Kto z nas nie lubi tego dnia?
Zwłaszcza gdy zaczyna się tak pogodnie, słoneczkiem?
Ostatnio pogoda znów nam dopisuje (na szczęście) i chociaż czasami trochę pomruczy, czasami deszczykiem pokropi, nie jest groźna.
I bardzo dobrze, bo przed nami następny weekend.
W tym tygodniu już zapowiadają przeróżne imprezy na Sportowym Pikniku w moim Parku, ale raczej nie będę miała z nich okazji skorzystać, bo jak już pisałam, mam całkiem inne plany.
No chyba, że coś się zmieni i wizyta (urodzinowa) nie dojdzie do skutku?
Pewnie byłoby mi przykro, ale zawsze mam w alternatywie mój Park.
Nie mam na dzisiaj żadnego konceptu dla mojego blogu, może dlatego, że nic (a zarazem dużo) się dzieje, bo polityka…no cóż nie każdy ma szansę załapać się na darmowe przeloty samolotowe i to na jakim jeszcze luksusowym samolotowym pokładzie, z wygodnymi, klubowymi fotelami, z kanapą do leżenia , nie wspominając o znakomitej wyżerce.
A swoją drogą, jeżeli pan Marszałek leciał z Warszawy do Rzeszowa tak circe około godziny, to kiedy zdążył tak zgłodnieć, żeby aż wyśmienity catering sobie do samolotu zamawiać, oczywiście za Twoje/moje pieniądze????
Ale na szczęście mnie taki dylemat nie dotyczy, bo primo nie pochodzę z prominentnej marszałkowskiej rodziny (chociaż mój śp. dziadek Michał był kiedyś senatorem RP i pewnie nigdy w życiu dla prywaty nie przyszłoby mu nawet do głowy to stanowisko wykorzystywać, ale to inne czasy były), a secundo ….panicznie boję się latania samolotem, chociaż kilka takich podróży mam już za sobą, po ostatniej powiedziałam sobie, nigdy w życiu więcej i tego się trzymam.
Czasy mamy teraz zaiste nieco dziwne, bo skoro wyrok Sądu Najwyższego może być zanegowany przez jakiegoś pośledniego urzędnika i po prostu nie wykonywany, to…właściwie po co mamy Sądy?
Najlepiej, żeby to Sejm wyznaczył (koniecznie w nocy) jakieś rozporządzenie, na przykład przegnać rudych z Polski, bo skoro zwolennicy LGBT są już groźnymi wrogami naszej Ojczyzny, to następni w kolejce mogą być rudzi, łysi, grubi, albo…jąkały, też się przecież od przeciętnego, wspaniałego wyznawcy Pisu różnią, na wrogów Polaków świetnie się nadają.
A potem (pisowski w większości) Senat to potwierdzi (Dziadku Michale, widzisz, co się teraz w Senacie wyprawia, jak zszedł on juz na psy?), a naczelny długopis, czyli pełniący obowiązki prezydenta Adrian, swoim podpisem w mocy prawa ( obowiązującego, pisowskiego) zatwierdzi.
A tak w ogóle zastanawiam się, po co wogóle odbęda się wybory?? Przecież wystarczy w Sejmie wnieść wniosek, że do końca świata (a może i dzień dłużej) rządzić będzie PIS i po sprawie, po co tyle zachodu i kłopotów Polakom robić i do jakichś wyborczych urn ich ciągnąć? Adrian na pewno taką ustawę bardzo chętnie podpisze, przynajmniej będzie miał się czym chwalić przed swoim nowym kumplem Trumpem, gdy już mu ten Fort w Polsce za nasze oczywiście pieniądze wybuduje i na kawkę do niego zaprosi.
I obym nie powiedziała tego w złej godzinie, ale przy Sejmowej większości Pisu wszystko jest możliwe…….
Ale wróćmy do tej lepszej części naszej rzeczywistości i cieszmy się z dzisiejszego dnia, ze słonka, ze śmiechu naszych dzieci i wnuków, którzy na szczęście jeszcze nie zdają sobie sprawy, co ich w najbliższym czasie czeka, jaką przyszłość zwolennicy PISU i 500 plus szykują, bo to oni własnie ten teraz zaciągnięty, a potem roztrwoniony dług spłacać będą.
Ale co tam…….
Zatem miłego piątku