trochę odpuściło

No, wczoraj to już chyba był ostatni taki dzień kanikuły, temperatura w Krakowie ponad 30 stopni, dość dawała się mi ( i nie tylko mi) we znaki.
W dodatku okropnie mi wczoraj dokuczał kręgosłup, cały czas miałam uczucie, że ktoś drag wsadził w moje ciało…. nie pomógł ani Nimesil, który rano wypiłam, ani nawet Ketonal, który po południu zażyłam. Ale nie poddałam się, maszerowałam, bo…wiadomo kilogramy trzeba zbijać, a tych już mam prawie 5 kg mniej i to w dosyć krótkim czasie, bo w ciągu tygodnia. (BRAWO EWA!!!!!!) – byleby tylko nadal trwać w tym postanowieniu.
Jak tak dalej pójdzie, to niedługo….całkiem zniknę, ale będzie heca wtedy.
Ale tak na serio, pokonywałem ten ból z zaciśniętymi zębami, nawet po powrocie z pracy nie odpoczywałam, tylko wzięłam sunię na spacerek, okropnie jej tam sie spieszyło…wiadomo tyle tam fajnych piesków biega.
Więc trochę chodziłyśmy po tym parku, a gdy ból stawał się już nie do opanowania, na chwilę siadałam na ławeczce, trudno, każdy robi tak jak mu wygodnie, prawda?
Ale i tak Pepa ma zapewnione te 3 razy dziennie spacerek po Parku, nie jest źle, wszak jest na kolonii (jak powiedział kiedyś Tomek), więc atrakcje być muszą .
Wczoraj miałyśmy co prawda malutki incydent w Parku, Pepie nie spodobał się siedzący na ławce pan, który nogą huśtał wózek z małym dzieckiem i go zajadle zaatakowała. Całe szczęście piesek był na smyczy, ale i tak bardzo trudno było ją stamtąd odciągnąć, szczekała i warczała ze złością, nigdy jej w takiej furi nie widziałam, no chyba, że w stosunku do szczotki, albo do odkurzacza. Była cała najeżona, a z wściekłości prawie pianę toczyła…..
Przecież na spacerku zawsze mijamy wózki, rowery czy hulajnogi i nigdy jej to nie przeszkadzało, nie zwracała na to uwagi, a gdy dziecko, czy ktoś z dorosłych do niej podchodził zawsze okazywała wielką radość.
No cóż, czegoś musiała najwyraźniej się czegoś przestraszyć i dlatego tak zareagowała. Oczywiście musiałam pana przepraszać za złe zachowanie pieska, na szczęście pan podszedł do tego incydentu spokojnie, nie wszczął żadnej awantury, inaczej pewnie źle by to dla nas, czyli dla mnie i dla Pepy skończyło, kto wie, czy nawet nie interwencją Służby Porządkowej?
Ale to jest jeszcze jeden dowód na to, że psu wierzyć do końca nie można, nigdy nie wiadomo, co go wyprowadzi z równowagi i ostro wtedy zareaguje, trzeba na psa zawsze mieć baczenie i … zachować zdrowy rozsądek, zareagować w odpowiednim momencie i nie dawać ponosić się żadnym emocjom.
A wieczorem przyszła pora dżdżu . Na ogół wychodzimy na nocny spacerek o 22, ale wtedy akurat chwilę wcześniej w Krakowie była niezła ulewa, ściana deszczu z nieba się wylała. Musiałyśmy odczekać ten czas ulewy (nawet parasol pewnie by wtedy nie pomógł) i dopiero około 23, gdy deszcz przemienił się w małe krople, zrobiłyśmy małe kółko po Parku.
Bo mamy z Pepą takie swoje trasy spacerowe, w zależności od pogody, różnej wielkości kółka (spacery) po parku robimy.
Dzisiaj pogoda też na spacery nie jest łaskawa, ale na szczęście udało nam się rano w niewielkim deszczyku średnie kółko zrobić.
Zresztą trochę dziwnie dzisiaj jest z tą pogodą, najpierw kropi, potem deszcz się nasila, żeby po chwili zza chmur słonko nawet wyglądało na krótki (niestety) moment, potem historia się powtarza.
Ale akurat wcale mi taka pogoda w niczym nie przeszkadza, no najwyżej w tym, że nie mogę sobie na ławce chwilkę pokemonów połapać, ale pospacerować w sumie można.
No i taka zmiana pogody nasila moje reumatyczne bóle, widać na te ulewy tak mój kręgosłup zareagował, bolał wczoraj mocniej nawet, niż moje biedne, chore kolanko. Ale muszę się do takich bólów przyzwyczajać, leki zażywać, zęby zaciskać i…jako żyć.
A propos leków, wczoraj zrealizowałam tę e- receptę, poszło całkiem sprawnie, tylko tyle, że jestem teraz o 160 zł chudsza.
Cholernie drogie są jednak te leki, a pomyśleć, że w dawnych dobrych czasach, jako pracownik Służby Zdrowia miałam je całkiem za darmo.
Rozumiem, nie może nic byc za darmo, ale przecież ceny lekarstw są naprawdę zbyt wysokie i w dodatku na wiele z nich żadna zniżka nie przysługuje, a tego już nie rozumiem, wszak jestem ubezpieczona…
Ale tak już jest i trzeba z tym się godzić.
Tak z ciekawości spytałam się pani magister, czy jest dużo takich e -recept realizowanych, okazuje się, że coraz częściej są one w ten sposób wystawiane, ale wciąż jest to jeszcze nowość, w przyszłym roku staną się one normalnością, będą wręcz obligatoryjne w każdej medycznej placówce. Pożyjemy – zobaczymy 🙂

Najważniejsze, że temperatury są już całkiem normalne i jest czym oddychać, nie trzeba pławić się we własnym sosie, nie trzeba się pocić po kilku zrobionych krokach.
Życzę przyjemnego odpoczynku od tej kanikuły i miłego wtorku