wczesne śniadanko

 

Dzisiejsze moje śniadanko stanowczo było omalże w środku nocy zjedzone, bo nie wiem, czy godzina 5 rano jest odpowiednia na tenże posiłek, no może
dla tych, którzy na wcześnie poranną zmianę pędza. Ja wcale nie musiałam wstawać gdzieś 3.50, ale tak jakoś się złożyło, że już o tej porze  swoje oczęta otworzyłam i…poczułam się całkiem wyspana. A może  to ten okropnie bzykający  nad moim uchem komar nie pozwolił mi dłużej spać?
A co takiego pysznego na śniadanko jadłam? Ano wspaniałą brzoskwinkę przyniesioną mi w niedzielę przez V.I.P -a. Musiała tylko odleżeć te prawie dwa dni, żeby stała się bardziej miękka i…….. z wielką radością dzisiaj została skonsumowana – na szczęście mam jeszcze 2 takie same na późniejsze godziny mojego życia.
W ogóle to  lubię owoce, szczególnie te z rodzin śliwkowatych, chociaż śliwki niezmiennie z jesienią się nam kojarzą…….

Wczoraj pan prezes wyciągnął z kapelusza swojego premiera technicznego profesora Glińskiego  i chociaż nie wiem jakby chciał się od niego odżegnać, jako, że tenże omalże premier ma coś wspólnego z partią Pis , nawet w tym celu prezes nie tylko odstąpił trybunę panu profesorowi , ale i nawet tendencyjnie wyszedł z pomieszczenia, jakby go nie obchodziło wcale, co tenże jego zaopiniowany przez niego  premier ma do zaoferowania, sam pan profesor przyznał, że jednym z powodów przyjęcia tej „nominacji” jest jego zaufanie do prezesa, Czyli oznacza to, że tak całkiem politycznie nie jest „czysty”. Zresztą jednym z pierwszych pytań, jakie otrzymał od dziennikarza  po swoim wystąpieniu było pytanie: czy zostało Panu zaoferowane miejsce na liście kandydatów na posła do Europarlamentu. Pan profesor oczywiście bardzo się oburzył na zadane pytanie, ale ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, przecież i tak niebawem okaże się, czy to była prawda, czy nie.
W każdym bądź razie pan  profesor poczuł się tak mocno tym premierem, że natychmiast wygłosił butne swoje expose, mianowicie nie tylko skrytykował bezlitośnie obecny rząd, ale dokładnie opowiadał co on i jego rząd dobrego dla Polski uczyni. Chwileczkę panie profesorze, jak na razie jest pan tylko kandydatem jednej partii, która jeszcze nie wyraziła swojego votum braku  zaufania wobec obecnego rządu, nie zostało to votum jeszcze przegłosowane, więc jak na razie pana droga do rządzenia jest jeszcze dosyć długa, o ile w ogóle cel pan taki osiągnie. Jak na razie nie widać wcale zachwytu nad tym co pan wczoraj powiedział, raczej jest to kilka populistycznych zdań, które śmiało mogłyby być wygłoszone przez każdego, nawet nie polityka ( a tym pan jak na razie też nie jest), nie widać też żadnego poparcia dla pana  od innych stron opozycji.
Ot Kaczyński na siłę chce obalić rząd Tuska, który według niego jest niedemokratyczny, tylko zapomniał pan prezes, że to właśnie drugi raz pod rząd w całkiem demokratycznych wyborach ten rząd został wybrany.
I niestety jak na razie nic nie wskazuje na to, że gdyby rzeczywiście rząd premiera Tuska upadł Kaczyński wygrałby następne wybory.
Niestety dla niego wiele osób widzi wszystkie przesłanki, jakie prezesem kierują, by dostać się do rządu i nie jest to bynajmniej chęć poprawy  życia Polaków tylko jest to chęć  z e m s t y za Smoleńsk.
Pytanie jest jedno : dlaczego pan profesor dał się wprowadzić w maliny i wziął udział w tej politycznej szopce? Czyżby zapomniał całe to przedstawienie, jakie Jarosław z premiera Marcinkiewicza ongiś urządził, czy myśli, że i jego los inny czeka? Przecież przekaz jest jasny, Błaszczak wcale nie ukrywał, że profesor zostanie premierem tylko na trochę, a później będzie nim oczywista oczywistość czyli Jarosław Kaczyński, który Polskę zbawi i  dopiero wtedy spocznie na laurach.
Tylko do tego jeszcze Pis musi wygrać wybory, ale czy wygra? Nadal ma poparcie oscylujące w granicach 25 – 28 procent, czyli nowych wielbicieli nadal im nie przybyło i pewnie nie przybędzie, bo mało kto jest chętny na wszystkie populistyczne krętactwa Jarusia się nabrać.

Dobra, na razie koniec z politykowaniem, czas okaże co z tego wyjdzie.
A ja wracam do rzeczywistości, pora na normalne, a nie wirtualne życie.
Jeszcze tylko złożyć muszę życzenia urodzinowe mojemu bratankowi Emilowi. Wszystkiego naj naj Emil, powodzenia w interesach i w  życiu osobistym też. Może nadeszła już stosowna pora, by Emilka miała  młodszego braciszka?
 A wszystkim życzę miłego dnia.