaj się ograniczę.
Przyznam, że miałam bardzo fajne plany na dzisiejszy dzień, związane zresztą z jutrzejszym świętem Magdy, ale o tym napiszę dopiero jutro. Niestety plany całkowicie mi się pokrzyżowały i dzisiejszą niedzielę spędzę oczywiście w Parku.
Już jest lipiec. Zeszłego (i jeszcze przed zeszłego też) lipca w każdą niedzielę było w moim Parku bardzo głośno, były Trucki z pysznym jedzonkiem, były też i inne stosika ciekawe do zwiedzania, były wspólne zabawy, zawody, teraz niestety ten niedobry koronowirus wszystko zablokował i w Parku dzisiaj jest podobnie, jak w każdy inny dzień tygodnia, z umiarkowanym udziałem publiczności.
A może to i lepiej? bo czasami ten wrzask z głośników dochodzący, trochę mi jednak przeszkadzał, a i ceny w tych wozach były dosyć spore, trzeba się było za kieszenie tylko mocno trzymać. Zresztą w związku z moimi żołądkowymi perturbacjami i tak nie mogłabym z delektowania się tymi smakołykami korzystać, mam dosyć wyspecjalizowaną dietę, z wielu rzeczy musiałam zrezygnować, a tam podawane potrawy (boczki, pieczone kiełbasy o inne „pyszności”) nie należą raczej do dietetycznie poprawnych, pewnie, że można „zgrzeszyć”, ale po co potem trzeba cierpieć????
Grzecznie zatem zjem dzisiaj ryż z kotlecikiem w sosie chrzanowym, (oczywiście domowym systemem przeze mnie przygotowanym, więc w miarę dietetyczny), chwilkę odsapnę i wyruszę na moją ławeczkę do tego spokojnego dzisiaj Parku.
Miłej niedzieli wszystkim