brrr

Zimno wszędzie,mokro wszędzie, czy to już jesień będzie?

Nawet nie chce mi się dzisiaj nic pisać, bo noc też była nijaka, a dzień zaczął się dzisiaj bardzo wcześnie rano, wizytą Reni, która ratowała moje biedne kwiatki przed jakąś dziwną chorobą zarażonych. Moje śliczne wysokie i gęsto rosnące listki niestety zaczęły opadać, na całe szczęście Renia znalazła przyczynę tej dziwnej kwiatowej choroby i w miarę szybko, mam nadzieję, że skutecznie, zareagowała.
Na wszelki wypadek muszę jeszcze je dodatkowo zabezpieczyć, kiedyś gdzieś w necie przeczytałam, że żeby zapobiec takim opadającym listkom należy wbić w ziemię……….. ząbki czosnku.
Rzeczywiście przypominam sobie, że raz już podobne kłopoty z opadającymi listkami miałam i czosnek zapobiegł całkowitemu ogołoceniu, a z czasem kwiatek znów odzyskał stara kondycję.
Dzisiaj co prawda ze względu na mżawkę nie wychodzę z domu, ale tak czy siak jutro jakieś niewielkie zakupy będę musiała zrobić, więc i o czosnku muszę pomyśleć.
No proszę, swoją zdrowotną działalność zwyczajny czosnek można nie tylko na ludziach, ale i na kwiatkach wykorzystać. Wszak wiadomo, że czosnek to roślina mająca silne antybakteryjne działanie.
Dzisiaj po raz pierwszy od dłuższego czasu musiałam ubrać się w domowe spodnie i cieplejszą bluzkę, a na plecy dodatkowo sweter jeszcze założyć, o prostu znów się chłodno w mieszkaniu zrobiło.
I pewnie tak już będzie aż do przyszłej wiosny.
Czuję, że już w połowie września będę już musiała ogrzewanie włączyć, czym, przyznam się jestem już lekko poddenerwowana. Ach, te ceny!!!!!
Jak to dobrze, że wczoraj udało mi się zrobić jesienne postrzyżyny, teraz do grudnia będę miała przynajmniej spokój.
No to teraz tylko pozostaje mi ciepła herbatka, szkoda, że nie mam soku malinowego do niej i oglądanie na Netflixie fantastycznego filmu „Zimowy romans” opowiadający o romansie córki rosyjskiego arystokraty i zwyczajnego, świetnie jeżdżącego na łyżwach złodziejaszka, młodego chłopaka, który po utracie pracy dostał się do szajki złodziei okradających możnych , a cała akcja dzieje się w St Petersburgu za czasów carskiej Rosji.
Uwielbiam takie kostiumowe filmy, pokazujący wspaniałe, ale już zamierzchłe czasy dworskich dworów, wspaniałych stroi, balów i tego bogactwa, które rządziły wtedy Rosją.

No to idę dalej oglądać mój film, a wam życzę przyjemnego, aczkolwiek chłodnego, wybitnie nie spacerowego popołudnia i wieczoru.