Był sobie wpis i…

……przyszła AMBRA i go zjadła!!!!!!
Wpis był dosyć długi, już nie do odtworzenia, więc nawet tego się nie podejmuję, tym bardziej, że mało już czasu przede mną, zaraz do pracy wyruszam.
Pisałam w nim o swoich wątpliwościach dotyczących mego wyjazdu do sanatorium, wciąż rozpatruję za i przeciw i wciąż nie wiem, jakie podjąć kroki, tym bardziej, że akurat mój brzuch znów ze mną walczy (a może to ja z nim walczę?????), co zrobię z takimi przypadłościami w Sanatorium?
Tam są co prawda lekarze, ale od balneologii a nie od mojego brzucha,
Mam już dosyć, od środy walczę i walczę, nie wiem, co tam usiadło w tych moich kiszeczkach, mam nadzieję, że nie ten, co do tyłu chodzi??
W środę jestem umówiona na test koronacyjny, muszę go na wszelki wypadek zrobić, zastanawiam się tylko, skoro test opłacony jest przez NFZ dla przyszłych kuracjuszy, to jeżeli nie pojadę, będę musiała zwrócić 600 zł za jego wykonanie?
Darka dzisiaj ma mi załatwić zaświadczenie u lekarza rodzinnego, że stanowczo wymagam osobnego pokoju (chrapanie, bezsenność i związane z tym nocne łażenie. oraz ciągłe problemy brzuszne), ale nie wiem, czy to zadziała, pani pielęgniarka przekonywała mnie, że każdy takie zaświadczenie może sobie załatwić,
No cóż, wtedy po prostu uprzykrzę i sobie i mojej współmieszkance życie, bo jest, jak jest o tego nie potrafię zmienić, przypadłości pozostają.
To po co mam jechać????
Stan na dzisiaj? wiem, że nic nie wiem, w sumie z jednej strony czekałam 3 lata na to leczenie, zabiegi na pewno mi pomogą, ale tyle jest jeszcze przeciwności po drodze zawartych…. jeszcze mam tydzień na ostateczną decyzję, na razie robię czynności przygotowawcze: test, fryzjer, pedicure, zaświadczenie lekarskie …..
Miłego poniedziałku i naprawdę udanego tygodnia.
Pogoda? takie typowe polskie lato i dobrze, bo kanikuła dla ludzi spod polskich równoleżników nie jest wskazana. 🙂
Ale właśnie słonko za chmur wychynęło…… dobry znak