piąteczek

 

Piątek, piąteczek i to całkiem miły i słoneczny ma on być. Aż do poniedziałku tak ciepło ma być.
A potem coraz chłodniej, a za to dzień 1 listopada będzie już…biały.
Takie prognozy paplają dzisiaj w TVN – 24.
A w Portugalii już dzisiaj  śnieg spadł , a na drogach pokazał się znak nakazu zakładania łańcuchów na opony.
Ta wiadomość o rychłej zimie  na pewno zasmuci Magdusię, bo ona, podobnie jak ja, nie cierpi zimy, zwłaszcza zimowych opadów.
Bo jak można lubić ten biały puch śniegiem zwanym, gdy spada za kark i powoduje, że jezdnie i chodniki robią się śliskie.
No chyba, że ktoś uwielbia się ślizgać na nartach, czy na łyżwach.

I już jest reakcja na te zabiegi, chyba zwłaszcza na laser, bo wczoraj popołudniu czułam ćmiący ból w tej łapce. a pani mi tłumaczyła, na czym ta laseroterapia polega, przede wszystkim jest to pobudzanie do samo odradzania się zniszczonych komórek No to chyba wczoraj właśnie mi się odradzały i dlatego tak szczypały, na szczęście w nocy mnie ten ból już nie budzi.

Dzisiaj krótki wpis o niczym, bo zaraz lecę na zabiegi, a potem do pracy, więc poranny czas mam dzisiaj bardzo ograniczony
Nadmienię tylko zdanie o wypływie tych nieszczęsnych zdjęć z samolotowej katastrofy, którą umieścił w sieci niejaki Anton Syzych.
Ciekawy zbieg imiennych  okoliczności, nasz Antoni ich Anton, a może to ta sama osoba??????? Bo jakoś dziwnie podobnie  obydwoje o zamachu plotą……….
A tak w ogóle widziałam te zdjęcia, nie rozumiem dlaczego miały by świadczyć o zamachu, raczej wręcz przeciwnie,  świadczą o tym, że samolot rzeczywiście zleciał na ziemię, a jego pasażerowie ulegli strasznym okaleczeniom, typowym dla takiej właśnie katastrofy. Żadnych śladów egzekucji, jak twierdził rosyjski odpowiednik naszego naczelnego śledczego Antoniego nie widać.
Ale niektórym i tak nie wytłumaczysz, że białe jest jednak białe
No może coś zaczną pojmować, gdy ten biały śnieg niedługo zobaczymy……. Chyba nie będzie rym razem padał czarny śnieg? Chociaż kto wie…..
Słonko – upały źle, śnieg i zima – źle ech.
No to lecę, pa

REMIS

 

No i stało się – udało nam się wczoraj nie przegrać z Anglikami,  padł remis 1 : 1 Brawo, może to małe światełko polskiej piłki nożnej. Bo od czegoś trzeba przecież zaczynać. Nie udało się co prawda  przedwczoraj na czas  Tuskowi zamknąć  dachu i  zamiast Stadionu Narodowego mieliśmy Basen Narodowy, ale wczoraj było już lepiej, nareszcie premier do czegoś się nadał ( ale czy opozycja to pochwali?) , pogroził palcem i…… deszcz nie padał, słonko zaświeciło, dach zamknięto tuż przed meczem i nawet polskim piłkarzom udało się co prawda najpierw stracić gola, ale potem się zrehabilitowali,” Gliknęli”  jednego gola Anglikom i….. znów stadion zrobił się wesoły, wprost oszalały , ze znaną piłkarską pieśnią na ustach „Polska – biało czerwoni. Polska- biało czerwoni”.
Proszę, do czego prowadzi zdecydowana postawa premiera, to już nie ciepła woda w kranie, to już nie stojąca woda w basenie, przepraszam na Stadionie, to naprawdę premierowa ofensywa!przynosząca zbawcze skutki.
Ostatnio nasz pan premier pogroził również  palcem Unii Europejskiej, zarzucając im hipokryzję, bo z jednej strony wołają więcej Europy, a z drugiej mówią mniejszy budżet europejski, co przekłada się na rozbicie Unii na dwa obozy, te które już są w strefie Euro i te, które tam pomału zmierzają ( w tym np. Polska),
ale jeszcze pełnych praw unijnych nie mają, nie mogą decydować o dalszej drodze rozwoju Unii. Ale czy ktoś przejmie się takim pogróżkom? Zawsze tak było, że ten kto ma więcej niezbyt chętnie się dzieli z tymi biedniejszymi.
Bo nawet w Unii gdy nie wiadomo o co chodzi, chodzi o pieniądze.

Dzisiaj rano praca, potem rehabilitacja, to już będzie 1/3 zapisanych zabiegów, czyli można powiedzieć, że terapia już zaczyna działać. Byle do przodu.
Na szczęście pogoda dopisuje, nie ma deszczu, więc i nerwobóle nieco mniej dokuczają.
Nawet mój  cukier nie wprawił mnie dzisiaj  w nerwowość, co prawda nie jest w normie, ale podejrzewałam go o wiele większe wartości, bo przecież ostatnio był dosyć słodko- imprezowy okres w moim życiu A może to tylko błąd pomiaru? Muszę to rano jeszcze raz dobrze skontrolować.
Więc co jest powodem, że czasami jestem nie miła dla niektórych? Pewnie mój wredny charakter 🙂 Tak bywa, z wiekiem człowiek staje się czasem zbyt asertywny do osób, które wcale na to nie zasługują. Mogę tylko powiedzieć PRZEPRASZAM. A czy się zmienię? Taaaak, tylko czasami muszę powiedzieć sobie i innym NIE, tak dla wewnętrznej stabilizacji.

Miłego dnia

rehabilitacja

Nawet całkiem dobrze mi ta rehabilitacja  poszła, miałam aż cztery zabiegi i…od razy dobrze się poczułam.
To znaczy prawie dobrze, bo w południe zaczęło padać i od razu zrobiło mi się sennie, ale krótka drzemka bardzo dobrze mi zrobiła.
Z biciem serca czekałam na mecz piłkarski i…guzik, ulewa pokrzyżowała plany, na czas nie zdążyli dachu nad stadionem zamknąć, murawa zrobiła się błotnista, piłka grzęzła w kałużach, wiec zadziałali  całkiem po polsku, czyli mecz odwołano.
Jakie to charakterystyczne dla naszego kraju, nie da się zrobić tego, w co wsadzili przecież tak niedawno masę pieniędzy i jest w teorii bardzo proste do zrobienia.
Ale nie będę się pastwiła nad organizatorami meczu, co mi tam, ja mam swoje problemy.

Dzisiaj znów idę na zabieg na poranne godziny, trochę rozkład ich pracy koliduje z moimi, bowiem oni są tylko 2 x w tygodniu popołudniu,  w poniedziałki i czwartki, czyli w moim przypadku te dwa dni odpadają zupełnie w możliwości zabiegowej, ale ważne żeby te przerwy miedzy zabiegami nie były zbyt duże.
Na szczęście mam ich tylko 10, więc jakoś chyba z nimi poradzę.Panie proponowały mi, żebym poprosiła doktora jeszcze o zabiegi na kręgosłup szyjny, ale niestety z takowych nie będę już miała okazji korzystać, chyba najwcześniej w lecie podczas urlopu? Doskonale wiem, że taki porządny masaż na kręgosłup szyjny też by mi się przydał, ale także i na kręgosłup piersiowy i lędźwiowy też, czyli musiałabym cały czas siedzieć na rehabilitacji, a nie pracować. Jednym słowem paranoja.

Wczoraj spotkała mnie też jeszcze jedna przykrość : zepsuły się moje delfinki, wypadł jakiś gwint i już nie jest tak fajnie, jak kiedyś, już klapa  nie opada
spokojnie i samodzielnie, tylko robi takie brzydkie „BUM”
Czy zawsze muszą robić jakieś niedoróbki, za które każą sobie płacić? Poczekam jeszcze, może moja złota rączka jeszcze coś wymyśli, ale wątpię.
I znów ta polska bylejakość…… przerażające.

Na pocieszenie jeden kawał, który mi się spodobał:

Pewien żydowski bankier przychodzi do swojego dłużnika i pyta:
– Panie Izaak kiedy ja mogę mieć nadzieję na odzyskanie swoich pieniędzy?
– nadzieję? zawsze !

tak,  tak, nadzieję zawsze trzeba mieć, nawet na to, że będzie lepiej….. chociaż pewnie nie będzie, przynajmniej w najbliższym czasie.No

Podobno ma dzisiaj nie padać

Uluś dzisiaj środa,więc dla Ciebie całusek 🙂

Miłego dnia

Na bój !

 

Dzisiaj wyruszam na bój z bólem mojego barku, czyli na rehabilitację. Muszę zaopatrzyć się w  bandaż elastyczny, 2 duże gazy i żel przeciwbólowy  Fastum.
Dawniej gdy chodziło się na zabiegi wszystko dawali ” za darmo” teraz się wszystko zmieniło i trzeba własne przybory potrzebne  do zabiegu przynosić.
Nic nikt darmo Ci nie da, bieda w Służbie zdrowia to i gabinety fizykoterapeutyczne nawet  w opatrunki też nie są zaopatrzone. Trochę to dla mnie dziwne, ale skoro tak trzeba……
No to biorę to wszystko co trzeba i będę się leczyć Co prawda ostatnio trzeba przyznać mniej mnie ta ręka boli, a właściwie prawie w ogóle nie dokucza w nocy, a to jest najważniejsze.Ale skoro doktor Zbigniew kazał się rehabilitować?? Tak trzeba zrobić

No i jeszcze jeden bój wieczorem się stoczy : dzisiaj Polska gra z Anglią i……? No właśnie, jakiego łupnia dostaniemy??
Bo w zwycięstwo naszej drużyny jakoś nie wierzę, chciałabym oczywiście, by wygrali, ale w cuda nie wierzę.

No to pędzę w tą swoją rzeczywistość, zostawiam politykę za sobą, bo nie warto się denerwować. Już sama nie wiem kto w Polsce rządzi: rząd i premier, para rząd i Kaczyński z Grupińskim, a może ( ostatnio mam takie wrażenie) media???
BIEDNA TY JESTEŚ POLSKO, OJ BIEDNA !!

Miłego wtorku.

a jednak skoczył !!

 

Przyjechałam wczoraj do domu dopiero około 19, więc dlatego wczorajszy wpis był tak późno dokonany, musiałam przecież go specjalnie udokumentować:-)

No i zdążyłam prawie na moment, gdy kapsuła z balonem, a w nim   austriacki śmiałek Felix wzbijała się już w przestworza. A potem to czytanie punkt po punkcie instrukcja, odliczanie ……. no i przyszedł  w końcu czas na skok. Zamarłam w swoim fotelu, mocno zaciskając kciuki ( nerwy), czekałam…. pierwszy mój spokojniejszy  oddech to był ten moment, gdy otworzył się spadochron, ale jeszcze kilka niebezpieczeństw ( teoretycznie) też mogło czyhać. W pełni odetchnęłam, gdy ów  bohater w bardzo piękny sposób wylądował na dwóch nogach, nawet się nie przewrócił, BRAWO!!!!! Tylko właściwie czemu miał ten eksperyment służyć?
Czy to aby jednak nie była brawura? Chociaż z drugiej strony każde pokonywanie rekordów jest pewnego rodzaju brawurą, ale cóż, jak świat światem, śmiałków do pokonywania takich dziwnych rekordów nie brakowało, nie brakuje i pewnie też brakować nie będzie. 

A tak w ogóle to wczoraj naprawdę piękny dzień mieliśmy, co prawda najpierw nieco chłodnawy wietrzyk przeszkadzał, ale gdy już potem słonko oparło się o mury domu, śmiało można sobie było posiedzieć przy kawusi w Magdzinej ” hiszpanii”
Nawet kicia  chętnie wygrzewała się na krześle do słoneczka.

A potem przyszedł piękny zachód słońca …..

i goście rozjechali się do swoich domów, ja też.

Dzisiaj to już historia, zaczynamy nowy tydzień. Tylko jaki on będzie? Spokojny, czy nieco wzburzany politycznymi rewelacjami, bo jeden sondaż twierdzi, że Pis dostał o 5 punktów więcej, więc ma zdecydowaną przewagę, inny twierdzi, że około 70 procent ludzi nie chce, aby premierem został ten, który koniecznie premierem chce być. Inna rzecz, że to trochę dziwne, że jedno tylko Biuro sondażowe taki sondażowy wynik ? Inne są nieco podobne, ale..
nieważne, znów politycznie niepotrzebnie się angażuję.

A za oknem taki piękny  i słoneczny dzionek, jakby to nie był październik.

MIŁEGO TYGODNI

ale się dzialo

I już po imprezie. To była dublowa impreza,  8 me  urodziny Jaśka i 2 gie urodziny jego kuzynki Zosi.
Gości było co niemiara, było wesoło i gwarno, a dzisiaj odbyły się nawet poprawiny

A oto solenizanci i ich torty

JASIEK  I JEGO TORT :

ZOSIA I JEJ TORT

a na tych zdjęciach najważniejszy moment Urodzinowej imprezy : dmuchanie świeczek na tortach:

I JA TAM BYŁA, I WSZYSTKO WIDZIAŁAM, A CO WIDZIAŁAM DLA WAS SFOTOGRAFOWAŁAM 🙂

NAGONKA

 

 

Wczoraj byliśmy chyba nie w Sejmie, a na polowaniu.  Zwierzyną był Tusk, nagonką reszta posłów tzw. opozycji.
Obojętnie co mówili, prawdę, czy nie prawdę, ale jechali równo, Tusk się nie dał.
Najwięcej wrzeszczał oczywiście Pis, rozanielony swoim niby zwycięstwem sondażowym, chociaż ostatni sondaż pokazał, że różnica jest tylko w granicach błędu statystycznego, czyli PIS prowadzi jednym punktem. Swoją drogą ciekawe, co pokażą następne sondaże, bo czytając wczorajsze fora nie widziałam entuzjazmu (niestety), większość daje się uwieść powiedzenie : złodziej. rudy lis itp  – proszę jak pisia propaganda dobrze działa, Ale zapominają, że jeżeli uda się im do rządów dorwać w bardzo krótkim czasie przestana być nagonką, to ich będą gonić nawet ci, którzy teraz ich nie wiadomo za co  ich chwalą. I to gonić z wielką  nienawiścią za to, że ich skutecznie oszukali.
Na razie póki co premier nadal zostaje premierem,, chociaż gdzieś tam mamy już premierów zapasowych, a jeden z nich, który nie jest nawet politykiem, a tym bardziej nie jest posłem, poczuł wczoraj wiatr w plecy i jako przyszły premier przemawiać zaczął  na tle powiewających białych flag, zza rządowej mównicy.
I tak się zastanawiam : może rzeczywiscie nie żyjemy w kraju demokratycznym, skoro rząd i premier, którzy byli wybrani w demokratycznych wyborach mają mniej do powiedzenie niż uzurpatorzy ?????

Jeszcze jedna ciekawostka z wczorajszego dnia : cała Unia, a więc i ja i Ty i wszyscy inni, dostaliśmy nagrodę pokojową Nobla, powinniśmy być z tego dumni?

Wczoraj dowiedziałam się, że moja sympatia, czyli Jarosław Kuźniar – gospodarz TVN- 24 –  Wstajesz i wiesz, został tatą. Bardzo lubię pana Jarka i z całego serca mu gratuluję, a Młodemu życzę długiego i szczęśliwego życia. Właściwie trudno powiedzieć, czy Młodemu, czy Młodej, bo Jarek tak skutecznie skrywa swoją rodzinę, do tej pory nawet wścibskim dziennikarzom nie znana jest płeć dziecięcia, nawet podobno współpracujący z nim koledzy nie wiedzieli, że żona spodziewa się dziecka – ot jaki to tajemniczy nasz Jarek jest. Trochę się dziwiłam co prawda, dlaczego ostatnio znów w porannym programie się nie pokazuje, teraz już wszystko wiadomo.!!!! Ale być TATĄ to jednak już jest coś, widać, że nasz dziennikarz był i jest bardzo przejęty, co dowodzi, że będzie wspaniałym Tatą.

A ja pomału zbierać się będę i do Modlnicy na urodziny wyruszam. Fajnie będzie – na pewno.
Byleby tylko pogoda dopisała,

Miłej soboty.

a dzisiaj już piątek

 

Dzisiaj pan premier Tusk będzie się męczył w Sejmie ze swoim nowym expose’ , ale  najpierw ( a może potem, nie wiem dokładnie) wystąpi o votum zaufania dla rządu.
Ciekawe co z tego się urodzi. Awantura na pewno.
To tyle o polityce, ja nie komentuję, ja tylko nadmieniam.

A ja się cieszę piątkiem, bo popołudniu sobie odpocznę krztynkę, a weekend spędzać będę  znów w Modlnicy, albowiem Jasiek kończy  już 8 lat.
Dzisiaj odbędzie się  wielka impreza dla dzieciaków – kolegów ze szkoły w jakimś dziecinnym lokalu,  teraz taka nowa moda powstała, może i dobrze, bo przynajmniej dzieciaki nie rozwalają całej chałupy, a  tam się przynajmniej  wykrzyczą, wybawią, wyszaleją  i będą szczęśliwe. A na drugi dzień, w spokoju i w rodzinnym kręgu przy małej ilości zawartych w rodzinie dzieci , czyli przy teoretycznie  mniejszym  harmiderze,  odbędzie się miła urodzinowa impreza ku czci jubilata.Będzie dziadek i babcia, kochana Ciocia Ewa   ( prawda Jaśko, że kochana????), rodzice, rodzeństwo, ciocia  z mężem i dwójka dzieci, może ktoś jeszcze…………
Dlatego najbliższą sobotę spędzę w Modlnicy i najpewniej zostanę tam do niedzieli.

No to idę do pracy ( na rano), jednak trzymam  dzisiaj kciuki za naszego pana premiera, któremu mówię  T A K !!!!!
Zgadza się VIPI-e, jestem pro – tuskowa, zawsze to lepiej niż być naiwnym pro – pisiakiem ( a jednak nie zdzierżyłam. ha ha)
A co będzie, to będzie, nawet upadek Tuska przyjmę z pokorą, mając na myśli, że gdy Pis wygra, nareszcie zaraz szybko potem zniknie z polityki, bo naród ich zje za niespełnione obietnice, którymi teraz tak obficie i chętnie  szafuje, a niestety już z góry widać, że są nie do spełnienia, zresztą nie o to by robić reformy chodzi Kaczyńskiemu, nie oszukujmy się, chodzi o…… zemstę a i to się zemści właśnie na nim samym ( daj panie Boże że jest jakaś sprawiedliwość, ale nie ta  pisia na tym świecie)

Miłego piątku

zrobiono nas w balona

 

Nie, nie, to zbyt poważna sprawa, żeby sobie drwić z tak bardzo ważnego wydarzenia, które…się  w końcu nie wydarzyło.
Otóż wczoraj pewien Amerykanin Felix Baumgartner postanowił skoczyć z granicy stratosfery, czyli już prawie kosmosu, na ziemię.
Byłoby to  pobicie rekordu poprzedniego podobnego skoku.
Przygotowania  trwały bardzo długo, wczoraj kilkakrotnie odkładano ten historyczny moment z powodu niesprzyjających warunków pogodowych, w końcu gdy zdecydowano się na rozpoczęcie eksperymentu i nadmuchany został już nawet balon, w którym siedział ten śmiałek, którego miał balon wynieść na tą zaplanowaną  wysokość , powiał wiatr, balon niechcący zawadził o ziemię i….. w takiej sytuacji trzeba było przerwać próbę startu, jako, że balon mógł być podczas lekkiego nawet, ale jednak uderzenia o ziemię, uszkodzony.
Szkoda, bo byłam wczoraj bardzo zainteresowana i pilnie śledziłam losy tego wydarzenia, więc poczułam się lekko zawiedziona, że skok nie doszedł do skutku, ale podobno jutro znów Amerykanie będą podejmować następne próby. A może to był znak z niebios : nie startuj lepiej chłopie?

Dzisiaj wyjątkowo idę na poranną zmianę ( wg grafika miałam być popołudniu), ale właśnie popołudniu mam zamówioną wizytę u mojego ulubionego ortopedy, coś z ta ręką zrobić w końcu muszę.
Co prawda tą noc przespałam (chyba) cała, nie pamiętam,czy się budziłam, czy nie, ale za to miałam tak koszmarne sny z kościotrupami wyciąganymi z podziemia sąsiadującego ze mną kościółka, a potem chowaniem ich z powrotem, jeden nieboszczyk nawet głośno upominał się o buty……. musiałam mu te buty do tego grobu wrzucać, jednym słowem ten sen to był koszmar koszmarów, pewnie było to związane z informacjami dotyczącymi smoleńskiej katastrofy.
Kiedyś to musiało się na mnie odbić, szczególnie, gdy przeczytałam zwierzenia pewnego pana doktora, który  przerwał swoje milczenie dotyczącej tej katastrofy.
Ale o tym już cicho, nic nie piszę ( zgodnie z moim założeniem  zero o polityce i około-politycznych wydarzeń) – sen- mara, Bóg – wiara.

No to idę w tą jesienną rzeczywistość, na szczęście deszcz nie pada, jest w miarę słonecznie, chociaż to dopiero wczesna godzina.
Powodzenia wszystkim na ten środowy dzionek
ULKA –  CAŁUSKI

oj ta ręka !!!

 

Jak się wstaje o godzinie 3.45?…… do kitu. Ale co poradzić, gdy ta ręka znów daje w kość?, no nic, trzeba wstać, bo w pozycji siedzącej troszeczkę ból  przechodzi. A przecież zażywam na noc ten Celebrex……
Pewnikiem znów będę musiała odwiedzić mojego Kochanego Pana Doktora Zbigniewa  J. I jak mi szpilę w ten bark znów wsadzi, to od razu boleć rączka przestanie….
Widać tak już musi być, nie ma to tamto, tylko w środę jakoś muszę zmobilizować Maćka i siebie przy okazji też i o swoje zdrowie znów zadbać.
Ale jest przynajmniej o czym pisać w blogu, bo postanowiłam sobie solennie, że o polityce będę milczała, chociażby nie wiem jakie licho mnie kusiło.
Nie, nie dlatego, żebym się  akurat kogos przestraszyła, ale……. Co jest pisane i tak będzie, czy mi się to podoba czy nie ( a mi się akurat nie podoba i już).
Wczoraj „wypróbowałam” swoje nowe buciki, nie powiem są wygodne, czuje się w nich jakbym szła w bamboszach. Ale przeraza mnie to, że będą przemakały, na szczęście mam na zmianę stare botki, też wygodne.
Nie wiem jeszcze jaka pogoda  jest za oknem, bo na razie, póki co panuje ciemność, Czyli mogę jednym słowem powtórzyć za Maksem ze Seksmisji:
Ciemność, widzę ciemność. Za chwilę puszczę sobie jeszcze jakiś filmik na komputerze i pewnie jeszcze sobie chwilkę dośpię.
Ale blog jest już napisany, czym na pewno V.I.P.A ucieszę, albowiem on skoro świt wstaje i pierwsze co do mego blogu zagląda, jest bardzo zniesmaczony, gdy jeszcze wpisu nowego nie zastane. Ale nie zawsze proszę VIP-a będę o 4 rano wstawała aby blog napisać, niech no mnie tylko ta ręka boleć przestanie…..
Miłego wtorku wszystkim życzę.