GDYBY

 Gdyby tak rzeczywiście płacili mi za pisanie  w blogu tendencyjnych wpisów  ( o co podejrzewa mnie moja oponentka), nie musiałabym kupować butów w Lidlu za 39.99, pewnie kupowałabym takie buty za 600 – 800 zł, albo lepiej, robiłabym je na „obstalunek”.
 Jak na razie z tych moich nowych  butów jestem jednak  całkiem zadowolona, chociaż miałam je na nogach tylko raz podczas mierzenia. Dobrze, że Magda te buty wynalazła i na nie mnie namówiła. W dodatku okazało się, że te buty ( emu) są aktualnie bardzo modne, o czym oczywiście nie wiedziałam, kupiłam je dlatego, że wydawały mi się bardzo odpowiednie.
A kto mnie czytał uważnie  wie, że ja i buty to dwaj antagoniści, nie ma teraz dla mnie super wygodnych butów, bo moje schorowane nóżki są naprawdę bardzo grymaśne Te wydają się jednak wygodne, ale dopiero podczas używania sprawa się wyjaśni, czy takie są, czy jednak nie są. A to dla mnie jest ( w sprawie butów) najważniejsze.

Wczorajszy dzień był bardzo nieprzyjemny ( oczywiście pogodowo), padało i zrobiło się całkiem zimno, tak więc nie dało się już od rana  nosa do Magdzinej „hiszpani” wystawić  i tam sobie posiedzieć podziwiając ( podobnie jak w sobotę)    piękne okoliczności przyrody – pewnie z tym do wiosny trzeba będzie czekać.
Ale za to upiekłyśmy z Magdą (jednak) to  ciasto ze śliwkami, tzn ja czytałam w przepisach kolejne etapy wypieku, Magda mieszała w misce, a Olcia przekrawała śliwki na pół.
Z tej  zgodnej współpracy wyrosło całkiem pyszne ucierane ciasto. Popołudniu  przyjechała też  Basia ze swoimi  pysznymi śliwkowymi wypiekami, tak, że zrobiło się nagle bardzo słodko i wesoło.To był  ( mimo tej nieprzyjemnej pogody) bardzo udany weekend, szkoda, że już się skończył.
Tak, teraz zaczął się sezon śliwkowy i różne wypieki i przetwory z tych owoców się robi, kiedyś moja siostra robiła jeszcze śliwki w occie, a także pyszne gruszki w occie, och jak je lubiłam jako jarzynka do mięska……
Wiem, że są jeszcze ” porządne” gospodynie, które takimi przetworami się zajmują, chociaż teraz bez trudu można iść do pierwszego lepszego marketu i kupić to, o czym się tylko zamarzy ( w tym i przetwory owocowe też), więc po co sobie tyle trudu sobie zadawać i  drylować owoce a potem  parzyć się gorącymi słoikami?.
Ale jesień ma swoje kulinarne prawa też, dlatego namówiłam Monikę na zrobienie mojej ulubionej zupy z dyni ( na ostro) – była pyszna, chociaż  będzie jeszcze inna wersja tej zupy, mianowicie z krewetkami. Na taką zupę czeka się  cały rok, podobnie jak cały rok czekam na wigilijna zupę z karpia na słodko, chociaż coś mi się wydaje, że w tym roku nie będzie mi dana do posmakowania – szkoda nie tylko pod względem smakowym, ale także i sentymentalnym,

A tym czasem wstał sobie właśnie kolejny poniedziałek.
Nie , nie będę nic ( ani słowa) o polityce pisać, aby przypadkiem  mojej koleżanki – oponentki do nadmiaru nerwicy jednak nie doprowadzać, niech się cieszy wygraną , na razie w sondażach, swojej ulubionej partii i niech ma dobre samopoczucie, byłoby niegrzecznie z mojej strony, gdybym ją z tego błogostanu chciała wyprowadzić.
Dziękuję za wpis ( obrończy) Koleżanki bez niku ( rozumiem Jej intencje) i mam nadzieje, że uda nam się kontakt nawiązać.

O pogodzie można bezkarnie pisać, więc dzisiaj jest chłodno, bardzo chłodno nawet powiedziałabym i najpewniej uda mi się dzisiaj przeprowadzić  eksperyment z nowymi butami, już się cieszę, ale muszę poczekać jeszcze do wyjścia do pracy.
Mimo niezbyt przyjemnej pogody, mimo braku słońca na niebie słonecznie się do Was dzisiaj uśmiecham, życząc miłego poniedziałku, bo jaki ten pierwszy dzień tygodnia, taki i cały tydzień.

 

 

 

jest niedziela

 

Jest niedziela, wiec nie będę się polityką parała, tylko mam jedną próbę do mojej oponentki:

ODCZEP SIĘ OD MOJEJ RODZINY I JEJ WARTOŚCI, bo raz ci pisałam, że moja Rodzina jest dla mnie świętością.
Wiem, że mój  ś.p. Ojciec również nie popierał by obłudy, zakłamania i robienia z ludzi idiotów.
Tego jestem pewna I bardzo cie proszę NIE WCHODŹ JUŻ NA MÓJ BLOG. idź DO SWOICH KLAKIERÓW    i nadal żyj w przekonaniu, że Kaczynski nie pluje jadem,  że to tylko deszcz pada, wolno Ci, tylko potem, gdy już wybierzesz swojego Guru nie przychodź do mnie PISzcząc, z miałam rację, bo ja już to wiem, a ty się przekonasz. Wszak kłamstwo i głupota ( podobnie jak jeden z ptaszków) króciutkie nóżki ma
Ale wszystko przed Tobą, idź  pod chorągwiami PISu i zwyciężaj!!!!!!! Niektórzy rzeczywiście cęgi otrzymać muszą, by cokolwiek zrozumieć.
A propos doczekałam sie wczoraj tego, czego się  spodziewam :Wczoraj niejaki Błaszczak oskarżył Tuska o to, że w  Warszawie zawaliła się jezdnia w miejscu, gdzie kopali metro. A ja  myślałam, że Tusk nic z tym wspólnego nie miał, a jednak dzięki Błaszczakowi dowiedzieliśmy się o tej wrogiej  kreciej robocie naszego premiera.
Czy to jest mądre spostrzeżenie pana B moja koleżanko – oponentko??? Oceń sama, czy naprawdę spostrzeżenia Pisu są mądre i odkrywcze?
Czy nadal uważasz, że nie mam podstaw do uznania, że PIS to jednak dziwna społeczność?

Wczoraj zapowiadali ostatni piękny weekend wylądowałam w Modlnicy u Magdusi.Było ślicznie, błękitne niebo z niewielkimi obłoczkami, słoneczko, no może trochę wiatr przeszkadzał Ale i tak mi się udało posiedzieć w Magdzinej „hiszpani” sacząc delikatnego drinka z wermutu i soku. Nawet wygrzewającemu się w słonku kotku zdjęcie zrobiłam, co uwidoczniłam powyżej.
Popołudniu przyjechała jeszcze Basia z Leonem i z Matyldą – było bardzo milutko, tak rodzinnie.
Nawet wszyscy mieliśmy upiec placek z jabłkami z Magdzinowej jabłonki, niestety okazało się, że w domu nie ma cukru, więc rodzinne pieczenie placka musiało być odłożone w czasie.
W nocy spadł ( tak jak przewidywano i prognozowano) deszcz, więc dzisiaj jest już ohydnie, mokro i mży.
Ale jest nadzieja: Magda pojechała do sklepu po cukier i śliwki, jeżeli to wszystko uda się jej kupić ( zwłaszcza śliwki) po obiedzie będziemy się raczyć pysznym plackiem ze śliwkami.

Miłej niedzieli ( mimo deszczu)

BRAWO!!!!!

 

 

Według najnowszych sondaży TNS Pis wyprzedził PO i to o 6 punktów

B R A W O  !!!!!!!!  B R A W I S S I M O !!! COFAMY SIĘ DO GABONU, A MOŻE JESZCZE DALEJ???

Będziemy mieć w parlamencie upudrowanego bezczelnego Hofmana, obślizgłego Błaszczaka, zwariowanego świdro -zezowatego Macierewicza, krzywogębną
Fotygę, no i oczywiście pomnikotwórcę Kaczorka.
Ale będzie fajnie, Każdy na początek w darze od Kaczorka dostanie po mieszkanku i po milionie złotych, a jak komuś zabraknie to Kaczuś jeszcze oczywiście doda.
Dzieci będziemy mieć w Polsce w bród, już sam Jarosław o to się postara ( będzie pouczał jak się dzieci robi), w każdym domku każdy będzie musiał mieć co najmniej pięcioro lub sześcioro dzieci, o wyżywienie ich, a także o ich kształcenie nie ma co się martwić, każdy rodzic na jedno dziecko dostanie zasiłek 10-20 tysięcy miesięcznie, no i oczywiście ani matka ani ojciec nie będą płacić żadnych podatków, a szkoły będą nowoczesne, pełne samych profesorów z wyższych uczelni, a w klasie będzie tylko 10 dzieci, każdy będzie zaopatrzony w dwa lub trzy komputery, oczywiscie każde dziecko będzie też miało komputery w domu.
Właściwie nikt nie będzie musiał ani pracować, ani  płacić podatków, pieniądze będą rozdawane codziennie na rynku miasta, ale gdyby jednak komuś się nudziło i chciał koniecznie coś dla państwa zrobić. będzie wtedy sowicie nagradzany wielkimi premiami pieniężnymi nie mówiąc, że dozna zaszczytu uściśnięcia łapki samego Guru, oczywiscie, gdy przed nim ładnie stanie i wierszykiem  odmówi do błogosławionego Lecha stosowną modlitwę. Wtedy kieszeń Jarosława się otworzy szeroko, a złote monety popłyną wprost do rączki pokutnika ( ubranego w pokutna włosiennicę)
Oczywiście wszelkie narody uklękną i pochylą głowę przed naszą Minister Spraw Zagranicznych Anną Fatygą i będą błagać o to, by ona została także ministrem w ich kraju.
Polska w swoim dobrobycie sięgać będzie od oceanu do oceanu, a za tymi oceanami będziemy jeszcze mieć swoje kolonie, gdzie w pocie czoła w kamieniołomach będą pracowali więźniowie polityczni, najwięksi zdrajcy Ojczyzny  :  Tusk, Komorowski, Sikorski, Rostowski.
Wszystkie place  w miastach będą nazywane  imieniem Wielkiego Lecha, którego pomniki na tych placach stać będą, a wszystkie ulice będą nazywane Alejami Największego patrioty Lecha Kaczyńskiego ( aby się nam  nie pomyliły te ulice będą one  numerowane np  4aleja Największego Patrioty Lecha Kaczyńskiego, a potem 5, 6, 29 itp aleja )
Oczywistą oczywistością premierem i prezydentem Polski zostanie  Wielki Zbawiciel Jarosław  Kaczynski, a prymasem Ojciec Rydzyk.
Jednym wielkim obowiązkiem każdego Polaka będzie co miesięczna opłata na Telewizję Trwam ( innych stacji telewizyjnych oczywiście nie będzie), a także
na  jedne jedynie mogące nadawać  Radio Maryja. Wszystkie inne stacje radiowo – telewizyjne ( w tym oczywiscie TVN ) będą miały zakaz nadawania audycji, a jedynymi ważnymi gazetami  będą Rzeczpospolita i Gazeta Codzienna, które będą przynosiły nam wieści o wielkich poczynaniach nowego rządu.

Koniec mojej fantazji, widocznie pewna część ( zaznaczam tylko pewna część) Polaków musi  dobre cęgi po tyłku dostać, by im olej wreszcie wpłynął do mózgu i by zaczęli wreszcie myśleć!!!!!!
Ale też i prawdziwe jest powiedzenie : MĄDRY POLAK PO SZKODZIE!!!!.
Jest jeszcze co prawda powiedzenie, że przed szkodą i po szkodzie Polak jest głupi, ale na szczęście tyczy się to tylko około 30 procent Polaków, tych oczywiście Najprawdziwszych.

STOP!!!!. Za oknem piękna i słoneczna pogoda ( podobno ostatnia taka), więc zamierzam miło tą sobotę spędzić, nie koniecznie przed komputerem o polityce prawiąc.
NO TO ODPOCZYWAMY SOBIE!!!!

P.S. Dodane do blogu dzisiejsze zdjęcie też jest a’propos

przesadziłam

 

Przesadziłam wczoraj chyba ze słodkościami wczoraj, bo zapomniałam, że rano nie zażyłam z pośpiechu mojej anty cukrowej glicklady i…
a to kawałek ciasta ( nawet dwa, ale malutkie), a to czekoladka  i…… nagle zrobiło mi się tak jakoś dziwnie.
Fakt, że nagle popołudniu nieco się cieplej zrobiło, ciśnienie chyba też spadło  i ta cała mieszanina niezbyt dobrze na moim zdrowiu się odbiła.
No nic muszę uważać i koniecznie te lekarstwa przykładnie zażywać, staram się, ale czasami całkiem mi to z głowy wypada no i mam potem kłopot.
Ale po przyjściu do domu zaraz zażyłam i glicladę i wypiłam nimesil  ( trochę mi stawy dawały o sobie znać, czyżby na tą zapowiadana zmianę pogody?),
deczko się zdrzemnęłam i pod wieczór było już wszystko prawie O.K.. Ale muszę się już pomału przyzwyczajać, że niebawem nadejdzie pora deszczowa, niezbyt dla moich kosteczek korzystna………

To dzisiaj niech będzie  dzisiaj przynajmniej wesoło u mnie:

*******

– Baco, a macie w waszej miejscowości jakieś atrakcje dla turystów?
-Panie, kiedyś mieliśmy, ale wszystko się zmieniło, ona wyszła za mąż

*******

Rozbitek na bezludnej wyspie wyciągnął z morza dziewczynę, która dopłynęła do brzegu trzymając się drewnianej beczki.
– od dawna pan tu żyje? – pyta dziewczyna
-od 15 lat
-sam?
-tak
-to nareszcie będzie pan miał to o czym pan przez tyle lat marzył –  odpowiada zalotnie dziewczyna
-niemożliwe, to w tej beczce jest piwo? radośnie pyta rozbitek

********

Kobieta w nocy pyta męża :
–  kochanie kupisz mi futro?
– tak – odpowiada mężczyzna
– to bardzo się cieszę
– nie ma z czego
– dlaczego?
bo ja mówię przez sen

********

Przez pustynię biegnie grupa amerykańskich turystów, ociekających przed goniącym ich tubylcem
– słuchaj, a dlaczego właściwie my uciekamy? przecież on jest jeden a nas jest stu?
– a bo czy to wiadomo, komu ten wariat da pierwszemu w mordę??

*********

Siostrzeniec odwiedza swoja dawno nie widzianą ciocię.
W trakcie rozmowy wychodzi na jaw, że siostrzeniec właśnie niedawno się ożenił.
– słuchaj, a jaka ona właściwie  jest – pyta zatroskana ciocia
-a, ona jest jak fotograf
– jak fotograf?
– tak, bo bez jej zgody nie mogę nawet mrugnąć okiem i muszę się ciągle uśmiechać

**********

A w Warszawie nie jest wcale ciekawie : osunęła się i zapadła ziemia w samym centrum stolicy, Na szczęście odbyło się to bez żadnego uszczerbku
na zdrowiu żadnego Warszawiaka. I to jest pomyślna wiadomość, chociaż ewakuowano mieszkańców dwóch kamienic, w jednym byli tylko ochroniarze, jako, że znajdowała się tam jakaś firma, za to z drugiej wyewakuowano 60 osób Współczuję im,  być zerwanym  ze snu o 6 rano i poinformowanie o tym, że natychmiast trzeba się wyprowadzać na pewno wzbudziło w tych ludziach panikę. No i czeka ich teraz tułaczka, bo nie wiadomo kiedy i w ogóle czy na pewno powrócą do swojego domu, który zawsze jest pewna oazą spokoju, jak widać ten spokój może być zaburzony.
Prawdopodobnie wszystko to związane jest z budową nowego odcinka metra ( mam nadzieję, że niektórzy nie obwinią o to  jak zwykle Tuska ?)

Była kiedyś taka idea, żeby i w Krakowie zbudować metro, ale okazało się,  że nie ma ku temu odpowiednich warunków, głównie geologicznych. Może dobrze, może i źle, bo Kraków jest bardzo zakorkowany, a jazda MPK jest coraz bardziej utrudniona, niestety nie wiem dlaczego zlikwidowano wiele linii autobusowych, podobno nie rentowych dla MPK. Nie wiem czy akurat rentowność ma tu najważniejsze znaczenie, bo ludzie z bardziej oddalonych od miasta dzielnic też chcą w szybki sposób przedostawać się z miejsca na miejsce, tymczasem MPK coraz bardziej im w tym przeszkadza. Może powstanie ewentualnie nowego przedsiębiorstwa komunikacyjnego, konkurującego z MPK otworzyło by oczy władzom MPK, że tabakiera jest dla nosa a nie nos dla tabakiery.

I z tą mądrą myślą wyruszam zaraz do pracy.
Za oknem słonko, ale w domku dosyć chłodno, wciąż u nas jeszcze nie grzeją kaloryfery,chociaż gdzie indziej jest już ciepło.

Miłego dzionka, przecież to już  P  I  Ą  T  E  K  !!!!

 

 

i nic

 

I wszystko idzie dalej na przód. To tylko w USA teraz głośno się zrobiło, bo dwóch kandydatów na prezydenta ze sobą debatują, to nie tak, jak ongiś, całkiem niedawno było u nas przed wyborami, gdy niektórzy, obawiając się przegranej, na debatę po prostu  się nie zgadzali. twierdząc, że oponent nie jest godny takiej rozmowy, bo nie ma o czym z nim debatować. Widocznie USA jest bardziej demokratycznym państwem niż Polska ( demo = lud) i tam jednak chcą rozmawiać o tym, co ich tyczy.
U nas na  te dyskusyjne spory nadeszła ochota dopiero teraz i to ciekawe, najwięcej chce o tym dyskutować ten, który nie tak dawno wzdrygał się na sama myśl o takowych dysputach, teraz widać nabrał wigoru, ale najlepiej czynić to czyimiś pomysłami, tak najwygodniej, bo gdyby komuś coś się nie spodobało?
Na to też jest zresztą  sposób,  najlepiej takie osoby nie dopuścić do rozmów, wtedy będzie tylko mówione ( i klaskane) to, co się podoba.
Za to ciekawe jest stanowisko wicepremiera, który pewnie mając na uwadze najbliższe wybory w swojej partii, też pragnie dysputować i to ciekawe, nie ze współrządzącymi, a nawet i z opozycją, nawet tą, od której ostatnio się odżegnywał.
Wszystko to bardzo dobrze może by o wicepremierze świadczyło, tylko zważając na sytuację polityczną  trochę to z jego strony populizmem zalatuje.
A sam premier jakoś podejrzanie milczy, czyżby była to cisza przed burzą, jaką chce rozpętać niebawem podczas swojego drugiego expose?
On nam wszystkim dopiero pokaże, tylko inne pytanie ilu ludzi jest mu jeszcze  gotowych zaufać??
A może ja już kompletnie nic z tego nie rozumiem?? Może, bo ciągle nie wiem, czy mamy już, (czy jeszcze) demokrację, czy już (ciągle) jej brak?

Na razie media z wielką radością przejęły pałeczkę siania zamętu w mózgach biednych. otumanianych raz przez jedną, raz przez drugą stronę polityczną.
Ostatnio media włożyły znów kij w mrowisko, ukazując zdjęcia z meczu piłkarskiego, który odbył się w  2010 roku, czyli już sporą chwilę temu, a na którym jest nasz premier, a obok niego (obok jak obok, ale rząd poniżej) znajduje się sędzia Milewski, na innym zdjęciu obaj panowie z radością z wygranej podają sobie nawet rękę, co niby wszystko ma świadczyć o układzie politycznym, w świetle niedawnej afery związanej z owym panem prokuratorem.
Bardzo głęboko komentuje to oczywiście pan Błaszczak, który o mało co nie chce powołać na tą okoliczność  następnej komisji śledczej, widocznie obce są mu emocje piłkarskie, bo owy smutny pan raczej z rozkazu szefa – szeryfa  pozostaje w domu, a nie szwenda się po meczach, więc skąd niby ma wiedzieć, jak radośnie grupa kibiców odnosi się do siebie po wygranej swojej drużyny.
Na drugi raz Pan premier ( pewnie i pan prezydent też) powinien wykupić  wszystkie miejsca w jednym sektorze, by mógł  usiąść tam samotnie, aby potem nie być podejrzanym o  kolesiostwo, korupcję, układ i nie wiedzieć jeszcze co.
A może lepiej byłoby tak, żeby najpierw mecz odbył się tylko dla naszego państwowego  VIPa,  a dopiero potem odbyłaby się wierna powtórka dla mniej ważnych osobistości i prostej gawiedzi????
Ech, znów polityka, znów się komuś narażam…

A dzisiaj zapowiada się całkiem ciekawy dzionek, słoneczko już świeci, ale letnie temperatury na pewno już nie wrócą, więc  nawet mój wiatraczek został już do schowka za szafę schowany, poczeka tam na lepsze, gorące czasy.
Teraz pomału zaczną nam przygrzewać tylko kaloryfery, na razie jeszcze u mnie zimne, ale z tego co wiem, gdzieniegdzie już kaloryfery są ciepłe.

Miłego dzionka.

wczesne śniadanko

 

Dzisiejsze moje śniadanko stanowczo było omalże w środku nocy zjedzone, bo nie wiem, czy godzina 5 rano jest odpowiednia na tenże posiłek, no może
dla tych, którzy na wcześnie poranną zmianę pędza. Ja wcale nie musiałam wstawać gdzieś 3.50, ale tak jakoś się złożyło, że już o tej porze  swoje oczęta otworzyłam i…poczułam się całkiem wyspana. A może  to ten okropnie bzykający  nad moim uchem komar nie pozwolił mi dłużej spać?
A co takiego pysznego na śniadanko jadłam? Ano wspaniałą brzoskwinkę przyniesioną mi w niedzielę przez V.I.P -a. Musiała tylko odleżeć te prawie dwa dni, żeby stała się bardziej miękka i…….. z wielką radością dzisiaj została skonsumowana – na szczęście mam jeszcze 2 takie same na późniejsze godziny mojego życia.
W ogóle to  lubię owoce, szczególnie te z rodzin śliwkowatych, chociaż śliwki niezmiennie z jesienią się nam kojarzą…….

Wczoraj pan prezes wyciągnął z kapelusza swojego premiera technicznego profesora Glińskiego  i chociaż nie wiem jakby chciał się od niego odżegnać, jako, że tenże omalże premier ma coś wspólnego z partią Pis , nawet w tym celu prezes nie tylko odstąpił trybunę panu profesorowi , ale i nawet tendencyjnie wyszedł z pomieszczenia, jakby go nie obchodziło wcale, co tenże jego zaopiniowany przez niego  premier ma do zaoferowania, sam pan profesor przyznał, że jednym z powodów przyjęcia tej „nominacji” jest jego zaufanie do prezesa, Czyli oznacza to, że tak całkiem politycznie nie jest „czysty”. Zresztą jednym z pierwszych pytań, jakie otrzymał od dziennikarza  po swoim wystąpieniu było pytanie: czy zostało Panu zaoferowane miejsce na liście kandydatów na posła do Europarlamentu. Pan profesor oczywiście bardzo się oburzył na zadane pytanie, ale ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył, przecież i tak niebawem okaże się, czy to była prawda, czy nie.
W każdym bądź razie pan  profesor poczuł się tak mocno tym premierem, że natychmiast wygłosił butne swoje expose, mianowicie nie tylko skrytykował bezlitośnie obecny rząd, ale dokładnie opowiadał co on i jego rząd dobrego dla Polski uczyni. Chwileczkę panie profesorze, jak na razie jest pan tylko kandydatem jednej partii, która jeszcze nie wyraziła swojego votum braku  zaufania wobec obecnego rządu, nie zostało to votum jeszcze przegłosowane, więc jak na razie pana droga do rządzenia jest jeszcze dosyć długa, o ile w ogóle cel pan taki osiągnie. Jak na razie nie widać wcale zachwytu nad tym co pan wczoraj powiedział, raczej jest to kilka populistycznych zdań, które śmiało mogłyby być wygłoszone przez każdego, nawet nie polityka ( a tym pan jak na razie też nie jest), nie widać też żadnego poparcia dla pana  od innych stron opozycji.
Ot Kaczyński na siłę chce obalić rząd Tuska, który według niego jest niedemokratyczny, tylko zapomniał pan prezes, że to właśnie drugi raz pod rząd w całkiem demokratycznych wyborach ten rząd został wybrany.
I niestety jak na razie nic nie wskazuje na to, że gdyby rzeczywiście rząd premiera Tuska upadł Kaczyński wygrałby następne wybory.
Niestety dla niego wiele osób widzi wszystkie przesłanki, jakie prezesem kierują, by dostać się do rządu i nie jest to bynajmniej chęć poprawy  życia Polaków tylko jest to chęć  z e m s t y za Smoleńsk.
Pytanie jest jedno : dlaczego pan profesor dał się wprowadzić w maliny i wziął udział w tej politycznej szopce? Czyżby zapomniał całe to przedstawienie, jakie Jarosław z premiera Marcinkiewicza ongiś urządził, czy myśli, że i jego los inny czeka? Przecież przekaz jest jasny, Błaszczak wcale nie ukrywał, że profesor zostanie premierem tylko na trochę, a później będzie nim oczywista oczywistość czyli Jarosław Kaczyński, który Polskę zbawi i  dopiero wtedy spocznie na laurach.
Tylko do tego jeszcze Pis musi wygrać wybory, ale czy wygra? Nadal ma poparcie oscylujące w granicach 25 – 28 procent, czyli nowych wielbicieli nadal im nie przybyło i pewnie nie przybędzie, bo mało kto jest chętny na wszystkie populistyczne krętactwa Jarusia się nabrać.

Dobra, na razie koniec z politykowaniem, czas okaże co z tego wyjdzie.
A ja wracam do rzeczywistości, pora na normalne, a nie wirtualne życie.
Jeszcze tylko złożyć muszę życzenia urodzinowe mojemu bratankowi Emilowi. Wszystkiego naj naj Emil, powodzenia w interesach i w  życiu osobistym też. Może nadeszła już stosowna pora, by Emilka miała  młodszego braciszka?
 A wszystkim życzę miłego dnia.

159

 

Brawo Łukasz!!! Zajął 159 miejsce na 8000 uczestników we wczorajszym  34 Maratonie Warszawskim. W przedziale wiekowym zajął 23 miejsce

JESTEM Z CIEBIE DUMNA!!!!!!!!  Nie darmo jestem  ( podobno) Ukochaną Twoją Ciocią  🙂

Dziwne zaiste przypadki były na mecie tego maratonu, prócz osób na wózkach inwalidzkich , którzy też szczęśliwie do mety dojechali ( chwała im za to, nie poddają się, pokazują, że mogą uczestniczyć w pełni  w życiu podobnie jak i pełnosprawni), widziałam  też  na mecie ojca, który finiszował z bliźniakami leżącymi w wózeczku.
Ciekawe jak tym maluchom ” biegło się” podczas całej trasy. Dodawali tatusiowi animuszu dopingując ” tata gazu, tata gazu” ??

Dzisiaj w samo południe ( czyżby był amatorem westernów, bo kiedyś pod tym tytułem taki właśnie był western) nasz ukochany prezes wyciągnie z kapelusza …….przyszłego premiera rządu technicznego.
Okropnie jest prezes tajemniczy w tej okoliczności przyrody, tylko uśmiecha się pod wąsem  ( którego zresztą nie ma), czym nadyma atmosferę.
Wszyscy to hokus – pokus bardzo przeżywają i zamyślają się, kto może być tak głupi, że da się prezesowi wykorzystać, by potem ( w krótkim zresztą czasie) zostać kopniętym w tyłek. No kto?
Nic tylko jakaś zauroczona kaczorkiem kobieta, bo chyba mężczyźni po numerze wyciętym przez niego  Marcinkiewiczowi nie dadzą się nabrać.
To może rzeczywiście to będzie Jadzia Staniszkis, bo wszyscy wiedzą, że jest wielbicielką Jarusia, a może udało mu się oczarować inną kobietę, tylko nie rozumiem czym, tymi świrowatymi oczkami, czy bezzębna gębusią????
Ale dobrze to sobie wykombinował nasz kochany Jaruś, najpierw pokaże wiec ( udało mu się pościągać z całej Polski swoich i Rydzykowych wielbicieli, ale wydaje mi się, że gdyby Rydzyk i podlizująca się Solidarność mu nie pomogli, nic by mu z tego wiecu nie wyszło), a teraz wystąpi o zmianę rządu zamieniając go w rząd techniczny, by w krótkim czasie rozpisać nowe wybory i …….. znów Jaruś wskoczy na tron.
Przecież Jarek o niczym innym podczas dnia i nocy nie marzy, by pozbawić znienawidzonego przez niego Tuska premierostwa.
Lisek – Chytrusek z tego Jarka ( ale każda metoda jest dobra wg niego) tylko tyle, że nie wiadomo, czy się nie przeliczy, bo po pierwsze żeby wprowadzić rząd techniczny musi mieć przewagę w parlamencie, a takiej nie ma i nie wiadomo, czy uda się przekonać resztę opozycji i jeszcze kilka osób o głosowania za, a po drugie wcale nikt mu nie zapewnia, że następne wybory wygra, chociaż może wtedy nie mówiąc o Smoleńsku , ale wciąż mając go w sercu, bo o to chodzi przecież by dostać się do władzy i zniszczyć jego wrogów odpowiedzialnych za katastrofę ( czytaj zamach) ma większe niż obecnie szanse.
Czy Polacy dadzą się nabrać na następną kaczą maskę – to inna sprawa, bo znając życie nic ciekawego Polakom prócz Smoleńska i pomników nie ma do zaoferowania. Nawet powiedziałabym tak : jeżeli nawet  uda się przeprowadzić ten rząd techniczny i powstanie nowy premier, szkoda jego zachodu, bo Kaczorek i tak wszystko spapra.
I ta moja myśl poparta jest przykładem tego, co robili z państwem obaj bracia bliźniacy w latach 2004- 2005.
Szkoda, że niektórzy mają tak krótką pamięć i są tak naiwni, że  wierzą, że coś się zmieni.

Nawet nie wiadomo kiedy zawitał do nas już październik, ale ten czas leci. Jeszcze tylko „kilka dni” i będziemy o Bożym Narodzeniu myśleć………
Miłego miesiąca, tygodnia i poniedziałku.