1 VIII i Maciek

Nie, nie będę wspominała telefonów, które 43 lata temu rozbrzmiewały na linii Kraków – Władysławowo, lodów jagodowych i oraz tego, o czym już wielokrotnie w Dniu Urodzin Maćka wspominałam.
Dobrze, że jesteś Maćku, bez Ciebie życie byłoby smutne i dla Twojej Kochającej Cię Rodziny i dla mnie też, bo doskonale wiesz, jak bardzo dla mnie jesteś ważny, a ja wiem, że zawsze na Tobie mogę polegać i nigdy się nie mam możliwości się zawieść. A to dla mnie jest naprawdę bardzo cenne.
I wręcz temu, co zdjęcie głosi, bądź zawsze do przodu, z wieloma pomysłami, które dotąd Ci się spełniały, więc i nadal niech się spełniają, bądź zawsze sobą.
Tego wszystkiego w kolejny urodzinowy dzień życzy Ci Twoja naprawdę gorąco kochająca Cię Ciocia Ewa.

Wynik z koronawirusa już jest – na szczęście test wyraził się o mnie negatywnie, o czym telefonicznie już koło 10 rano wczoraj poinformowało mnie Sanatorium. Nawet przyznam, że się zdziwiłam, że tak szybko ten wynik do Kudowej, a potem od nich do mnie znów do Krakowa dotarł, nie minęło przecież nawet 24 godziny, Co prawda miałam numer zlecenia, które mogłam sama sprawdzić na stronie pracowni, która mi badanie przeprowadziła, ale jednak co oznacza epoka komputerowa – wiadomość lotem błyskawicy potrafi pół Polski pokonać.
No to teraz nie ma już żadnych zastrzeżeń, trzeba zacząć się pakować i jechać.
Może i dobrze mi ta zmiana klimatu zrobi, a może jednak trochę podleczą moje bolące kosteczki?
Cudów co prawda nie oczekuję, ale nawet każda mała zmiana na lepsze będzie przeze mnie wyczekiwana.
Wczoraj był jednak następny gorący dzień, chociaż ranek wcale tego nie zapowiadał.
Potem jednak słonko pokazało swoje pazurki, co odczułam na swojej osobie – niestety czekając na pacjentów trochę mało roztropnie posiedziałam sobie na ławeczce koło przychodni, nawet sobie nie zdawałam sprawy z tego, że moja główka ulega silnemu naświetlaniu i w pewnym momencie zrobiło mi się słabo, a w głowie poczułam bardzo nieprzyjemne gorąco.
Szybko pojechałam więc do domu, włączyłam wiatraczek, położyłam się z mokrym ręcznikiem na szyi i chwile się przespałam. Po obudzeniu się było już prawie wszystko w porządku.
Po powrocie do domu miałam małą przygodę Otóż chciałam otworzyć drzwi na balkon, patrzę, a pod drzwiami siedzi sobie gołąb. Trochę się przestraszyłam, żeby nie chciał mi ten gołąb wejść do kuchni, bo potem nie miałabym jak go z mieszkania wyprosić, Zamknęłam więc szybko drzwi i poszłam do pokoju. Po godzinie poszłam sprawdzić, co słychać u owego ptaka, a ten nadal jak gdyby nic siedział sobie na moim balkonie, tym razem już nie pod drzwiami (widać zrozumiał, że nie zostanie jednak zaproszony do wewnątrz), ale schował się w cieniu za stojącym tam krzesełkiem.
Dziwnie trochę wyglądał, miał takie nastroszone piórka i obawiałam się, czy o nie znalazł sobie tutaj dobrego miejsca do zakończenia swojego ptasiego życia, dopiero by mi kłopotów wtedy narobił.
Na szczęście ptaszek sobie odpoczął i odleciał w siną dal.
Odetchnęłam z wyraźną ulgą, bo już raz tutaj miałam taki przypadek, gdy przez otwarte drzwi balkonowe wleciał do mojej kuchni gołąb i rozsiadł się na stojącej tam kanapie i wcale nie było łatwo go przegonić. Musiałam zamykać drzwi i do kuchni i do pokoju, żebym go potem po całym mieszkaniu nie musiała ganiać.
Ale fakt jest jeden: ostatnio jakoś podejrzanie często mam takie dziwne spotkania z tymi ptakami, akurat z gołębiami, niedawno wspominałam, jak gołąb usadowił się koło mnie na ławce na skwerku – przypadek czy co???

Dzisiaj trwają już przygotowania do pakowania, ale jeszcze coś nowego sobie muszę dokupić, może sukienkę, może spódnicę, bo w takim sanatorium to rewia mody jest.
Ja staram się temu nie ulegać, bo lubię proste i wypróbowane ubrania, w których się dobrze czuję, ale jakaś jedna kieckę na wyjazd muszę kupić, bo z tamtych poprzednich nieco niestety „wyrosłam”
Cóż, zdarza się, ale może gdy w tym sanatorium dietę 1000 kalorii mi dadzą okaże się, ze znów wszystko na mnie będzie leżało jak trzeba.
W sumie ta cała moja operacja to trochę było nieporozumienie, co prawda w rezultacie i tak mam sporo mniej niż przed operacją, ale niestety i sporo od tej operacji ciałka znów nabrałam, taka jest prawda, nie dopilnowałam do końca, a teraz znów ciężko się tego nadmiaru pozbyć.
Jedno co mi niestety pozostało już na zawsze, to te wieczne moje kłopoty z niesfornymi jelitami.
Ale jakby na ta nie patrzeć, JEST DO KITU!!!! MEA CULPA!!!!
Ale nie będę się zamartwiała, jest jak jest i już!!!!
W końcu świat dla grubasów też jest przecież dostępny.
W sumie całe życie byłam grubaskiem, czemu akurat na starość miałabym się stać chudziuteńka? Nie ma takiej opcji!!!
I KONIEC TEMATU, DOŚĆ TEGO RUMAKOWANIA!!!!

A dzisiaj już sobota piękna i słoneczna wstała,
Do pakowania jeszcze zostało mi 2 dni – już się pogodziłam z myślą, że jadę.
A co mi tam, jak mi się nie spodoba najwyżej spakuję walizkę i wrócę do Krakowa, ale może aż tak źle mi tam nie będzie?
Na pewno jedno mi dobrze zrobi….będę daleko od polityki, nawet bardzo daleko……
W każdym bądź razie jedno jest pewnie: NIE BĘDĘ OGLĄDAŁA PARODII ŚLUBOWANIA DUDY, celowo nie nazywam go prezydentem, bo dla mnie i wielu innych Polaków jest zwyczajnym oszustem, który podłymi metodami, przy pomocy swoich pokrętnych kolesi zabukował sobie drugą kadencję, która nie jemu się należała, a następna pisowska funkcjonariuszka, która piastuje wysoki urząd Prezesa Sądu Najwyższego, nie dopatrzyła się żadnych manipulacji przy wyborach i swoją pieczęcią owe wielkie oszustwo podbiła. – chyba jednak mocno niedouczona jest, nawet to, że sam Jacek Kurski przyznał , że swoimi pokrętnymi telewizyjnymi manipulacjami spowodował wygraną Dudy ją nie przekonało. Ciekawe, na której to uczelni pani Manowska studia skończyła?????
No cóż, według pisowców białe jest czarne i tak musi pozostać, bo tak Wielki Wódz chce!!!!
Szkoda tylko, że Duda będzie się znów przysięgał na Konstytucję, która tak nagminnie łamał i w dodatku doda te słowa „tak mi dopomóż Bóg”, takie krzywoprzysięstwo jest po prostu OHYDNE!!! o w dodatku Boga na świadka do tych haniebnych swoich słów powołuje……
Rota przysięgi powinna być czysta, prawdziwa, nie fałszywa!!!!!
Niech mu tam, Bóg jest nierychliwy, ale sprawiedliwy, kiedyś go oceni.
Wtedy Boga te fałszywie wzniesione oczy do góry nie zwiodą, jak niektórych ciemniaków w Polsce. Będzie sam, nagi, obdarty z honoru, czci i z tego, co tak teraz chętnie manifestuje – z fałszywej wiary.

Miłej soboty Wszystkim życzę.
Dzisiaj rozpoczynamy nowy miesiąc, niech będzie szczęśliwy, kolorowy, słoneczny i ciepły, pełen samych miłych chwil, a te nie miłe chwile jak te, o których powyżej wspomniałam, trzeba po prostu omijać z daleka.

LATO WCIĄŻ TRWA !!!!