i nic

 

I wszystko idzie dalej na przód. To tylko w USA teraz głośno się zrobiło, bo dwóch kandydatów na prezydenta ze sobą debatują, to nie tak, jak ongiś, całkiem niedawno było u nas przed wyborami, gdy niektórzy, obawiając się przegranej, na debatę po prostu  się nie zgadzali. twierdząc, że oponent nie jest godny takiej rozmowy, bo nie ma o czym z nim debatować. Widocznie USA jest bardziej demokratycznym państwem niż Polska ( demo = lud) i tam jednak chcą rozmawiać o tym, co ich tyczy.
U nas na  te dyskusyjne spory nadeszła ochota dopiero teraz i to ciekawe, najwięcej chce o tym dyskutować ten, który nie tak dawno wzdrygał się na sama myśl o takowych dysputach, teraz widać nabrał wigoru, ale najlepiej czynić to czyimiś pomysłami, tak najwygodniej, bo gdyby komuś coś się nie spodobało?
Na to też jest zresztą  sposób,  najlepiej takie osoby nie dopuścić do rozmów, wtedy będzie tylko mówione ( i klaskane) to, co się podoba.
Za to ciekawe jest stanowisko wicepremiera, który pewnie mając na uwadze najbliższe wybory w swojej partii, też pragnie dysputować i to ciekawe, nie ze współrządzącymi, a nawet i z opozycją, nawet tą, od której ostatnio się odżegnywał.
Wszystko to bardzo dobrze może by o wicepremierze świadczyło, tylko zważając na sytuację polityczną  trochę to z jego strony populizmem zalatuje.
A sam premier jakoś podejrzanie milczy, czyżby była to cisza przed burzą, jaką chce rozpętać niebawem podczas swojego drugiego expose?
On nam wszystkim dopiero pokaże, tylko inne pytanie ilu ludzi jest mu jeszcze  gotowych zaufać??
A może ja już kompletnie nic z tego nie rozumiem?? Może, bo ciągle nie wiem, czy mamy już, (czy jeszcze) demokrację, czy już (ciągle) jej brak?

Na razie media z wielką radością przejęły pałeczkę siania zamętu w mózgach biednych. otumanianych raz przez jedną, raz przez drugą stronę polityczną.
Ostatnio media włożyły znów kij w mrowisko, ukazując zdjęcia z meczu piłkarskiego, który odbył się w  2010 roku, czyli już sporą chwilę temu, a na którym jest nasz premier, a obok niego (obok jak obok, ale rząd poniżej) znajduje się sędzia Milewski, na innym zdjęciu obaj panowie z radością z wygranej podają sobie nawet rękę, co niby wszystko ma świadczyć o układzie politycznym, w świetle niedawnej afery związanej z owym panem prokuratorem.
Bardzo głęboko komentuje to oczywiście pan Błaszczak, który o mało co nie chce powołać na tą okoliczność  następnej komisji śledczej, widocznie obce są mu emocje piłkarskie, bo owy smutny pan raczej z rozkazu szefa – szeryfa  pozostaje w domu, a nie szwenda się po meczach, więc skąd niby ma wiedzieć, jak radośnie grupa kibiców odnosi się do siebie po wygranej swojej drużyny.
Na drugi raz Pan premier ( pewnie i pan prezydent też) powinien wykupić  wszystkie miejsca w jednym sektorze, by mógł  usiąść tam samotnie, aby potem nie być podejrzanym o  kolesiostwo, korupcję, układ i nie wiedzieć jeszcze co.
A może lepiej byłoby tak, żeby najpierw mecz odbył się tylko dla naszego państwowego  VIPa,  a dopiero potem odbyłaby się wierna powtórka dla mniej ważnych osobistości i prostej gawiedzi????
Ech, znów polityka, znów się komuś narażam…

A dzisiaj zapowiada się całkiem ciekawy dzionek, słoneczko już świeci, ale letnie temperatury na pewno już nie wrócą, więc  nawet mój wiatraczek został już do schowka za szafę schowany, poczeka tam na lepsze, gorące czasy.
Teraz pomału zaczną nam przygrzewać tylko kaloryfery, na razie jeszcze u mnie zimne, ale z tego co wiem, gdzieniegdzie już kaloryfery są ciepłe.

Miłego dzionka.